28 cze 2012

Place warszawskie - zawsze piękne, przemyślane, estetyczne i w ogóle bardzo fajne

Place stołeczne to miejsca niezwykle intrygujące. Wiele z nich znacznie zmieniło się od czasu reorganizacji architektonicznej w latach 1939-45. Sporo w ogóle nie jest już placami, tylko przelotówkami – signum temporis. Spójrzmy, jak (nie) zmieniły się place warszawskie…



Zacznijmy od placu Bankowego i stojącego przy nim bloku. Nieważne, że pierzeja wschodnia nie ma się nijak do stylowej zachodniej. Nie dość, że postawiono od sasa do lasa, dostawiono wieżowiec, do wieżowca szklaną kupę, to jeszcze sam blok także uległ deformacji z powodu "termomodernizacji". A sam "plac" służy jako parking, pętla autobusowa oraz zestaw przystanków. Zdjęcia odpowiednio z 1962 i 2012 r.



W komentarzu pod zdjęciem z 1986 roku redaktorzy "Stolicy" narzekali na nieestetyczne budy na placu Konstytucji. W 2012 bud już nie ma, ale co z estetyką?



Widok placu Konstytucji od południa w tym samym okresie, co powyższa para.



Plac Trzech Krzyży, widziany z góry w 1962 i z dołu dokładnie 50 lat później.




Plac Trzech Krzyży z góry w 1984 roku i z dołu w 2012. Po prawej stronie starego zdjęcia widać puste miejsce po wyburzonych kamienicach (widocznych na starszej fotografii w poprzedniej parze), które to miejsce zapełniło się dopiero w drugiej połowie lat 90 XXw.

Archiwalne zdjęcia pochodzą ze "Stolicy".

9 komentarzy:

  1. To sie nazywa funkcjonalizm...

    OdpowiedzUsuń
  2. Plac Bankowy to od dawna jedna wielka kupa.Warszawa ma pecha do placów. Jak środkiem nie leci jezdnia albo tory, to zaraz robią parking. Albo przysrają tęczą lub palmą ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mimo rozsiania wielu kup po Warszawie w ostatnich 20 latach przez inwestorów/architektów/urbanistów/władze, wciąż uważam, że błękitny wieżowiec jest jedną z najbardziej śmierdzących kup.

    OdpowiedzUsuń
  4. Plac Konstytucji ma nad pozostałymi placami Warszawy jedną wielką zaletę - jest w jednym stylu. Niestety ten paskudny parking i reklamy na elewacjach psują to uczucie jednolitości ale w końcu nie można mieć wszystkiego.

    OdpowiedzUsuń
  5. Błękitny Fallus przynajmniej ma powściągliwą formę, zwłaszcza, gdy porówna się go z Dełu, biurowcem WTF czy Kuternogą.

    ale to nie zmienia faktu, że zabudowa tej pierzei placu to skandal.

    OdpowiedzUsuń
  6. Strach pomyśleć, co by było gdyby zostawili i jakimi epitetami określano by dziś Złoty Wieżowiec :D

    Nie, nie, nie mówię, że to dobrze, że tam stoi to błękitne cudo, tylko że pomysły architektów niesamowitymi ścieżkami w Warszawie potrafią chodzić, a ich dokonania, czasami, przypominają mi dowcip o Żydzie i kozie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobre z Placem Konstytucji jest to, że nie uległ tak dramatycznej przemianie jak Plac Trzech Krzyży czy nawet Plac Bankowy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszystkie te place to faktycznie jedno wielkie - no dobra, jedna wielka pomyłka urbanistyczna i architektoniczna. Aż trudno uwierzyć, że ktoś o zdrowych zmysłach je zaprojektował i obudował chałupami - faktycznie, z wyjątkiem placu Konstytucji, to się kompletnie nie trzyma niczego.

    OdpowiedzUsuń
  9. Błękitny bardziej by mi się podobał bez tej dobudówki na dole.

    OdpowiedzUsuń