Zgodnie z tytułem - najpierw lata trzydzieste...

Powstający dopiero Żoliborz w latach trzydziestych: widzimy plac Wilsona od ówczesnej Marymonckiej, po wojnie przemianowanej - częściowo - na Słowackiego. Dom po lewej jest, dom po prawej też, ale między nimi... no właśnie.
I kolonia WSM nie przetrwała wojny w pierwotnym kształcie. Budynek na fotografii z lat trzydziestych znacznie różni się od tego z 2011.
Tu jeszcze rzucik z góry (i współcześnie - z dołu) na plac Wilsona od ulicy Mickiewicza. Jest rok 1939...
Tu mamy już rok 1944 i zniszczoną zabudowę placu z widokiem na północny odcinek Mickiewicza. Współczesny odpowiednik: 2011.
A tu owa nieszczęsna I kolonia WSM, także zrujnowana wskutek działań wojennych (lata 1944/2011).Fotografie archiwalne pochodzą z książki "Żoliborz 1944" (patrz: źródła).




Dwa razy ta dzielnica była rujnowana. Raz przez wojnę, raz przez soc. Mimo to pl. Wilsona należy do moich ulubionych miejsc w Warszawie i nie wyobrażam sobie wiosny ani lata bez spaceru na odcinku od ulicy Gen. Zajączka - hala Marymoncka:) I tu taki mały apel - wiosno, wiosno nap*****laj!
OdpowiedzUsuńJa tam akurat specjalnie za samym Wilsonem nie przepadam, za to pobliskie uliczki to absolutna czołówka ulubionych miejsc w mieście. Wkrótce coś wrzucę stamtąd.
OdpowiedzUsuńPrzy okazji - choć zabudowa pl. Wilsona nie jest wcale zła, zwłaszcza porównując z późniejszymi bloczydłami, to widać różnicę kilku klas w stosunku do przedwojennej zabudowy. Co ciekawe - jak wynika z ostatniego zdjęcia historycznego, budynek zachował się w całkiem dobrym stanie. Ech...
Sebik - mądrze gada, nalać mu płynu do spryskiwaczy.
OdpowiedzUsuń@I am I - a bo to on jeden nadawał się do odbudowy i go szlag trafił? Można by całą listę zrobić.
@Marcin - a wodę brzozową można prosić?:)
OdpowiedzUsuń@I am I - uliczki schowane za placem są niesamowite, zresztą spora część żoliborskich bocznych uliczek jest fantastyczna. Oazy ciszy i spokoju graniczące z ruchliwymi miejscami są jak z innej czasoprzestrzeni... Wieniawskiego, Kozietulskiego, Mierosławskiego czy Śmiała to inny świat.
Sebik, zapakować czy na miejscu?
OdpowiedzUsuńNa miejscu. I szampon Samson do tego poproszę:D
OdpowiedzUsuńPanie tu nie jest salon damsko-męski. To jest kiosk ruchu, ja to mięso mam!!!!
OdpowiedzUsuń"Dwa razy ta dzielnica była rujnowana."
OdpowiedzUsuńTrzy razy, tak dokładnie, biorąc pod uwagę to, co zrobili zaborcy przy okazji budowy cytadeli.
Cała okolica została wówczas wysiedlona, wypalona i wyburzona,
pozostawiając odkryte przedpole aż do Bielan i Powązek.
Chodziło mi bardziej o XX wiek - ale racja, budowa Cytadeli jak najbardziej. Wtedy dzielnica Fawory paszła won.
OdpowiedzUsuńNo to doliczmy jeszcze dwudziestopierwszo wieczną dewastację placu Wilsona i kolejne próby zabudowywania tej dzielnicy blokowiskami.
OdpowiedzUsuńOstatnio powstrzymano zapędy deweloperów, przed koszmarną zabudową Żoliborza Przemysłowego, ale, niestety, zdążyli już dostać zezwolenia na budowę czterech 6 - 9 piętrowych bloków.
Na szczęście bardziej z widokiem na tory kolejowe. O ironio nazywa się to Zielony Żoliborz.
Chyba ze względu na kolor elewacji ;)
No bo 20 tysięcy ludzi mieszkających 20 m od linii kolejowej, to chyba nie jest zbyt ekologiczne :D
Dewastacja XXI-wieczna, niestety, postępuje w każdej dzielnicy. Albo się buduje kloce, albo wyburza zabytki. Niestety, odwrotnie się nie da...
OdpowiedzUsuńJa tylko zwrócę uwagę, że ul. Słowackiego pojawiła się już przed wojną, w 1938 r.
OdpowiedzUsuń