
Zacznijmy od początku, czyli od numeru 1. Na lewo droga do mojej szkoły średniej, na prawo droga na wagary z mojej szkoły średniej.
Kamienica pod szóstym przeżyła wojnę i ostatnimi czasy doczekała się remontu (czego nie można powiedzieć o niektórych sąsiadujących budynkach). Oto detal z fasady.
A to numer 6 w całej okazałości. No, prawie, bo na starym zdjęciu obcięto jelonka.
A ten domek (nr 72) miał kiedyś brata-bliźniaka. Bliźniak stał nieco w prawo, ale nie przeżył wojny i jego miejsce zajął, eee, gustowny blok, który zapewne niektórzy nazwą kamienicą, bo stoi w pierzei i ma usługi na dole.Marszałkowska, sfotografowana pięćdziesiąt lat temu, jest do obejrzenia w książce Stanisława Herbsta "Ulica Marszałkowska" (vide: źródła). Wszystkie nowe zdjęcia pochodzą z 2011 r.




Teraz ta powojenna kamienica ma brata-bliźniaka. A może siostrę-bliźniaczkę?
OdpowiedzUsuńMusze Ci powiedzieć, że pięćdziesiąt lat nie mija jak jeden dzień, ale rzeczywiście nadspodziewanie szybko, wiem, niestety, z autopsji...
OdpowiedzUsuńale też pocieszę Cię, że czy sie to czuje, czy nie,to zalezy od człowieka;)
Nr. 1 był swego czasu określany jako "kamienica samobójców".
OdpowiedzUsuń