
To pałac Prymasowski przy Senatorskiej, nieopodal Teatralnego, przed 1939 i w 2011 roku. Po lewej stronie starego zdjęcia wystaje kamienica na rogu Miodowej i Koziej. Na nowym nie wystaje, bo po wojnie ją obniżono.
Rok 1936 odsłonięcie pomnika Bogusławskiego. Postał chłopak parę lat a potem trzeba go było zbierać i odnawiać. Nowe foto z 2011.
Rok 1939 - widok na pałac Jabłonowskich. Rok 2011 - widok na pał... handlowy.
Widok z Wierzbowej na pałac Jabłonowskich i fragment Teatru Wielkiego w latach trzydziestych XX w. oraz to samo miejsce w 2011.
Rok 1945, kwiecień - ruiny pałaców Jabłonowskich i Blanka. I to samo miejsce 66 lat później...Zdjęcia okolic placu Teatralnego pochodzą z książki "Warszawa stolica Polski" i albumu "Warszawa na starej fotografii" (vide: źródła).




Ja przez Plac Teatralny to przechodzę jak wychodzę z metra przy Placu Bankowym i idę na Krakowskie Przedmieście:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Vojtek
Chłopak się po prostu zupełnie rozsypał ;)
OdpowiedzUsuńW ogóle, plac Teatralny mimo zachowania/odbudowania 90% budynków jest chyba najbardziej spsiałym miejscem w Śródmieściu. Chodzi mi oczywiście o takie miejsca, które na pierwszy rzut oka wyglądają tak, jak przed wojną. Bo taki na przykład plac Żelaznej Bramy jest teraz podwórkiem osiedlowym, na które przypałętał się jakiś pałac i pomnik. Mamy z dziećmi w wóżkach, staruszki karmiące gołębie, brakuje tylko trzepaka i śmietnika z pobielonej wapnem cegły dziurawki.
a ja przez Plac Teatralny przechodzę, gdy idę z Bielańskiej na Moliera lub od Miodowej na Wierzbową.
OdpowiedzUsuńlecz cóż się dziwić temu placowi - dopóty, dopóki będzie parkingiem i węzłem autostradowym, jak to jest dziś, nie wydobędzie się z niego tego, czym plac powinien być - miejskim salonem.
do tego, ozdabia go jedna niefortunnie odbudowana kamienica...
Zgadzam się z szanownymi przedmówcami - Teatralny służy mi głównie jako miejsce przelotowe, ewentualnie parkingowe, i to niestety wszystko.
OdpowiedzUsuńPodoba mi się to co robisz na tym blogu. Dzięki ludziom takim jak Ty pamięć o zniszczeniach jakie ponieśliśmy podczas minionych wojen oraz to jak wszystko zdołaliśmy odbudować nie odejdzie w zapomnienie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i gratuluję fajnego bloga
Wesołych Świąt!
H Piotr - mamy z wózkami chcą wlasnie siedziec w ładnych miejscach, a nie pod blokiem, czy w podworzu kamienicy. Dlaczego mają nie siedziec pod pałacem??? Chodzę tam często, bezpiecznie dla dzieci, duzo zieleni, nic nie jezdzi i jest jak ma być.
OdpowiedzUsuńAnonimowy - z tego, co napisał H_Piotr nie wynika, że ma coś przeciwko matkom z wózkami. Napisał zupełnie o czymś innym, czyli o pewnej degradacji wielkomiejskiego placu do roli osiedlowego podwórka.
OdpowiedzUsuńAnonimie - Akurat to, że jest tam mało samochodów a dużo zieleni, to świetnie.
OdpowiedzUsuńWidzę, że pl. Żelaznej Bramy przyciąga okolicznych mieszkańców dużo bardziej niż pl. Teatralny. Jednak przyciąga raczej na zasadzie placu zabaw dla dzieci na podwórku osiedlowym, niż miejskiego placu. Gdyby dostawić tam piaskownicę wszystko by grało.
Oczywiście dzieje się tak, bo osiedle Za Żelazną Bramą jest odcięte od swego naturalnego zielonego zaplecza - Ogrodu Saskiego - autostradą. Po prostu Marszałkowska między Królewską, a al. Solidarności powinna zniknąć z powierzchni ziemi. Wtedy pl. Żelaznej Bramy mógłby odżyć jako plac miejski z prawdziwego zdarzenia. Przyjaznego i dla matek z dziećmi i dla innych (bo są jeszcze inni) użytkowników przestrzeni miejskiej.
Nie przegadasz mnie ;)
Potwierdzam - Hrabik jest nie do przegadania ;)
OdpowiedzUsuń