Kamienica na rogu Chmielnej i Nowego Światu to jedna z nielicznych, której mi nie żal - bo po wojnie stoi na tej posesji dużo lepszy (moim zdaniem) dom.
A swoją drogą, próbuję sobie wyobrazić, jak mógłby wyglądać w 2011 Nowy Świat, gdyby nie było II Wojny Światowej... Czy podobałby się nam on? Wszak nie byłoby tej wymówki "niby ładne, ale jak się wie, co tu stało wcześniej..."
Gdyby nie było wojny, to pewnie Nowy Świat mógłby paradoksalnie wyglądać gorzej w tym sensie, że byłby pewnie nowocześniejszy, pewnie podobnie jak Stare i Nowe Miasto czy Powiśle. Ale gdybać to my se możemy...
W niektórych wypadkach - moim zdaniem - NŚ zyskał (wioskowa chatka bliżej Świętokrzyskiej), w innych stracił (Savoy). Trudno dziś gdybać, dobrze że jest jak jest, mogło być gorzej.
"Pod biustonosze" lubiłem chodzić z rodzicami w latach 70tych. Znajdował się tam sklep (i tu ciekawostka) którego branży nie pamiętam (coś z ubrań?)ale pamiętam schody po których wchodziło się wewnątrz budynku. Sam nie wiem dlaczego, bardzo te schody lubiłem :-).
Kamienica na rogu Chmielnej i Nowego Światu to jedna z nielicznych, której mi nie żal - bo po wojnie stoi na tej posesji dużo lepszy (moim zdaniem) dom.
OdpowiedzUsuńA swoją drogą, próbuję sobie wyobrazić, jak mógłby wyglądać w 2011 Nowy Świat, gdyby nie było II Wojny Światowej... Czy podobałby się nam on? Wszak nie byłoby tej wymówki "niby ładne, ale jak się wie, co tu stało wcześniej..."
Gdyby nie było wojny, to pewnie Nowy Świat mógłby paradoksalnie wyglądać gorzej w tym sensie, że byłby pewnie nowocześniejszy, pewnie podobnie jak Stare i Nowe Miasto czy Powiśle. Ale gdybać to my se możemy...
OdpowiedzUsuńW niektórych wypadkach - moim zdaniem - NŚ zyskał (wioskowa chatka bliżej Świętokrzyskiej), w innych stracił (Savoy). Trudno dziś gdybać, dobrze że jest jak jest, mogło być gorzej.
OdpowiedzUsuń"Pod biustonosze" lubiłem chodzić z rodzicami w latach 70tych. Znajdował się tam sklep (i tu ciekawostka) którego branży nie pamiętam (coś z ubrań?)ale pamiętam schody po których wchodziło się wewnątrz budynku. Sam nie wiem dlaczego, bardzo te schody lubiłem :-).
OdpowiedzUsuń