
Kawałek kościoła św. Marcina.
Wylot Piwnej na Zapiecek.


Detale na kamienicach po wschodniej stronie ulicy.
A tu ciekawostka - od czasu wykonania zdjęć pierwotnych, zmianie uległa numeracja domów.Archiwalne fotografie pochodzą z wydanego w 1957 roku albumu "Warszawa" (vide: źródła).




A tu naocznie można się przekonać, jak bardzo technika fotograficzna poszła do przodu :)
OdpowiedzUsuńdla mię ta ulica też jest szczególna, choć z odrobinę innych względów.
OdpowiedzUsuńfajne ma też zamknięcia perspektywiczne po obu stronach.
Nie gadaj, że w to wąskie okienko w wieży św. Marcina wstawili plastik! Ale z kolei fajnie widać, jak kamień na progu się wygładził przez kilkadziesiąt lat.
OdpowiedzUsuńDetale na kamienicach są urocze. Gołąbki jak żywe.
OdpowiedzUsuńDobrego weekendu.
Tak to plastikowe okienko idealnie współgra z otoczeniem :/
OdpowiedzUsuńMoże trzeba zrobić akcję żeby na Piwnej w duchu ulicy obowiązywał wyjątek od wiadomej ustawy.
OdpowiedzUsuńTo już wiem, dlaczego nie przetrwała nazwa "Gołębia"
OdpowiedzUsuńPewnie trudno było przejść ;)