8 kwi 2012

"Rozmowy kontrolowane"

"Rozmowy kontrolowane" Sylwestra Chęcińskiego nie wszyscy lubią. Była to kontynuacja losów Ryszarda Ochódzkiego z kultowego barejowskiego "Misia" i choćby z tego powodu, że "Miś" w wielu kategoriach jest nie do pobicia, "Rozmowy..." skazane były na gorsze potraktowanie. I nie ma się co oszukiwać, drugi "Miś" to nie jest, ale po latach oglądanie tego filmu - przynajmniej dla mnie - było całkiem bezbolesne a nawet przyjemne. Szczególnie, że od tego czasu powstał jeszcze "Ryś", którego obejrzałem tylko raz i więcej nie chcę.

"Rozmowy kontrolowane" nakręcono i pokazano w 1991 roku. Współczesne zdjęcia pochodzą z 2012.


Część akcji toczy się w kamienicy przy Ząbkowskiej 30, gdzie ukrywającego się Ochódzkiego przechowuje ciotka Jarząbka. Zdjęcie wprawdzie cyknąłem pod innym kątem, ale widać, że w budynku pozmieniano balkony.



Charakterystyczny skwerek przy Hoene-Wrońskiego wykorzystano również w serialu "W labiryncie".



Więzienie przy Rakowieckiej.



Kilka scen rozgrywa się przy Boya-Żeleńskiego (obecnie nazywa się to skwer Mieczysława Fogga). Na zdjęciu z filmu Irena Kwiatkowska, grająca ciotkę Ryszarda Ochódzkiego.



I jeszcze jedno ujęcie z tego samego podwórka.


Do "Rozmów kontrolowanych" i plenerów z nich jeszcze wrócę.

6 komentarzy:

  1. "Rozmowy..." mimo części tych samych bohaterów po prostu nie próbują być drugim "Misiem".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie próbują, ale trudno oczekiwać od widzów, by udawali, że to zupełnie inny film. Wiadomo, naturalną reakcją w takich przypadkach jest porównywanie, mimo że reżyser i epoka w której dzieło powstało są inne.

      A wracając do "Rysia" - myślałem, że będzie to pierwszy przypadek, gdy wyjdę z kina przed końcem filmu. Ale z samej niezdrowej ciekawości "jak to się skończy" zostałem, bo wiedziałem, że już w życiu tego nie obejrzę.

      Usuń
  2. Jak spojrzałem na kadry z Boya to pomyślałem przez sekundę, że to Mariensztat :D A okolice Ząbkowskiej są mi znane ale nie przez fabrykę wódek ale sklep Dziupla (R.I.P.) w którym zaopatrywałem się w koszulki z nadrukami takich ansambli jak Black Sabbath, Blind Guardian czy Sodom...

    OdpowiedzUsuń
  3. Początek lat 90 to był chyba ostatni moment, gdy polską produkcję dało się obejrzeć bez problemów żołądkowych. Było raz lepiej, raz gorzej, ale jeszcze żyli aktorzy, którzy grali a nie występowali. Teraz to już się nie zdarza.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tam Rozmowy lubię bardzo - nie tak, jak Misia, ale zrobione zacnie i z jajem. I plenery takoż samo!

    OdpowiedzUsuń
  5. Również lubię 'Rozmowy...'. Jest tutaj kilka perełek. Świetni są Opania i Kowalewski jako Molibden. Chociaż momentami widać, że pomysł na dobrą fabułę zastępowany jest tutaj nieco przegadanymi dialogami, które mają być zabawne, a nie zawsze są. Ale i tak w porównaniu do 'Rysia' 'Rozmowy...' jawią się jako jedno z ostatnich arcydzieł polskiej komedii.

    Wczoraj oglądałem 'Gangsterów i filantropów' i też miałem sporo zabawy w rozpoznawaniu starych miejsc i ulic Warszawy.

    OdpowiedzUsuń