27 maj 2012

Ulica Opaczewska 1983-2012 1/2

Ponieważ cały czas lecą wpisy w większości śródmiejskie (trudno żeby było inaczej; w końcu to najczęściej fotografowana dzielnica), dziś uciekamy na Ochotę. "Stolica" zamieściła w 1983 roku fotoreportaż, poświęcony ulicy Opaczewskiej. Zobaczmy, jak wyglądają te same miejsca po prawie trzech dekadach.



Zaczynamy od starej zabudowy - Opaczewska 26 i 28...



Kto już się napatrzył na starą, niech teraz wstrzyma oddech. Kościół NMP Królowej Świata przy Opaczewskiej 20.



Tuż przy wylocie Opaczewskiej usytuowany jest pomnik "Barykada Września 1939". Dziecięciem będąc, zastanawiałem się, gdy przejeżdżałem do przedszkola z rodzicami, co to do jasnej ciężkiej ma być, jakieś betonowe cyferki...



Drobny bonusik z 1928 roku - Grójecka w rejonie wylotu Opaczewskiej.


Archiwalia z Opaczewskiej pochodzą ze "Stolicy" a ich autorem jest Henryk Jurko (poza ostatnią). Nowe fotografie powstały w maju 2012.

7 komentarzy:

  1. Pomnik Barykada bardzo mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  2. 'Cyferki' mijam codziennie jeżdżąc do pracy. Nigdy specjalnie nie przepadałem za tą częścią Ochoty, ale chyba sytuacja wymusiła na mnie drobną korektę poglądów. Natomiast dopiero teraz widzę, że w przeciągu 30 lat pomnik wzbogacono o tabliczki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cyferki za prosto w stosunku do oryginału zrobiłeś, trzeba było po dwóch heinekenach :D A tabliczek w ramach walki z PRL, UB, SB, ZOMO, ORMO, MO, PZPR i innymi skrótami przybyć musiało.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kościół mi się podoba, bo jest kameralny.

    Cyferki z tymi tabliczkami wyglądają jak twarz obsypana syfami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a wdziałeś wnętrze? =:-0

      Usuń
    2. Byłem w tym kościele raz w życiu - na przełomie 1988/89 na chrzcie mojego kuzyna. Sorry, nie za dużo pamiętam po tylu latach.

      Usuń
  5. Ta pierwsza para - na pierwszy rzut oka wygląda na jakiś (z przeproszeniem) - Radzymin czy inną Zielonkę. Też nie moje najulubieńsze okolice Ochoty, ale jakiś sentyment mam. A co do cyferek - co roku ze szkołą składaliśmy tam wiązanki, więc nie przepadam, ale trzeba przyznać, że bez porównania lepiej było bez tego miliona tabliczek (choć znaczenia tego różnego pochylenia do dziś nie rozumiem). A ostatnie zdjęcie - no tak, skoro okolice placu Narutowicza wyglądały wtedy niewiele lepiej, to Opaczewska to już hen za miastem.

    OdpowiedzUsuń