20 sie 2012

GTWB LVIII - "Światło i cień." Ulica Freta 1970-2012

Nie robiłem jeszcze tutaj czegoś takiego. To znaczy, parę osób już mi sugerowało, żebym dał zdjęcia czarno-białe dla porównania z innymi czarno-białymi, ale szczerze mówiąc, miałem opory. Raz że nie zrobię zdjęć zbliżonych choćby jakościowo do pierwowzorów. Dwa że jednak na plus, moim zdaniem, występują kolory na zdjęciach. Kiedyś zdjęcia czarno-białe były symbolem zgrzebności (np. niektóre gazety miały co drugą stronę czarno-białą a co drugą wielobarwną – nie wspominając już tych, które były całe bure), dopiero teraz są świadomie używane jako jeden z zabiegów artystycznych, mających na celu uszlachetnienie zdjęcia, wydobycie jakichś drobiazgów poza paletą barw itp.


No i temat nowej akcji spowodował, że postanowiłem raz się przełamać i dać ten normalny dzień zawsze blek end łajt. Ale zdecydowałem się na to tylko dlatego, że mam zdecydowaną nadpodaż zdjęć Starówki (co nie dziwne, za PRL to chyba najczęściej fotografowany fragment Warszawy), więc nie będzie mi żal kolorowych jarmarków oraz tego, że nie pokazałem, jak coś tam wygląda w kolorze, bo na dziesiątkach innych zdjęć na tym blogu można to obejrzeć.


Ale, ale… gwoli ścisłości. W dzisiejszym rzucie będzie nie tyle Stare, co Nowe Miasto. Mniej zatłoczone, ergo bardziej lubiane. Wprawdzie nie jest odtworzone dokładnie, nie wchodzi też w skład zespołu wpisanego na listę UNESCO, ale co tam… zapraszam zatem na spacerek po Freta, głównej ulicy Nowego Miasta.





Kogo znuży i zmęczy staromiejski gwar, niech się przedostanie przez bramę barbakanu na drugą stronę.



Widoczek od strony Podwala.



Dom, w którym przyszła na świat Maria Skłodowska, znana francuska noblistka.



Przed kościołem św. Jacka.



Restauracja "Pod Samsonem" na Freta w zasadzie cały czas jest zatłoczona.



Na koniec naszego spaceru zjeżdżamy sobie w dół Mostową. A jeśli ktoś nie będzie ostrożny, czekają go inne życiowe wydarzenia.



Archiwalny światłocień pochodzi z albumu Lucjana Święckiego „Warszawskie Stare Miasto” (vide: źródła), wydanego w 1970 r., a nowe fotografie z 2012.

PS Nie, nie mogłem pójść o tej samej porze, co autor oryginałów, żeby cienie tak samo się układały.

13 komentarzy:

  1. Jak zwykle, bardzo interesujący wpis.
    Dobrego nowego tygodnia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Brak Jarmarku św. Jacka, przed św. Jackiem, pozytywnie wpływa na jego wygląd :)

    OdpowiedzUsuń
  3. czarno białe zdjecia trzeba umiec robić. A to jest zupełnie inna sztuka niz kolorowe. Radze troche poćwiczyc:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fakt, że czarno-białe zdjęcia sprawiają, że te miejsca są znacznie bardziej do siebie podobne..

    OdpowiedzUsuń
  5. A w wieży kościoła św. Jacka (tam, gdzie to okienko) jest fajna kawiaręka.

    OdpowiedzUsuń
  6. A wiesz, całkiem zmyślnie to wyszło. Co jakiś czas możesz powtarzać ten manewr. :)
    Też lubię Nowe Miasto bardziej od Starego, ale w głowie mam wszystko zapisane jako Starówkę, ba, nawet spory kawałek Traktu Królewskiego mi się doń przykleił, oraz parę uliczek w bok, np. Bracka.

    OdpowiedzUsuń
  7. Gites jest! I podobią mi się wszystkie nowe foty!

    OdpowiedzUsuń
  8. Bracka na Starówce? Czemu nie. Mogę powiedzieć, że mieszkam 10 minut od Starówki (rowerem).

    OdpowiedzUsuń
  9. takie podróże od przeszłości do teraźniejszości, przedni pomysł ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Maria "RaPo" Skłodowska-Kiri. Joł!
    A do cyfrowej cz-b też nie mam specjalnego przekonania - za czysta wychodzi, no i przydałby się ten sepiowy zafarb. I pewnie jeszcze trochę ziarna. I już się robi wielka sztuka ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajne porównania, ale cienie nie zostały zgrane, jak na mój gust o jakieś dobre kilka godzin w plecy :)

    OdpowiedzUsuń