
Ulica Marymoncka - Szpital Bielański. Nie byłem nigdy w środku i (puk puk) na razie nie zamierzam.
Widok z pl. Wilsona w stronę DH "Merkury" przy ul. Juliusza Słowackiego.
Akademia Wychowania Fizycznego przy Marymonckiej.Zdjęcia archiwalne pochodzą z pierwszego wydania "Encyklopedii Warszawy" (vide: źródła).




Ten podjazd do szpitala zawsze wydawał mi się masakryczny. Dalej tak uważam. W środku byłem raz - z odwiedzinami. Wewnątrz też jest dość monumentalny (pamiętam jakąś wielgachną i praktycznie nieużywaną klatkę schodową).
OdpowiedzUsuńteż byłem w środku raz, całkiem niedawno - na ekstrakcji zwierzęcia z głowy.
OdpowiedzUsuńLubię Żoliborz i Bielany, ponikąd nic dziwnego. Ładne niebo nad Merkurym :-). POzdrawiam, Witek.
OdpowiedzUsuńBielański odwiedzałem kilka razy jako pacjent a oprócz tego pracowała tu moja matka... Do niedawna w środku waliło PRLem ale teraz się to dość mocno zmienia.
OdpowiedzUsuńOdpukać - też byłem w Bielańskim tylko w odwiedziny, i oby już tak zostało.
OdpowiedzUsuńNa AWF wśród tabliczek jest nawet tabliczka upamiętniająca mojego przodka, po którym odziedziczyłem imię i nazwisko ;-) Niestety przodek by chyba nie był szczęśliwy - nigdy nie interesowałem się sportem, kiedyś tylko byłem maniakiem ping-ponga :)
OdpowiedzUsuńPrzed bielańskim, to masakryczny jest parking.
OdpowiedzUsuńJa go znam z okazji pobytów tam ojca i stąd wiem, że od zawsze, mimo powiewu prl-u, ludzie tam pracowali wspaniali.
Zresztą, siostra mi się tam urodziła.
A przed AWF-em wciąż te samo drzewo rośnie, które można obejrzeć na przedwojennych fotografiach Bielan.
Chyba, te samo :)
Chyba to samo - sorry, musiałem.
OdpowiedzUsuńMiałem okazję poznać wnętrza Szpitala Bielańskiego pod koniec lat 80tych ub. stulecia (narodziny córki mojego kolegi). Wrażenia jak u H_Piotra.
OdpowiedzUsuńNa wejściu jest monumentalny, za to dalej są długie korytarze w połowie przecięte remontem i dalej dogi nie ma, i nawet personel się gubi, a windy mają zepsute czujki i próbowały odciąć mi nogę. Tak więc nie zrobił na mnie dobrego wrażenia.
OdpowiedzUsuń