
Widok w kierunku placu z ulicy Waryńskiego.
Róg Marszałkowskiej i Koszykowej przy placu.
Widok ze Śniadeckich.
Stelaż reklamowy pomiędzy Marszałkowską i Waryńskiego.
Narożnik południowo-wschodni.Fotografie archiwalne pochodzą z wydanego w 1957 albumu "Warszawa" (vide: źródła).




Ogólnie rzecz biorąc lubię to miejsce mimo, że to socrealizm który średnio trawię ale jak donosi ciocia Wikipedia "jest to jedyny - wśród warszawskich wielkich placów - obiekt wybudowany w jednorodnym stylu". Chodząc po placu nie czuje się biegunki architektonicznej ale za to jedną z pierwszych rzeczy na jaką zwraca się uwagę to reklamy typu "szmata na elewacji" i "świecidło dachowe" (bo tych wynalazków neonami nazwać nie można). Szpecą tę okolicę tak, że aż oczy pękają od patrzenia. Podobnie ma się sprawa z parkingiem na środku placu.
OdpowiedzUsuńNa zawsze będzie dla mnie zagadką dlaczego zamiast słynnych kandelabrów światło na placu dają łyżki ortopedyczne z czasów chyba wczesnego Gierka.
Jestem tylko przejazdem w Warszawie, ale zimno, siedzę w kawiarniach. To fajny blog jest. Pozdrawiam spod fajnej latarni: http://warsawslowdesign.com/images/pastoral_large.jpg
OdpowiedzUsuńA propos placu, to oprócz tego, że to moje ulubione miejsce z dzieciństwa, dzięki Hortexowi i sklepowi muzycznemu, to zawsze mi się przypomina znane zdjęcie z dwoma chłopcami fotografującymi pusty plac bodajże 'druhami'.
OdpowiedzUsuńTych zegarów to akurat szkoda. Drugi był w okolicach Rotundy.
OdpowiedzUsuńFajnie że zamieściłeś zdjęcie hotelu MDM, bo nawet najstarsi górale nie pamiętają jak wygląda jego fasada.
OdpowiedzUsuńPozdrowienia i dzięki za wiele miłych godzin spędzonych na podziwianiu bloga:)
Sławek.