21 maj 2012

Saski

Saski... Ogród? Plac? No dobra, dajemy oba.



Widoczek z placu Saskiego, z II połowy XIX wieku. Po lewej widać pomnik lojalistów, poległych w Powstaniu Listopadowym, pod koniec XIX wieku przeniesiony na plac Zielony (Dąbrowskiego) a w 1917 r. rozebrany.



To może teraz Ogród Saski - teatr letni stał sobie w tym miejscu, które widać (niedaleko pomnika Konopnickiej) do 1939 roku. A że był z drewna... to już nie stoi.




A to już fontanna w Saszczaku, ujęta z pałacu Saskiego oraz spod miejsca, z którego ujęto ją oryginalnie, bo nie wziąłem szczudeł. ("Marcinie, przecież mogłeś wdrapać się na Grób Nieznanego Żołnierza i stamtąd zrobić...").


Zdjęcia powstały gdzieś pod koniec XIX wieku i znajdują się w książce "Bruki Warszawy" (vide: źródła). Odpowiedniki tychże pochodzą z 2012 r.

3 komentarze:

  1. Sam ogród bardzo lubię. Ale chodzić po nim to tak średnio lubię bo można stracić zęby na alejkach od których polne drogi są równiejsze. I zawsze oczy mnie bolą jak patrzę na wodozbiór Marconiego :( Fajnie byłoby zrobić w końcu jakąś rewitalizację zamiast drzewka smoleńskie tam sadzić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też lubię, choć trochę za dużo ludzisków jak na mój gust, no ale w sumie wiadomo - stolica!

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, wodozbiór - źle o nas świadczy, jak w takim parku można na coś takiego pozwolić? Bohomazy powinny być zamalowywane na następny dzień, jeśli "dzieło" huligana od razu znika, zniechęca go to do ponownego malowania (generalnie), tak robiono ponoć w Nowym Jorku w metrze i szybko pozbyto się problemu. Dodam że chodziło o Brooklyn...A co do Saskiego to żal tego teatru :)

    OdpowiedzUsuń