
Liceum im. Królowej Jadwigi w 1932 r (przepraszam za literki z prawej, ale nie chciało mi się już drugi raz skanować a wcześniej tego nie zauważyłem) i to samo miejsce w 2011.
Instytut Głuchoniemych w 1975 i 2011.
Również lata (mniej więcej) 1975 i 2011 - kościół św. Aleksandra.Zdjęcia archiwalne pochodzą z "Encyklopedii Warszawy" (vide: źródła).




Szeratona i Holąd Park zbudowano mniej więcej w tym samym czasie. Oba budynki dołączono po obu stronach do Instytutu Głuchoniemych. I tu zaczyna się ciekawa rzecz: tuż po zbudowaniu dużo bardziej podobał mi się sposób, w jaki dołączyli Szeraton (broń Boże sam budynek hotelu - jedynie ta przybudówka di IG). To szkło i "nietrafienie" w poziomy z Holąd Parkiem mi nie grało. A teraz? Odwrotnie. Połączenie z hotelem wydaje mi się banalne, a z biurowcem ciekawe. Ot, jak się człowiekowi zmienia gust.
OdpowiedzUsuńOczywiście i tak wciąż uważam, że Holąd Park powinien był być zbudowany w wycofaniu od placu tak, aby z perspektywy Alej Ujazdowskich widać było przepiękne kamienice na rogu Nowego Światu i Książęcej.
A hotel? Architektonicznie nawet nie umywa się do budynku po drugiej stronie ul. Prusa.
Ja się tam nie znam, ale ani ten Holand, ani tym bardziej Szeraton mi nie pasują w tym miejscu, choć same w sobie są po prostu przeciętne. Ale w tym miejscu broni się tylko architektura bardzo dobra.
OdpowiedzUsuńDawno, dawno temu, między Instytutem a Książęcą stały sobie nieco podupadłe przedwojenne domy, a w zasadzie ich pozostałości, które jakoś przetrwały do lat 60-tych zeszłego wieku, a nawet dłużej. Dziatwa szkolna z calutkiej Warszawy pielgrzymowała tam do księgarni Atlas po mapy konturowe na lekcje goografii. Ech ta pamięć ;-). Pozdrowienia W.
OdpowiedzUsuńZ kolei od lat 60 za Instytutem stała 1 buda z totolotkiem i druga z kiełbaskami do których dokładali plaster boczku.
OdpowiedzUsuń