Z tej okazji, że akcja GTWB dotyczy szynowego ślizgu, prześlizgnijmy się przez kilka dziesięcioleci warszawskich pojazdów szynowych - tych dłuższych i krótszych.

Tramwaje zmierzające z i do tunelu trasy WZ to rok mniej więcej 1957 oraz 2011. Nowe zdjęcie wykonałem, chyba z kwadrans czekając aż przejedzie jakikolwiek tramwaj. Tak to jest, że normalnie śmigają co chwilę, ale jak już się człowiek zasadzi z aparatem, wieki mijają. Cieszy mnie niezmiernie fakt, iż na tej ulicy uprzywilejowane są także autobusy, które jadą sobie torami, radośnie mijając samochodowy korek, który co chwila tworzy się w wyniku braku wysepki na przystanku "Stare Miasto".
A tu mamy ten sam okres i widok na miejsce, z którego wykonano pierwszą parę zdjęć. Mimo iż zdjęcia dzieli ponad pół wieku różnicy, tramwaje na nich, jeśli o datę produkcji idzie, są znacznie mniej oddalone.
Nie samymi tramwajami człowiek żyje. Warszawiacy poruszają się także pociągami, dojeżdżając z pracy do domu i na odwrót. Wprawdzie wśród niektórych prymitywnych społeczności pokutuje przekonanie, iż komunikacją zbiorową a szczególnie WKD/SKM porusza się wyłącznie biedota, której nie stać na beemkę, ale mentalność ludzką zmienić trudno. Pociągi były, są i będą a w ostatnich latach możemy oglądać je dłużej, bo wolniej jadą.Od połowy XIX wieku w miejscu, widocznym na zdjęciu, stał sobie Dworzec Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej projektu Heńka Marconiego. Został on rozebrany (oczywiście dworzec, nie Marconi, buahahahaha) po I wojnie i na jego miejscu zaczął powstawać Dworzec Główny, który widać na fotografii z lat czterdziestych XX w. (ok. 1944). Miał ten budynek pecha wielkiego. Odważny i nowatorski, nigdy nie został w pełni ukończony. Oddano go do użytku w 1938 roku a już rok później Niemcy dworzec ów najpierw uszkodzili, potem odbudowali i przystosowali do swoich celów a w styczniu 1945 wysadzili w powietrze. Dziś znajdują się w tym miejscu pawilony dworca Warszawa Śródmieście (fot. 2011)

Na koniec jeszcze jedno smutne porównanie fotografii z okresu międzywojennego i 2011 (zdjęcie zimowe, ale za to bez liści). Dworzec Powiśle, jak widać, nie był może interesującym i oryginalnym budynkiem i szczerze mówiąc bardzo podoba mi się to, co powstało po wojnie, czyli główna mini-hala przy Smolnej i kasy przy moście oraz cały wystrój peronów, które niedawno przeszły remont i już całe są w sprayu. Przykrość porównawcza polega na tym, co widać na przedwojennej fotografii po prawej stronie a czego już nie ma - chodzi mi o zabudowę Smolnej. Ech.Zdjęcia z okolic 1957 r. pochodzą z wydanego w tym właśnie roku albumu "Warszawa" a dwie kolejne pary z książki "Warszawa - stolica Polski" (vide: źródła).




ładny "kibel" jedzie na ostatnim zdjęciu :)
OdpowiedzUsuńU mnie tylko metro i tramwaje.
OdpowiedzUsuńFajnie temat ująłeś.
Dobrego nowego tygodnia.
Szkoda wielka Dworca Głównego i szkoda, że tak mało jest jego zdjęć (przed wojną też niestety działała cenzura), bo na tych nielicznych prezentuje się wyśmienicie, i to nawet niedokończony.
OdpowiedzUsuńA z tą ostatnią parą zdjęć z Powiśla to skojarzyło mi się z wielkim zaskoczeniem, jakim była dla mnie w dzieciństwie informacja, że elektryczna kolejka jeździła po Warszawie jeszcze przed wojną.
Kiedyś jeździłam pociągami dużo i jeszcze więcej, teraz w ogóle.I lubiłam, aż do kraksy pod Krakowem, w której co prawda nie ucierpiałam,ale uraz pozostał.
OdpowiedzUsuńo tak, Dworzec Główny to miało być coś. Widziałem w jakimś przedwojennym czasopiśmie technicznym rysunki konstrukcyjne i plany wyposażenia - robiły wrażenie. Pewne 'założenia' programowe z dworca głównego, zostały zastosowane w koncepcji funkcjonalnej Dworca Centralnego.
OdpowiedzUsuńPojazdy szynowe lubię za to jak suną. Żaden autobus czy samochód nie sunie jak pociąg czy tramwaj. Nawet taki tramwaj którym rzuca z powodu wadliwych hamulców czy krzywych torów. Ale taka na przykład Pesa, na którą łodzianie narzekają jak mogą - wniosła nową jakość do podróży po szynach. Trochę jak nowe eskaemki (dopóki były czyste) do jazdy kolejką miejską :)
OdpowiedzUsuń