W 1962 roku czasopismo „Stolica” zamieściło artykuł na temat nowego taboru MPK: przegubowych tramwajów i przegubowych autobusów. Postanowiłem wykorzystać pewne analogie z tematem „rury i rurki”.
Po pierwsze, samo wnętrze autobusu lub tramwaju – szczególnie przegubowego – kojarzy się z długą kichą. Ludzie, stłoczeni niczym ofiary połknięte przez węża-giganta podróżują do celu a niektórym z nich nawet udaje się wysiąść na tym przystanku, co chcieli. Czeluście zaprezentowane są na zdjęciach Henryka Jurko z 1962 i moich z 2011.
Po drugie, oparcia siedzeń w tych pojazdach zwieńczone są poręczami, zrobionymi z rurek właśnie. Pozostałe poręcze to też rurki, zatem jak najbardziej można dokonać porównania rurek wczoraj i dziś.

Rurki tramwajowe wczoraj i dziś.
Rurki autobusowe wczoraj i dziś.Miałem wprawdzie jeszcze inną koncepcję na temat „rury wczoraj i dziś”, ale oznaczałoby to, że musiałbym odwiedzić poprzednie miejsce zatrudnienia. Nie.




Nowe niby bardziej światowe. Gdyby tylko odpuścili sobie tę klimę co jej ni ma i robili duże otwieralne okna.
OdpowiedzUsuńŻe też mi to nie przyszło do głowy. Rzeczywiście, rurek dostatek.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Rurki nas otaczają, a my tego nawet świadomi nie bywamy...
OdpowiedzUsuńI to od lat!
A ja pomyślałem o całym wnętrzu jako o dużej rurze.
OdpowiedzUsuńPrzegubowy tramwaj z lat '60 w Warszawie - cacko! Przegubowe ogórki zresztą też :)
OdpowiedzUsuńWniosek? Kiedyś było mniej rurek, co było bardzo niewygodne! BTW brakuje mi odsłony pośredniej z Ikarusów :)
OdpowiedzUsuńNie wiedziałem, że w Warszawie kursowały przegubowe tramwaje sprzed epoki tych nowoczesnych. A komunikacja miejska to generalnie duży zbiór rurek - obserwacja prosta, a jakże trafna.
OdpowiedzUsuń