
Z alej Jerozolimskich zniknął globus, ale pojawił się nowy. Zniknął też neon kwiaciarni, a na jej miejscu zjawiła się apteka - słusznie, apteka potrzebna w każdym budynku. No i coś jeszcze, ale o tym mowa także w parze zdjęć poniżej.
Z perspektywy ulicy Kruczej, poza paroma neonami, zniknęła pod jakąś dziwną płachtą elewacja "Smyka". Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie...
Z placu Bankowego zniknął Felek i zastąpił go Julek. Nowego zdjęcia nie zrobiłem z torów tramwajowych, ponieważ nie jestem obłąkany (jeszcze).
Z narożnika ulic Złotej i Zgoda (Kniewskiego i Hibnera) zniknęła przedwojenna kamienica, stojąca tam do początku lat siedemdziesiątych XX w. Na jej miejscu znajduje się... eee, no właśnie.
Z okolic ulicy Jana Pawła II, poza nazwą poprzedniego patrona, Juliana Marchlewskiego, zniknął jego pomnik autorstwa Zofii Wolskiej. Podobny monument miał przy swojej ulicy Marceli Nowotko, także autorstwa pani Z.W.Archiwalne fotografie pochodzą z książki "Ulice i place Warszawy" (vide: źródła).




"Nowego zdjęcia nie zrobiłem z torów tramwajowych, ponieważ nie jestem obłąkany"
OdpowiedzUsuńale mogłeś przynajmniej poczekać, aż opadną liście.
Czekałem kwadrans i żaden nie spadł!
OdpowiedzUsuńa jakiś tramwaj w tym czasie przejechał? nie - a widzisz.
OdpowiedzUsuńGdyby mężczyźni częściej kupowali kobietom kwiaty, to by kwiaciarnie nie plajtowały. A tak, muszą latać do apteki po proszki na migrenę ;P
OdpowiedzUsuń(p.s. ja od kwiatów wolę czekoladki) ;)
Pomnika Marchlewskiego zupełnie nie kojarzę...
Ten stary budynek (kamienica) na przeciwko Krajowej Rady Spółdzielczej, który widać po lewej stronie zdjęcia to chyba nigdy nie zostanie odrestaurowany. Jak stał zrujnowany, tak nadal stoi.
OdpowiedzUsuńPoza tym, zniknęła sieć trolejbusowa.
OdpowiedzUsuńGdyby mężczyźni nie zaciągali kredytów, by zadowolić swoje panie, nie potrzeba by było tyle banków.
@Er - tramwaje nie jeżdżą po drzewach.
OdpowiedzUsuń@Rock 60-70 - taniej poczekać aż się sam rozwali.
@Lavinka/H_Piotr - nie kłócić się, włączcie sobie Bajm albo Majtkę Jeżowską.
...i wybudować jakiś "elegancki" biurowiec.
OdpowiedzUsuńNie, no przecież remontują go już od kilku (pięciu?) lat. Na razie piwnice. Sam widziałem przez uchyloną bramę. Wywozili gruz, a przywozili beton.
OdpowiedzUsuńBo mówimy o tym budynku:
OdpowiedzUsuńhttp://fenomenwarszawy.blogspot.com/2009/11/stefan-szyller-kasa-pozyczkowa.html
?
No to ja kilka słów o Smyku, bo dla mnie to był napierw i pozostał w zasadzie w umyśle na zawsze Cedet (CDT - centralny dom towarowy). W tym czasie (koniec lat 50-tych i/lub początek 60-tych) u Jabłkowskich był Dom Dziecka, a na Woli i na Pradze powstały pedety (powszechne domy towarowe znaczy). Potem, za czasów Domów Centrum z Cedetu zrobiono CDD, ktory ewoluował do Smyka. Chodzą słuchy, że Cedet wraca do siebie na Bracką :-).
OdpowiedzUsuńA propos 'pod orłami' - pomijając inną porę dnia, to widać doskonale, że nawet stare czarno-białe negatywy miały większą rozpiętość tonalną od współczesnych cyfrowych matryc.
OdpowiedzUsuń