27 lip 2011

Marszałkowska 1961-2011: Pięćdziesiąt lat minęło - jak jeden dzień?

Nie mam jeszcze pięćdziesiątki, więc nie wiem czy mija, jak jeden dzień, ale fakt że z wiekiem czas biegnie szybciej. Po tym filozoficznym i niezwykle głębokim a przede wszystkim optymistycznym wstępie zapraszam do obejrzenia kilku fotografii, przedstawiających ulicę Marszałkowską dokładnie 50 lat temu.



Zacznijmy od początku, czyli od numeru 1. Na lewo droga do mojej szkoły średniej, na prawo droga na wagary z mojej szkoły średniej.



Kamienica pod szóstym przeżyła wojnę i ostatnimi czasy doczekała się remontu (czego nie można powiedzieć o niektórych sąsiadujących budynkach). Oto detal z fasady.



A to numer 6 w całej okazałości. No, prawie, bo na starym zdjęciu obcięto jelonka.



A ten domek (nr 72) miał kiedyś brata-bliźniaka. Bliźniak stał nieco w prawo, ale nie przeżył wojny i jego miejsce zajął, eee, gustowny blok, który zapewne niektórzy nazwą kamienicą, bo stoi w pierzei i ma usługi na dole.


Marszałkowska, sfotografowana pięćdziesiąt lat temu, jest do obejrzenia w książce Stanisława Herbsta "Ulica Marszałkowska" (vide: źródła). Wszystkie nowe zdjęcia pochodzą z 2011 r.

3 komentarze:

  1. Teraz ta powojenna kamienica ma brata-bliźniaka. A może siostrę-bliźniaczkę?

    OdpowiedzUsuń
  2. Musze Ci powiedzieć, że pięćdziesiąt lat nie mija jak jeden dzień, ale rzeczywiście nadspodziewanie szybko, wiem, niestety, z autopsji...
    ale też pocieszę Cię, że czy sie to czuje, czy nie,to zalezy od człowieka;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nr. 1 był swego czasu określany jako "kamienica samobójców".

    OdpowiedzUsuń