25 cze 2011

Wilcza i Krucza 1963/2011

Ja - jak to zwykle w tych rejonach - z osobistą dygresją. Kogo nudzi, niech przewinie do fotek.


Ulice Jewgienija Krucza i Fiodora Wilcza to moje dzieciństwo z powodu zlokalizowanej blisko podstawówki ergo mieszkań kolegów i koleżanek z klasy w tym rewirze. Pętałem się tam przez osiem lat i zawsze z przyjemnością tam wracam, choć od pewnego czasu świadomość tego, jak zabudowa tych ulic wyglądała przed wojną, zaburza nieco bukoliczne wspomnienia. Ale że ja czasów przedwojennych nie pamiętam, siłą rzeczy sentymenty mam inne niż np miała moja ś.p. babcia, której ojciec przy Kruczej mieszkał w domu, który spłonął podczas wojny. Nawet dziś nie wiem, pod którym numerem. Tyle dygresji osobistych, czas do zdjęć przejść.




Budynek przy Wilczej 16 z dorożką na pierwszym planie.




Blok po parzystej stronie Wilczej. Vis a vis była kiedyś całkiem fajna cukiernia "Stańczykowie", ale w latach dziewięćdziesiątych XX w. padła.



Krucza - tę krówkę, mrugającą okiem, mieli przywrócić. I co? I... leniwe.



Widok spod hotelu Grand, eee, Mercure, w kierunku miejsca, z którego wykonano poprzednią parę zdjęć. W ogóle ten bar mleczny to chyba jedyna instytucja, która się w tej pierzei uchowała od lat. Obok na przykład była kiedyś siedziba Air France...



Smyk w wersji przedpożarowej i reklamowej.



A to naprzeciwko Smyka - cholera, ile tam neonów było... ech.

Zdjęcia archiwalne pochodzą z albumu "Warszawa" Arkad (wersja z 1963 - vide: źródła). Nowe zdjęcia powstały w czerwcu 2011.

27 komentarze:

  1. I komu te noeony na Smyku przeszkadzały?

    OdpowiedzUsuń
  2. krówkę zdążyłem zdjąć, zanim ją zdjęli.
    jakby kierowany przeczuciem... ale to było jeszcze w dwudziestym wieku i aparat był na błony.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moje okolice to Litewska, Teatr Syrena, Szpital dziecięcy i kino Luna. Może dlatego mam do niego taki sentyment.
    Dobrego weekebdu. Ja w galszym ciągu nie ma wiadomości o pogrzebię chrzestnej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Szanowny autorze bloga, a może wiesz kim właściwie byli Jewgienij Krucz i Fiodor Wilcz? Wujek Google tego nie wie. W wyszukiwaniu nazwy ulicy w dopełniaczu pojawiają się tylko odnośniki do Twojego bloga, a ciocia Wikipedia milczy na ten temat, tak jakby nazwy wzięły się od zwierząt: wilka i kruka ;) A może wiesz, czy jest coś na ten temat na takich przejrzystych tablicach informacyjnych gdzieś na Kruczej i Wilczej?

    OdpowiedzUsuń
  5. @Sebik: No, mogliby je przywrócić.

    @Er: A ja nawet przechodząc koło niej tyle razy nie pomyślałem, że któregoś dnia po prostu ją zdejmą.

    @Hanula: Dobrego weekendu również.

    @Enderejew: Już kiedyś zastanawiałem się nad zaznaczaniem gwiazdką * rzeczy, które piszę żartem. Twój komentarz przekonuje mnie, że jest to słuszny kierunek.

    OdpowiedzUsuń
  6. Aha, Jewgienij Krucz to był słynny cybernetyk z Władywostoku a Fiodor Wilcz był przodownikiem pracy w kołchodzie (niepobity rekord w dojeniu krów) nieopodal Witebska.


























    *

    OdpowiedzUsuń
  7. Mieszkałem rok na Wilczej. Z racji bliskości ulubiony bar. Brak krowy trudno przełknąć.

    OdpowiedzUsuń
  8. O ile mi wiadmomo rekord Wilcza to 18 krów na godzinę ustanowiony w 1934 roku. Kiedyś wydoił 21 ale wynik nie został uznany - Fiodor był wtedy pod wpływem kapitalistycznej whiskey ukradzionej komisarzowi ludowemu... Krucz natomiast był jak wiadomo jednym z pionierów cybernetyki. Miał również spore osiągnięcia na polu analizy matematycznej i teorii automatów abstrakcyjnych.

    Przecież o tym uczą w szkole średniej...

    OdpowiedzUsuń
  9. :) Ja tak na serio, bo kiedyś od kogoś słyszałem, że początkowo patronem ulicy był człowiek o nazwisku Wilcz... zanim dotrę do osoby, która mi to powiedziała i dopytam, to zacytuję z przewodnika po Warszawie, o którym zapomniałem, że go mam:
    "... dawna droga polna - niegdyś przemykała środkiem pól będących uposażeniem wójtów warszawskich. Jako, że urząd ten do końca XV w. piastowała rodzina Wilków, o rolach mówiono Wilcze albo Na Wilczem, i stąd wzięła się zatwierdzona w 1770 r. nazwa ulicy."
    O Kruczej nic w przewodniku nie było, ale nazwa pewnie też ma ciekawą historię, może na dniach gdzieś znajdę i napiszę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mają oczy, a nie widzą ;) Na Wikipedii jest o nazwie Kruczej: "Ulica wytyczona została około 1770 (...) "Przedłużenie ulicy do Szpitalnej utrudniał podmokły grunt, nazywany potocznie krukiem - stąd nazwa ulicy"
    Z kolei przewodnik zrobił mnie w bambuko, bo Kruczej nie uwzględnili w spisie treści, ale napisali o niej: "... nazwę zawdzięcza - kto by pomyślał - "czarnej barwie podmokłego gruntu", który kiedyś zalegał jezdnię."

    Jeszcze gdzieś w Internecie znalazłem:
    "Krucza zaczynała się przy Koszykowej i biegła do Nowogrodzkiej i tu się kończyła, ponieważ dalszy bieg uniemożliwiało bagno po północnej stronie Nowogrodzkiej, zwane krukiem. Stąd nazwa ulicy. Krucza była w tym czasie siedzibą biedoty, bo nikt nie chciał mieszkać wśród bagien."

    Dziękuję za alternatywną historię nazw ulic i ich patronów ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. I pewnie taką samą banialukę wymyślisz Marcinie na temat ulicy Miecznikowej na Ochocie? Że pewnie pochodzi od jakiegoś rosyjskiego biologa? Albo dawnej Komarowej na Mokotowie? Że pewnie był jakiś Komarow, radziecki astronauta? A nazwa Woroniczej (tam, gdzie tivi) to pewnie od jakiegoś, sam nie wiem, może biskupa, co?

    Takie kity to możesz wciskać jakimś łachudrą z Grójca, a nie nam, prawdziwym warszawiaką. Śmieszy Cię robienie ludzi w bambuko?

    OdpowiedzUsuń
  12. Cóż, pozostaje mi podziękować za informacje, które zmieniły mój światopogląd. Liczę także na dodatkową porcję wiedzy w zakresie nazewnictwa następujących ulic:

    ul. Zenobiusza Wołoska
    ul. Gienadija Ilicza Obozowa
    ul. generała Bogumiła Pułkowa
    czy ul. inż. Władimira Filtrowa








    *

    OdpowiedzUsuń
  13. @H_Piotr: nie żebym Ci wypominał, ale to Ty na swoim planie Warszawy, który zwykle ze sobą nosisz, bo inaczej wszędzie byś zabłądził, masz napisane własnoręcznie na ulicy Fučíka, że nie nazywa się ona Fučíka, tylko Fučíka.

    I nie z Grójca tylko z Sulęcic!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja tam się cieszę, że swoje ulice mają w Warszawie carski pułkownik Okopow i kupiec-filantrop Towarow, bo zacni to byli ludzie. Zdrówko :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Sporo ich było: Balonow, Poleczko, Lipow, Baśniow, Czyst, Gajow, Fret... i wszyscy zasłużeni!

    OdpowiedzUsuń
  16. Fret Flintstone, oczywiście!

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie można nie wspomnieć o generale Nowolipku, inż. Wierzbowie, lejtnancie Dziku, matematyku Smoczu i wielu wielu innych. Ale chciałbym jeszcze powiedzieć, że wszyscy zapomnieli o carskim ministrze spraw zagranicznych Wasiliju Aleksandrowiczu Koziu o ulicy którego niedawno pisałem na swoim blogu...

    OdpowiedzUsuń
  18. Neonów żal. Nie pamiętałam tego z krówką z baru mlecznego....

    OdpowiedzUsuń
  19. Ul. Nowolipki nie wzięła imienia od żadnego generała, lecz od Romualda Lipki z "Budki Suflera". Obok kiedyś istniała ul. Lipki, ale po wojnie wchłonęła ja ul. Nowotki (ob. Andersa). Ul. Nowolipki zaś przetrwała tak, jak przez jakiś czas była ul. Nowobema (później Al. Rewolucji Październikowej, ob Al. Prymasa Tysiąclecia) oraz ul. Nowowincentego (ob. św. Wincentego, a dawny przebieg tejże nazwano "20 Dywizji Piechoty WP").

    Lavinko - Neonowa mi nie żal. Woda sodowa mu uderzyła do głowy i się rozchlał, to teraz ma.

    No i nie zapominajcie o Marry Monck - afroamerykańskiej bojowniczce o wolność waszą i naszą oraz o Pawim Rottim (znanym śpiewaku włoskim o lewicujących poglądach), którego imienia ulica jest rzeczywiście tylko od imienia.

    OdpowiedzUsuń
  20. Zagubił się nam jeszcze w pamięci czeski satyryk, Jiri Bracek, którego ulica znajduje się w Śródmieściu.

    OdpowiedzUsuń
  21. Hrabio, coś Ci się z Nowosenatorską chyba legendy pomyliły...

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak już mi się łapy przestały trząść z oburzenia nad profanacją zacnych patronów, to tylko powiem, że pierwszy obrazek wygląda jak wycięty z "Nie lubię poniedziałków", skoro dziś już poniedziałek.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja, gdy boję się, że mogę być źle zrozumiany stawiam znak ironii.
    Zob:http://fr.wikipedia.org/wiki/Point_d%27ironie

    OdpowiedzUsuń
  24. Michel, czasem trzeba by go było mocno nadużywać. Poza tym, jako że nie mam takiego w klawiaturze, musiałbym odwrócić monitor na lewą stronę.

    OdpowiedzUsuń
  25. Znak ironii jest w Wordzie- nazywa się "Arabic Question Mark" .

    OdpowiedzUsuń
  26. A kiedy krówka została zdjęta? Ja ją pamiętam z dzieciństwa ale nie załapałam momentu kiedy zniknęła.. Mieli ją przywrócić, czekam i czekam a tu cały czas cisza w tej sprawie...

    OdpowiedzUsuń