
Na zdjęciach widzimy potwora z potrójną gębą, pożerającego w łakomym szale trzy flagi państwowe i to bez popitki!
Uciekamy w popłochu... uff, to tylko Kamienica Prażmowskich. Widocznie w pewnym wieku im bliżej, tym się bardziej straszy. Ulga.
A teraz część anielska: gdy przyjrzymy się bliżej temu, co jest na szczycie kamienicy, okazuje się, iż nie jest to liść sałaty ani gigantyczna broszka, tylko amorkopodobne puta, pląsające w dezabilu, niezależnie od pogody, na krawędzi dachu. Jak słodko.Wystąpiła kamienica Prażmowskich przy Krakowskim Przedmieściu (oklaski).
Tak, wiem, mogłem iść na Powązki i cyknąć akcję przy okazji pójścia na groby, bo tak najłatwiej. A figę.
Czarno-biały materiał zdjęciowy pochodzi - jak podejrzewam - z okolic 1986 roku, bo wówczas ukazała się książka z tymi zdjęciami, "Piękne nieznajome" (vide: źródła).
A skoro jesteśmy przy tematach akcji, "które łatwo zrobić, idąc wyrzucić śmieci", to tylko przypomnę, że temat Warszawa Świąteczna już był.




Też myślałem, że to nadal część demoniczna, tylko nie krwiożercza broszka, ale ne Cthulhu mi to wyglądało...
OdpowiedzUsuńA obok na kamienicy Johna też masz taką małą maszkarę ;)
OdpowiedzUsuńIii tam, ja myślałem, że tutaj też, śladem nie-wczoraj-dzisiowego-blogu, jakaś godzilka wyskoczy i będzie wtranżalać co 'ładniejsze' chałupki, a tu jakieś putany z demobilu. Afe!
OdpowiedzUsuńMnie to wygląda na ostre Kimczi z kapusty pekińskiej :)
OdpowiedzUsuńKimczi? Nie znam, nie jadłem...
OdpowiedzUsuńJa tam widzę tylko demony... szybkości 126p ;-)
OdpowiedzUsuńO tak, to o nich zapewne Deep Purple napisali "Speed King" i "Highway Star"...
OdpowiedzUsuńe tam....
OdpowiedzUsuń