21 maj 2011

Powstanie Warszawskie w obiektywie

Przez pewien czas różni mądrzy inaczej politycy i publicyści starali się wmawiać ludziom, że za PRL o Powstaniu Warszawskim nie można było ani czytać, ani pisać. Jest to oczywistą nieprawdą, bo publikacje o Powstaniu były zawsze. Nikt nie udawał, że go nie było a spór o zasadność działań, ich przygotowanie i sens ogólny trwa do dziś i pewnie się nie zakończy.

Postanowiłem pokazać dziś kilka zdjęć, wykonanych podczas Powstania Warszawskiego, a zamieszczonych przez "Stolicę" w 1983 roku. Są one ciekawe nie tylko z powodu dokumentowania działań wojennych - widać na nich to, co po upadku Powstania zniknęło bezpowrotnie, zburzone przez hitlerowców.




Barykada na placu Zamkowym.



Zrujnowane Krakowskie Przedmieście i stojąca jeszcze wówczas na swym postumencie słynna figura Chrystusa sprzed kościoła św. Krzyża.



Barykada na Świętojańskiej - w tle stoi jeszcze katedra św. Jana i kościół Jezuitów.




Jeszcze raz Krakowskie Przedmieście i widok spod kościoła na kamienice, które po wojnie powróciły w zupełnie innym kształcie.




A to się cudem ostało: ulica Smulikowskiego na Powiślu i widoczna na niej barykada.

10 komentarze:

  1. A jeśli ktoś nadal twierdzi, że o Powstaniu nie można było pisać za PRLu to niech sięgnie po takie książki jak np. "Powstanie Warszawskie" Kirchmayera, "Powstanie Warszawskie" Bartelskiego, "Powstanie Warszawskie" Ciechanowskiego, "Mokotów 1944" ponownie Bartelskiego albo może "Starówka 1944" Stachiewicza czy może jeszcze "Z fałszywym ausweisem w prawdziwej Warszawie" Jankowskiego. Po stare numery "Stolicy" czy choćby publikacje ZBOWiDu. Temat powstana był oczywiście jak najbardziej poruszany z tą jednak różnicą, że oczywiście po linii partii jedynej i słusznej, miłościwie nam panującej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam album o Powstaniu Warszawskim pochodzący z "głębokiej komuny"
    Mam też wiele książek o AK też z tamtych czasów. I książki o partyzantce AK Cezarego Chlebowskiego
    Tak jak "Pozdrówcie Góry Świętokrzyskie"
    Nie było tak źle jak się teraz pisze. Tu masz rację.
    Pozdrawiam Vojtek

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam,
    co prawda odbije od tematu fotografii, ale muszę wreszcie baaardzo pochwalić autora blogu, jest naprawdę świetny, już nawet nie potrafię zakończyć dnia bez nowego wpisu koło północy ;) Trzymać tak dalej!

    Pozdrawiam,
    Michał

    OdpowiedzUsuń
  4. @Sebik - no właśnie. A na Mariensztacie widziałem dziś jakieś książki o Powstaniu, wydane za PRL. Ale ich nie kupiłem, bo kupiłem inne i mój plecak się skończył.


    @Vojtek - no więc właśnie, nie wiem po co to całe udawanie "nikt o tym nie mówił, ale wreszcie MY mówimy". Równie dobrze można teraz odkryć Amerykę.

    @Michał - cieszę się, że się podoba. Nowy wpis o 00:01.

    OdpowiedzUsuń
  5. Panowie, PeeReL nie był monolitem - były czasy dramatyczne (1948-53/56), gdzie słowa o Powstaniu publicznie nie można było powiedzieć (sprawdźcie choćby stare numery Stolicy), była odwilż '56, były ponowne mrozy (68-70, 76-80), karnawał S, stan wojenny, itd. Faktem jest, że jak już w '56 zaczęto o Powstaniu mówić, to już temat nie zniknął, a w '81 było o nim tyle, co niedawno o Smoleńsku. Wszyscy się prześcigali, żeby się wykazać, zwłaszcza neofici (jak zawsze zresztą).
    Natomiast o takim np. Katyniu, czy w ogóle inwazji sowieckiej z '39 nie mówiło się (oficjalnie!) nigdzie i nigdy przed '89, ale to już zupełnie inny temat.

    OdpowiedzUsuń
  6. ja też nie wiem, skąd ten mit, że za peerela "nie mówiło się" o Powstaniu.
    no, z pewnością nie mówiło się tak wyraźnie, że Ruski zachęcał a potem stanął i poczekał.

    ale pamiętam takie zdjęcia ze "Stolicy", jak i akcję "rozpoznajmy osoby na zdjęciach z Powstania" w tymże czasopiśmie.

    no, "Stolica"... wiadomo, Moczar, ZBOWiD, "Grunwald", kokietowanie AK... ;-) OK, to było wcześniej.

    pamiętam też wystawę o Powstaniu urządzoną w fabryce Norblina. na nas, małych chłopcach, robiła duże wrażenie. coś, jak namiastka Muzeum PW (do którego notabene jeszcze się nie wybrałem, ze względu na "mieszane opory", że tak powiem).

    OdpowiedzUsuń
  7. O Katyniu też przecież można było powiedzieć... że to Niemcy pozabijali plskich oficerów.

    OdpowiedzUsuń
  8. Erze, warto się wybrać bez względu na swój światopogląd. Przełam swoje opory. Jak chcesz, mogę Ci je przełamać ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam Smulikowskiego i taki styl architektury. No i fakt, że przetrwała nienaruszona też dodaje jej charakteru.

    OdpowiedzUsuń
  10. Hrabia - jak je przełamiesz? zaniepokoiłem się.
    ;-)
    moje opory są tyle natury światopoglądowej, co i emocjonalnej. pochlebiam sobie, że na ten temat "przeczytałem sporo książek, zobaczyłem multum zdjęć", więc nie potrzebuję pogłębiać swojej wiedzy. zaś robienie z rzeczy okołopowstaniowych eventów, młodzieżowych gadżetów i generalnie "modnego miejsca" jakoś wyjątkowo mi nie pasuje.
    nie wiem, czy to dobrze wyjaśniłem, ale znów mam wrażenie, że nie miejsce tu na tę dyskusję.
    ;-)
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń