A pachnieć pojechałem do Kuźnicy na półwyspie. Jeżdżę tam - z przerwami - od ponad dwudziestu lat i cóż mogę rzec: nie ma tam wielu knajp, nie ma klubów i dyskotek, jest raczej prowincjonalnie niż wielkomiejsko - no i właśnie dlatego staram się tam spędzić kilka dni w roku. A jak się dołoży do tego jeszcze różne wspomnienia, związane z licznymi pobytami, tym chętniej się tam pojawiam (czasem i zimą).
Odnośnie wpisu - zaczęło się od tego, iż czekając na rybę z surówką spostrzegłem na ścianie jednej z miejscowych knajpek przedwojenne zdjęcia Kuźnicy, skromnej wioski rybackiej w najwęższym miejscu na półwyspie. Spróbowałem je sfotografować, ale - eksponowane za szybą - odbijały światło i jakoś średnio wyszły. A potem, po powrocie do Warszawy, odpaliłem DVD, zakupione w Sopocie. DVD nosi tytuł "Od Gdyni po Hel dawniej i dziś" i kupiłem je, ponieważ bardzo mi się spodobało inne DVD z tej serii, poświęcone Sopotowi a zakupione kilka lat wcześniej. Ku mojej radości w rozdziale "Kuźnica" pokazały się wszystkie zdjęcia, które próbowałem cyknąć w knajpie i do których zrobiłem wprawdzie współczesne odpowiedniki, choć byłem przekonany, że raczej ich nie wykorzystam. A tu proszę. Kto więc był w tym roku nad morzem i rozkoszował się wonią świeżej, smażonej rybki - zapraszam. Kto nie był i lubi - niech też powącha. Kuźnica sprzed wojny i z 2011 welcome to:
Ulica Helska - główna droga przez półwysep, która w Kuźnicy przyjmuje właśnie taką nazwę.
Kapliczka na Helskiej - obecnie po prawej stronie widoczne jest ogrodzenie boiska szkolnego.
Kościół pw św. Antoniego Padewskiego, wybudowany w latach 1932-34. Widok od ulicy ks. Szynalewskiego, który to ksiądz był do 1939 proboszczem kościoła i został zamordowany przez hitlerowców.
W filmie "Pociąg" widać tę stację i chyba nie tylko w nim. Niestety, podupadła nieco - pamiętam jeszcze czasy, gdy czynna była przy niej kasa i kiosk z gazetami, napojami i słodyczami. Teraz działa tylko całkiem dobrze utrzymany szalet. Znak czasów.
A to jeszcze stacyjka od strony torów. Nie miałem czasu czekać aż nadjedzie jakaś ciuchcia i stanie dokładnie w tym samym miejscu.
Jak wspomniałem wyżej, zrzuty ze starymi zdjęciami pochodzą z DVD "Od Gdyni po Hel dawniej i dziś" (prod. Video Film "Perfect").




Jak fajnie poczytać o okolicach bliskich sercu;)
OdpowiedzUsuńa propos zapachów dodam tylko, że na rybkę przychodzą - plażą - do Kuźnicy wrocławskie Chałupy, ale nie do Emila, bo przereklamowany przez... 'warszawkę', a do portu, na najlepszą flądrę w okolicy;)
kiedyś, czyli jakieś naście lat temu, chodziliśmy na sam koniec Kuźnicy, dawali najlepsze na świecie śledziki, ale albo się skiepścili, albo właściciel się zmienił;(
gdzie kupiłes to dvd? tez bym chciała.
Hehe ja się staram bywać i tu i tam i jeszcze w paru innych miejscach. Pyszna ryba i różne specjały są vis a vis dworca (U Dawida), tylko z kolei ceny okrutne.
OdpowiedzUsuńW Warszawie mozna tez zapach rybaków poczuć. Takich co to twierdzą, że rybka lubi pływać.
OdpowiedzUsuńwrzuć coś o Juracie, uwielbiam ją, byłam w tym roku, chociaz klimat też tam się zmienił niestety od czasu apartamentów( A te DVD to mozna gdzies kupić, nie bedąc w Sopocie?
OdpowiedzUsuńPiękna była Kuźnica przed wojną.
OdpowiedzUsuńNie wiem czy to zboczenie nostalgiczne.
Chociażby ta stacja.
Wyczucie estetyki z latami poleciało na łeb.
@Anonimowy -o Juracie "wczoraj i dziś" w tym roku nie będzie, bo wprawdzie mam przedwojenne zdjęcia, ale nie zdążyłem już nacykać współczesnych w tych samych miejscach. Natomiast polecam książkę Małgorzaty Abramowicz "Jurata - Kurort z niczego" z dużą ilością przedwojennych zdjęć i wspomnień.'
OdpowiedzUsuńA DVD nie wiem czy można nabyć np wysyłkowo, ale są podane dwa telefony do producenta (58) 343 40 09 i komórka 602 811 236. Tam się dowiaduj.
Warszawa w Kuźnicy ?
OdpowiedzUsuńPodoba mi się.
Byłam dawno temu.
Dobrego wypoczynku.
U nas chyba całe morze to jeden wielki kurort niczego. ;)
OdpowiedzUsuńDawno na półwyspie nie byłem, ale pamiętam go z jak najlepszej strony, bo nie byłem w oblężonych miejscach :)
OdpowiedzUsuńja też dawno nie byłam, i po tym wpisie nabrałam ochoty na wyjazd :)
OdpowiedzUsuń"Warszawa w sezonie jedzie na wakacje na półwysep Helski" - ta Warszawa z Legionowa i Piaseczna?
OdpowiedzUsuńNigdy nie byłem na półwyspie Hell-skim. I właściwie, jak słyszę, że cała Warszawa tam jedzie, albo, że "musisz tam być", to mi się odechciewa :)
H_Piotr: zależy do której z miejscowości się pojedzie. W Jastarni bym się na przykład nie zatrzymał.
OdpowiedzUsuńMoże jak następnym razem będę w Trójmieście, to popłynę na Hel. Perspektywa 3,5-godzinnej jazdy pociągiem, czy niewiele krótszej samochodem odstrasza mnie skutecznie.
OdpowiedzUsuń