27 sie 2011

Warszawa 1981-2011

Trzydzieści lat minęło... popatrzmy.

A zanim popatrzymy, to dygresja osobista. Mam dwa egzemplarze tego albumu. Pierwszy był u mnie w domu "od zawsze". Jednak jako dziecko wybitnie utalentowane pomazałem go tu i ówdzie kredkami świecowymi (między innymi w syrenki!), więc po latach zakupiłem drugi egzemplarz, o który już się nie boję -mam obecnie w domu jedynie kredki ołówkowe a papier albumu jest kredowy.



Czekanie na porę bezlistną by sfotografować Sejm nie ma najmniejszego sensu (sprawdziłem), gdyż został obsadzony chojakami, skutecznie go zasłaniającymi. Właściwie to szkoda, bo akurat lubię ten budynek. Jest za to parę innych, przed którymi zasadziłbym poletko świerków syberyjskich.




Pomnik Sapera ("Chwała saperom"), najbardziej znana część składowa.



Wkraczamy na teren UW: stara BUW...



...i Pałac Kazimierzowski.



A na koniec skoczmy na chwilkę na prawą stronę Wisły. Osiedle Międzynarodowa.


Trzydzieści lat temu zdjęcia Warszawy ukazały się w albumie Lucjana Święckiego, zaskakująco zatytułowanym "Warszawa" (patrz: źródła). Nowe fotografie pochodzą z sierpnia 2011.

7 komentarzy:

  1. BUW lepiej wyglądał bez tralek na bokach.

    Ogólnie rzecz biorąc, jestem za zielenią w mieście, ale uporządkowaną. Nie za dzikimi chaszczami zasłaniającymi architekturę. Np. Te małe drzewka, które rosły przed Pałacem Kazimierzowskim, są dla mnie w porządku. A akurat je wycięli...

    OdpowiedzUsuń
  2. To może by wysadzić - te chojaki oczywiście? ;P

    OdpowiedzUsuń
  3. @H_Piotr - mnie samosiejki też irytują, zwłaszcza pod kątem robienia zdjęć. Wiadomo jednak, że uporządkowana zieleń oznacza, że musieliby drzewa co jakiś czas karczować i sadzić młode, żeby za dużo nie zasłaniały.

    @I Am I - z zawartością (żywą) też bym się nie patyczkował.

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo lubię kolor tych zdjęć-starodruków...

    "po latach zakupiłem drugi egzemplarz, o który już się nie boję -mam obecnie w domu jedynie kredki ołówkowe a papier albumu jest kredowy"
    - ale pokusa jest, co?

    OdpowiedzUsuń
  5. ad dygresja:
    przez każdą scenografię typu pokój z książkami przechodzą min. 3 pokolenia tak że szansa na zarysowanie drugiego albumu jest b. wysoka. Ja ojcu za komuny pomazałem wszystkie dokumenty a teraz sam mam od juniora tysiące bazgrów na czym tylko można.
    ad para 2 i 3:
    ciekawy zestaw bo spod ławki na UW (po lewej) kilka lat temu wykopano bombę. Żona: "ja na tej ławce codziennie siedziałam"
    ad zarośnięty Sejm: fuj. Mogliby się ogolić.

    OdpowiedzUsuń
  6. @Er - nie, pokusy mazania po książkach już nie mam :-)

    @Yorryk - ale ja mazałem tylko to, co pozwalano mi brać do ręki, książki i papiery "zakazane" pozostały czyste.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja niestety pomazałem plan Warszawy z 1972 roku, czyli tuż sprzed uwiecznienia na planach Warszawy Trasy Łazienkowskiej...

    OdpowiedzUsuń