
Zimowe ujęcie pochodzi z 1988/89 roku, z pierwszych odcinków serialu, i widać na nim podwórko przy ul. Ludnej. Zdjęcie współczesne to rok 2011.
Zimowe ujęcie pochodzi z 1988/89 roku, z pierwszych odcinków serialu, i widać na nim podwórko przy ul. Ludnej. Zdjęcie współczesne to rok 2011.
Pamiętam te gabloty* przed domami centrum. W jednej z nich były plakaty z repertuarem teatru. "Małego"?
OdpowiedzUsuń* nie samochody.
Tak, "Małego". Mieścił się w Juniorze, obok Empiku (Empik wówczas był w północnym odcinku Juniora, tuż przy Sienkiewicza, tam jakaś Syphora jest czy coś teraz).
OdpowiedzUsuńFajne te Twoje porównania z Labiryntem.
OdpowiedzUsuńa swoją drogą - uwielbiam Marka Kondrata. I to zwłaszcza za to, że odszedł od aktorstwa, robi to co robi i ma rozsądne poglądy: http://www.polityka.pl/kultura/rozmowy/1509344,1,rozmowa-z-markiem-kondratem-na-60-urodziny.read
Jakoś tak Kondrat nie do końca odszedł, bo niby się zdystansował, ale na wódk... o, pardon, na WINA zarabia w reklamach funduszy inwestycyjnych. Znaczy, każdemu wolno, ja nic nie mam do tego, tylko trochę niekonsekwentne są pewne decyzje tego pana. Ale to jego sprawa.
OdpowiedzUsuńKonrad wystąpił ostatnio gościnnie w pewnym filmie, ale jeśli miałaby to być jego ostatnia rola, to ja przepraszam. A aktorem był (jest?) co najmniej dobrym, więc osobiście mi szkoda, że nie występuje. Talenty powinno się wykorzystywać.
OdpowiedzUsuńPS. Ten punkt biletowy pamiętam bardzo dobrze, choć w życiu nic tam nie kupiłem.
@I am I: chyba jednak Kondrat
OdpowiedzUsuń@Marcin: co jest niekonsekwentnego w jego wypowiedziach i zachowaniu? Odejście od aktorstwa to jedno, a zarabianie na życie to drugie. Nie powiedział, że odchodzi od życia publicznego lecz od aktorstwa. Dla mnie ktoś kto występuje w reklamie nie jest aktorem sensu stricto. Zarabia. I nie na wódkę tylko własnie na wina. A z winem związana jest cala filozofia, to jest coś znacznie głębszego od "jednego głębszego".
@Varshava: Ależ ja rozumiem, że każdy jest wolnym człowiekiem i może (w miarę) robić, co chce, tylko osobiście żałuję, iż Kondrata ostatnio oglądam nie jako aktora a jako kogoś, kto kiedyś był znany jako aktor. No szkoda i już.
OdpowiedzUsuńA co do filozofii alkoholowej, niestety jestem na nią mało wrażliwy.
Więc wciąż nie wiem czemu piszesz, że "niekonsekwentne są pewne decyzje tego pana". Bo nie są.
OdpowiedzUsuńA co do "filozofii alkoholowej" to jej nie ma, jest może raczej "kultura". Po prostu zauważam, że ludzie na pewnym poziomie lubią i wiedzą jak pić wino i staje się to pewną formą afirmacji życia. I wpisuje się w cały pogląd na świat, ludzie ci często mają umysły bardziej otwarte. choć korelacja ta może być zupełnie nieprawdziwa, bo opieram się tylko na tym co widzę w mojej rodzinie i wśród niektórych znajomych. Ci, którzy lubią i znają się na winie są zazwyczaj ciekawszymi rozmówcami dla mnie. :) i nie ogranicza się tematyka rozmów wyłącznie do wina.
Niekonsekwentne, bo Kondrat wcześniej w wywiadach (parę lat temu, jak zaczęło się jego "odchodzenie" z kina) trochę inaczej się ustosunkowywał do swojego udziału w życiu medialnym. Ale zmienił widać zdanie.
OdpowiedzUsuńZauważasz, że "ludzie na pewnym poziomie lubią i wiedzą jak pić wino" - a jak ktoś w ogóle nie pije wina, to nie jest na poziomie?
A ja lubię sobie walnąć buteleczkę dobrego czerwonego i półsłodkiego na noc. Zwłaszcza jak na następny dzień idę do pracy. Bo ja to nie piję tylko w piątki i soboty... No chyba, że poniedziałek mam wolny... Ale robię to zapewne na nieodpowiednim poziomie. Sądzę, że ci wszyscy alternatywni szmaciarze w trampkach i okularach RayBana na odpowiednim poziomie sorbią kawę ze styropianowego kubka, może podpatrzę jak to robią. Pewnie profanacją jest chlać mojego ulubionego kagora czy na przykład baron de Paris wieczorem podjadając przy tym ser pleśniowy... I teraz już wiem dlaczego nieciekawym partnerem do rozmów...
OdpowiedzUsuńNie mówię, że inni nie są na poziomie, a wyłącznie, że na poziomie są ci którzy piją wino znają sie na nim i ja ich znam. To różnica.
OdpowiedzUsuńPoza tym ludzie ci, w przeciwieństwie do hipsterów czy innych alternatywnych zazwyczaj się nie obnoszą ze swoją pasją (wiem, zaraz powiesz, że Kondrat to robi - ale ja dodam, że on zarabia w ten sposób, więc u niego to także zawód). Po prostu sobie lubią w milym gronie pić wino i ciekawie mi się z nimi rozmawia. Co nie znaczy, że z innymi nie. Nic nie uogólniam, nie mowię, ze ktos jest lepszy lub gorszy, wypowiadam tylko związane z moimi osobistymi doświadczeniami zdanie. Zdanie wywołane Twoim "wódk... a nie, wino".
No Marcin - walisz Heinekena i już na poziomie nie jesteś...
OdpowiedzUsuńHmmm "na poziomie są ci którzy piją wino znają się na nim i ja ich znam".
OdpowiedzUsuńJa też znam tylko ludzi na poziomie! A co!
Z wódką ani winem nie mam żadnych traumatycznych doświadczeń, zarabianiem "na wódkę" przenośnie określiłem chałturzenie. A czy eks-aktor chałturzy, bo ma winiarnię, dom pogrzebowy czy agencję masażu, jest mi najzupełniej obojętne.
Sebik - dlatego znam samych ludzi na poziomie, żeby się wdrapać po ich plecach i poudawać, że ja też jestem.
OdpowiedzUsuń"i lubią wino i ja ich znam", a nie wszyscy, których znam. To jest koniunkcja, "i" występuje w tym zdaniu jako spójnik logiczny. ;-)
OdpowiedzUsuńa dla mnie Kondrat nie chałturzy. Chałturzył jak był aktorem, nie zawsze grając w wybitnych filmach.
No właśnie, nie wszyscy, których znam, lubią wino. Zgadza się.
OdpowiedzUsuńi nie wszyscy lubią na studiach logikę;-)
OdpowiedzUsuńtak czy owak, zdanie o Marku Kondracie każdy może mieć jakie chce, ja mam najlepsze, a wraz z jego odchodzeniem od aktorstwa i tym co czytam na jego temat - tym bardziej go lubię, cenię i szanuję.
Od razu zaznaczam, że piszę tylko o Marku Kondracie, nie oznacza to, że inni ludzie są nie na poziomie, piją złe alkohole i nie da się z nimi rozmawiać. ;-)
I tyle w temacie, pozdrawiam.
Akurat logika nie ma z tym nic wspólnego, pozdrawiam również.
OdpowiedzUsuń