25 cze 2012

PKF - Wawrzyszew, Reymonta 21

Zgodnie z obietnicą, dziś mniej popularne ujęcia warszawskie (niż Śródmieście i Starówka). W Polskiej Kronice Filmowej z 1974 roku pokazany został blok przy Reymonta 21.

Wawrzyszewskie bloki latami stały nieotynkowane i straszyły. Dziś straszą otynkowane. Ocieplono je do tego stopnia, że klatki schodowe zmieniły swój kształt, ale trudno mi jakoś jednoznacznie ocenić czy na lepsze, czy na gorsze.

Ujęcia z PKF i ujęcia współczesne (2012) nie są identyczne. Na filmie nie widać dokładnie, która klatka jest pokazana, więc pozwoliłem sobie zastosować jedynie wariację. Grunt że blok ten sam i strona ta sama (od drugiej nie ma takich klatek). Zapraszam więc wszystkich odważnych na Wawrzyszew.


Rzucik w stronę ulicy Wólczyńskiej. W tle widać bloki, powstałe pod koniec lat osiemdziesiątych. Wcześniej rozbijało się tam w sezonie wesołe miasteczko. A swego czasu magazyn "997" wyemitował odcinek, w którym pojawiło się to miejsce i od tej pory już zawsze mi się chyba będzie kojarzyć ze sprawą niewyjaśnionego zabójstwa. Brrr.



Przejeżdżamy wzrokiem na wschód...



...i otrzymujemy widok w stronę przeciwną. Widać, jak bardzo zmieniły się klatki schodowe.



A dzięki temu ujęciu dowiedziałem się, o który blok chodzi.

W ramach ciekawostek dodam, że w bloku tym mieszkała popularna w latach siedemdziesiątych piosenkarka Anna Jantar.

12 komentarzy:

  1. nigdy nie zrozumiem, dlaczego za komuny domy i bloki stały nieotynkowane. Zbudowali taki blok i stał potem 20 lat nieotynkowany. Czy tynk był taki drogi??? ludzi nie było??

    OdpowiedzUsuń
  2. Tynk był tak drogi i ludzi nie było.

    OdpowiedzUsuń
  3. nie było chęci.

    blok w istocie swej straszy tak wczoraj, jak i dziś. niemniej jednak dawniejsze opracowania niektórego detalu (wejście, okna schodów) podobawszy bardziej (choć i tak to kwiatek do korzucha).

    OdpowiedzUsuń
  4. Głupia sprawa, ale wejście dużo bardziej podoba mi się ceglane, niż zapaćkane tynkiem. Ale już mury z pustaków, to faktycznie czysta zgroza. Tyle dobrego, że tynk ma w miarę rozsądny kolor, bo przecież zawsze ktoś mógł wpaść na pomysł machnięcia go na różowo. Albo turkusowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W środku osiedla są większe połacie delikatnego różu, żółci a jeśli dobrze pamiętam to i jakiś seledynek się tam znajdzie.

      Usuń
  5. Razem z Wawrzyszewem odbudowywali Zamek Królewski i cały tynk szedł w tamta stronę ... :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakie 20lat, ledwo dwa lata. Po prostu oddać musieli wcześniej, bo urodziny Gierka i tak dalej. Poza tym ciśnienie było takie, że ludzie by się wprowadzali bez montażu okien. ;)

    A klatki zamurowano też dość szybko (tworząc charakterystyczne przedsionki) bo strasznie wiało zimą na parterze.

    W każdym razie mama mówiła, że jak otynkowali to się zrobiło dużo cieplej zimą, bo przestało wiać szparami między pustakami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym ciśnieniem to prawda bo w tamtych latach o wiele bardziej niż dziś brakowało mieszkań więc oddawano do zamieszkania nieotynkowane budynki.Tak było już w latach 60-tych na osiedlu Bielany III czyli dzisiejszym Słodowcu.

      A co do Anny Jantar to mieszkała z mężem i córką w mieszkaniu nr 334 więc to może klatka z tym mieszkaniem jest widoczna w tej kronice.

      Usuń
  7. Tak się zastanawiam, czy to nie jest przypadkiem ten sam blok, w którym mieszkał mój tato po rozwodzie, przez co trzeba było uważać odwiedzając koleżanki w tymże, by na niego nie trafić (biedak się strasznie stresował na mój widok) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ps. chyba jednak nie, to jest ten na przeciwko. Ale podwórko wspólne.

      Usuń
  8. zdjecie calkiem wspolczesne, nawet widac moje autko:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeśli Anna Jantar, to ostatnia, bodajże XI, brama wejściowa. Nie jestem pewien, czy okna od Reymonta czy z tyłu, ktoś mi tam na dole mówił, że od strony parkingu przed blokiem dwa skrajne okna na III piętrze.
    Teraz jakoś osiedle wygląda, ale 40 lat temu to musiał być dramat.

    OdpowiedzUsuń