27 lut 2012

Rondo Daszyńskiego 1970-2012


Budynek Ruchu IPN nie dość, że sam został zdizajnowany, to jeszcze doczekał się przepięknej architektonicznej konkurencji w tle. Pozazdrościć.



Śmigające bryki na rondzie. I tramwaj.



Przystanek "Rondo Daszyńskiego" w stronę Żoliborza.


Zdjęcia archiwalne pochodzą z wydawnictwa Stolicy "Poznaj Warszawę", poświęconego Woli i wydanego w 1970 roku. Współczesne ujęcia wykonałem w 2012 r.

13 komentarze:

  1. Pamiętam te ławki - wygoda, lux torpeda :-) no i te przystanki...ech :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nonono i jaka długonoga i długowłosa sexbomba tam czeka na trambaj... Teraz rozumiem zamyślenie tego gościa na ławce ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdjęcia czasokresowo omijają najpiękniejszy okres, w jakim udało mi się odwiedzać miejsce wieżowca Daewoo, mianowicie namiot Róbrege ...

    A, ostatnio, niedaleko, nie zdążyłem takiej pięknej reklamy mleka sfotografować, bo zniknęła wraz z całym budynkiem :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reklamę mleka ustrzeliłem całkiem przypadkowo, jadąc tramwajem. Niestety, jakość taka sobie :-(.

      Usuń
  4. Bomba jest fakt, a drugi fakt, że jakieś lekkie w formie były tamte przystanki. A ławki w końcu zmienili i przyśrubowali do podłoża, bo albo były dewastowane - kto starszy, to dobrze pamięta jak łatwo wyjmowało się (ewentualnie łamało) szczebelki ze środka, albo kradzione na działki.

    OdpowiedzUsuń
  5. @Weldon - czy namiot Róbrege zajmował to samo miejsce co niegdyś cyrk Intersalto?

    @ I am I - "kto starszy, to dobrze pamięta jak łatwo wyjmowało się (ewentualnie łamało) szczebelki ze środka (...)" z założeniem, że nie każdy, kto to pamięta, wykonywał owe czynności :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jajakwiadomo zawsze byłem grzeczny ;P

      Usuń
  6. ach te gorące lato 1970;-) dziewczyny też jakieś szczuplejsze. piękne:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajowo zobaczyć to rondo bez tego koszmarnego wieżowca widocznego na czwartym zdjęciu (czyli drugim współczesnym).
    A jeśli idzie o dziewczyny na przystankach - teraz też można atrakcyjne spotkać, tylko trzeba jeździć tramwajami ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Na tym przystanku, to normalnie plazowanie odchodzi ;-P

    OdpowiedzUsuń
  9. Dokładnie tak to miejsce funkcjonuje w mojej pamięci. Zapamiętałem je bardzo dokładnie. Kiedyś mojemu ojcu stanęła ość w gardle (to była niedziela) i pojechaliśmy na ostry dyżur do szpitala na Kasprzaka. Oczywiście byłem w tym miejscu wiele, wiele, wiele (albo i jeszcze więcej) razy, jednak wyprawa z ojcem do szpitala "wryła się" w moją pamięć niemal fotograficznie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ach, gdzie się podziały te lekkie warszawskie przystanki - była to pierwsza myśl, która pojawiła się w mojej głowie po obejrzeniu tych zdjęć. Po przeczytaniu komentarzy widzę, że nie tylko mi się podobały.

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak, te przystanki były "lekkie" i na tym kończy się lista ich zalet. Poza tym same wady:
    -Brak jakichkolwiek ścianek, więc zero ochrony przed wiatrem i zacinającymi opadami
    -Ukośne pochylenie wszystkich płaszczyzn dachu do środka, przez co był niezwykle trudny do czyszczenia i zawsze gromadziły się na nim oprócz zwykłego brudu kilogramy liści i wszelkiego śmiecia.
    -środkiem dachu biegła rynienka mająca odprowadzać wodę po deszczu - najczęściej błyskawicznie zatykała się wspomnianymi śmieciami, więc dach stawał się także mini-akwenem :)

    OdpowiedzUsuń