29 kwi 2011

Ulica Aleksandra Fredry

Ulica Fredry miała połowicznego pecha, jeśli o wojnę chodzi. Kiedyś miała, w pewnym sensie, dwie pierzeje (bo jedną stanowił pałac Bruhla) a dziś już tylko jedną i to nie w pełni autentyczną. Lepszy rydz niż nic, bo co mają powiedzieć takie np. Nowolipki.



Kamienica z adresem Fredry 1, dobudowana do pałacu Bruhla na rogu Fredry i Wierzbowej w okresie przed 1939 oraz to samo miejsce w 2011.



Fredry 10 w okolicach 1930 r i w 2011.



Fredry 12 - Hotel Bruhlowski w początku XX w. i w 2011 r...


...no dobra, ta piękna kamienica to oczywiście nie Hotel Bruhlowski (ten padł był), tylko koszmarek pt. Rezydencja Opera z adresem przy Niecałej 7, do którego - co widać na zdjęciach - dostawiany jest obecnie drugi, Rezydencja Opera II. Nie widziałem wizualizacji, ale nie jestem pewien czy mam żałować. Zresztą, co tam, ja się nie znam.



A to już i sam Pałac Bruhla, stanowiący nieparzystą pierzeję Fredry, sfotografowany w latach trzydziestych XX w.Współczesne zdjęcie miejsca, w którym stał: 2011 rok. Mieli to to odbudować razem z Pałacem Saskim, ale jak zwykle nic z tego nie wyszło. Na zdjęciu współczesnym widać betonowe kloce -to pozostałości po pałacu. Kiedyś jeden z tych kloców był postumentem pomnika Stefana Starzyńskiego, znajdującego się przez kilkanaście lat w tym miejscu (ob. na Saskiej Kępie).


Zdjęcia archiwalne pochodzą z "Atlasu dawnej architektury ulic i placów Warszawy" a zdjęcie Pałacu Bruhla z książki "Warszawa na starej fotografii" (vide: źródła).

9 komentarzy:

  1. Nic dodać nic ująć.

    Wielki ból po stracie tychże budowli.

    Wielki bul związany z bliską przyszłością tego miejsca.

    OdpowiedzUsuń
  2. No co, będą ładne i stylowe nowe kamienice. Takie jak ta na "Na zawsze Warszawa" dzisiaj. Ja w każdym razie byłem pod wrażeniem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przypomina misiem początek "Asterixa i Kleopatry", kiedy to architekt po pokazie zjazdu owieczki do zatoki krokodyli zawołał "ale zaraz, gdzie jest ten mały?"

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak sobie myślę, nie odkrywając niczego nowego, że nie zawsze nowe jest lepsze czy ładniejsze, ale z drugiej strony nie lubię stawiania 'nowych zabytków'.( nie czepiam się Zamku))

    We Wrocławiu jest ten problem, że czasem/często tzw. plomby wpisują się nieharmonijnie w najbliższe sąsiedztwo, choć, na szczęście, bywa inaczej i to coraz częściej.

    OdpowiedzUsuń
  5. @Ikroopka: we Wrocku jest taka plomba, którą widać idąc od dworca w stronę Starego Miasta: w rząd kamienic wpasowany jest różowo-zielono-dziwaczny koszmarek z przełomu wieków. Tak samo nie przekonuje mnie na Świdnickiej to coś, w czym kręcono "Bar". Z jednej strony dobrze, ze zagęszczono pierzeję, z drugiej, no, eee...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten budynek gdzie kręcono "Bar" już dawno nieistnieje... jest tam teraz całkiem inny budynek z restauracja i przystania...

    OdpowiedzUsuń
  7. ... aha i nie stał on na Świdnickiej tylko na ulicy Księcia Witolda...

    OdpowiedzUsuń
  8. @Smugler - to w takim razie nie mówię o budynku "Baru" tylko o innym. Ten, który mam na myśli, stoi nadal i to na Świdnickiej. Między Monopolem a ul. Kazimierza Wielkiego, bliżej K. Wielkiego. Takie duże coś o dziwnym kształcie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Widziałem toto we Wrocławiu (i nie tylko o jedno toto) w ten łikęd i czułem wielki bul.

    OdpowiedzUsuń