
Tu wprawdzie nie poczekałem na opadnięcie liści, mimo iż nie rzucono tego dnia DVD z teledyskami Grażyny Świtały, ale istotny jest nie tyle barbakan, co zmiany, jakie zaszły w zagospodarowaniu alejek i zieleńców przy murach staromiejskich.
Widok ze Świętojańskiej na kościół świętego (haha) Marcina.
Kawałek katedry oraz dwie panie, które uparły się, że będą stały i się nie ruszą. To nie.
Widok na rynek z Jezuickiej.Staromiejskie archiwalia, jak w dwóch poprzednich odcinkach, pochodzą z wydanego w 1963 przez Arkady albumu "Warszawa" (patrz: źródła). Współczesne ujęcia powstały w 2011 r.




Dobry sztafaż nie jest zły - co więcej, dobry onci :)
OdpowiedzUsuńPrzypomina mi się kawał kabaretu Tey: Siedzi gazda na przyzbie i liczy glizdy. Przychodzi gaździna i mówi: A co ty, stary, tak liczysz i liczysz?
OdpowiedzUsuńTo ją też policzył.