
To ujęcie powstało jeszcze przed powstaniem Domu Bez Kantów, przedwojennego, jak by nie było. Niemniej, spójrzmy w prawo, tam gdzie dziś stoi Dom Kopnięty...
Początek Krakowskiego Przedmieścia przy pomniku Kopernika. Patrzymy przede wszystkim w prawo, ale w lewo też można.
Jeśli chodzi o skwerek przy hotelu Bristol, to przed wojną nie był on skwerkiem, co widać na przedwojennej fotografii.
A to już odchodząca od Krakowskiego w stronę Placu Saskiego ulica Ossolińskich. I znów patrzymy w prawo.Jak w poprzedniej części, posłużyłem się albumem "Warszawa na starej fotografii" (patrz: źródła). Zamieszczone zdjęcia pochodzą sprzed 1939 (stare) i z 2011 (nowe).




Ależ Ty prawicowy jesteś, hi, hi. Ja tam jestem lewicowa, a na dodatek przekorna.
OdpowiedzUsuńMiłego dnia.
To tylko tak na zdjęciach wyszło.
OdpowiedzUsuńwiecie, co mi sie marzy - żeby tak stworzyć taki program 3D w muzeum, ze człowiek chodzi po tych przedwojennych ulicach, ale tak, zeby uczucie było prawie jak w realu. Bo inaczej dopiero w niebie pewnie będzie to mozliwe;-) Słyszałam, ze w Polsce opracowują taki film, ale film, to nie wszystko. Taki program, jak symulator jazdy czy lotów.
OdpowiedzUsuńNabieram ochoty do podróży w czasie
OdpowiedzUsuńNa razie jest krótki film o 'wycieczce' w przedwojennej Warszawie, a także o 'locie' nad miastem po Powstaniu '44, choć to już zupełnie inna historia.
OdpowiedzUsuńA samo porównanie zaskakujące pewnie dla większości, która myśli że Krakowskie jest mniej-więcej takie samo jak przed wojną. A tu figa (choć np. zagospodarowanie miejsca wokół pomnika Kopernika podoba mi się bardziej teraz ze względu na otwartość).
jednak prezydent Starzyński to był PREZYDENT. Widać, ze zalezało mu na miescie i mieszkańcach, a nie na własnej kasie. To był Polak patriota i dobry gospodarz. Nie chcę tu porównań przytaczać;-)
OdpowiedzUsuńRobią też film o Warszawie w roku 1935.
OdpowiedzUsuń@I am I - Mniej więcej jest. Na pewno bardziej, niż Marszałkowska :(
OdpowiedzUsuńEszszszszszsz... Choćby na jeden dzień przenieść się z cyfrakiem w czasie i znaleźć w Warszawie A.D. 1935...
OdpowiedzUsuńJa kamienicy Beyera nie mogę odżałować. Kurczę, jak Pniewski mógł w jej miejscu postawić, z przeproszeniem, takiego klocka?
OdpowiedzUsuńTak samo, jak teraz mogą "odbudowywać" d. Bank Polski na Bielańskiej. Po prostu architekt jest chory, jak nie doda czegoś od siebie.
OdpowiedzUsuńA ten budynek Pniewski chyba skrobnął na serwetce w czasie obiadu pomiędzy kreśleniem wielkich gmachów.
Ja mam wrażenie, że Pniewski akurat był po obiedzie i... przepraszam.
OdpowiedzUsuń