
W miarę przypomina siebie Pałac Mostowskich (zdj. sprzed 1933 i z 2011). Choć tak naprawdę zachowana jest jedynie fasada a reszta to fantazja konserwatorska, przynajmniej można go rozpoznać ze starych zdjęć. Bo dalej...
...bo dalej to ulica nawet nie biegnie tam, gdzie biegła kiedyś. Dwukrotnie przerwana i zawijająca zupełnie nie przypomina tej, którą była. No ale cóż... na zdjęciach widać dom z numerem 8 w 1934 r. oraz - mniej więcej - miejsce, w którym stał (2011).
W miejscu, gdzie - jak widać na zdjęciu z 1934 roku- - stał sobie dom z numerem 28, stoi teraz (2011) budynek nieco inny.
A to Nowolipie od Karmelickiej. Narożny dom miał numer 22. Fotografie odpowiednio z 1941 i 2011 roku.Archiwalia pochodzą z "Atlasu dawnej architektury ulic i placów Warszawy" (vide: źródła).




And the funny thing is, że nie lubię tych okolic - ani zwiedzać, ani fotografować. I nawet nie wiem dlaczego. Nie bo nie.
OdpowiedzUsuńJa też jakimś wielkim fanem nie jestem, ale akurat przypadkowo przechodziłem, hehe. Poza tym niech będzie raz na jakiś czas odskocznia od typowego Śródmieścia, którego mam najwięcej.
OdpowiedzUsuńoj chyba większość Warszawy miała pecha...
OdpowiedzUsuńKolejne miejsce, w zasadzie modelowy przykład nawet nie zainfekowania ani skażenia socem ale zastapienia ledwo żywej tkanki ciałem obcym... Jak cały Muranów zresztą.
OdpowiedzUsuńwiększość Warszawy miała pecha, ale nie aż takiego pecha jak Muranów, czytaj: ghetto, zniszczone do spodu przed "właściwą" zagładą miasta w 1944. tak jak Polacy pod okupacją "mieli pecha", ale aż nie takiego jak polscy Żydzi.
OdpowiedzUsuńwybaczcie analogię.
a Muranów Bierutowski jest o klasę wyżej niz dzielnice Gomnułkowski itp. czyż nie?
w każdym razie, ja wolę przejść między domami Muranowa, niż między blokami Os za ŻelBramą.
@Er - No bo na Muranowie z lat 50 domy - mimo że zupełnie nowe i w nowym stylu - tworzą mimo wszystko naturalnie wyglądające pierzeje a nie są klocami, bez sensu powrzucanymi jak popadnie.
OdpowiedzUsuńbez sensu i jak popadnie?
OdpowiedzUsuńo... i tu się myslisz.
bloki Osiedla za Żelazną Bramą ustawione są SYSTEMOWO. po piewsze, wszystkie stoją na osi pn-pd, co wskazuje, że są to korytarzowce. (jeżeli zaś jakiś blok stoi na osi wsch-zach. możemy być prawie pewni, że to, za przeproszeniem, klatkowiec).
po drugie, jeżeli przedłużymy krótszą krawędź bloku, trafi dokładnie w połowę długości bloku sąsiedniego. a jeśli zrobimy to z dłuższą krawędzią - jej przedłużenie pokryje się z przeciwną długą krawędzią bloku usytuowanego na przedłużeniu.
true or false?
Nie chodzi mi o układ bloków samych w sobie, ale za bezsens uważam ustawienie ich w centrum miasta, robienie dziur w przestrzeni, w której powinna być tkanka, pierzeje, ulice, a nie blokowiska. Miejsce blokowisk jest poza Śródmieściem.
OdpowiedzUsuńha, ha, to znaczy niby gdzie?
OdpowiedzUsuńbo według mnie, poza śródmieściem jest miejsce na przedmieścia. w żadnym wypadku nie na bloki.
no chyba, że ktoś jest perwertem, bądź studentem architektury. (często jedno i drugie). ci ludzie bowiem kochają nawet OzŻB.
No dobra, chodzi mi o spore oddalenie od szeroko pojętego centrum miasta. Same bloki mnie nigdy nie raziły - o ile nie wstawiano ich w miejsce wyburzonych, wielkomiejskich kamienic. Ale taka Żelazna Brama (abstrahując od założeń i realizacji) mogłaby stanąć tam, gdzie stoją Piaski, Bródno czy Ursynów i chyba robiłaby mniejsze wrażenie. A przynajmniej by tak nie irytowała.
OdpowiedzUsuńw sumie, i to jest już zupełnie nie na temat, może OszaŻBr nie jest takie głupie w swoim koncepcie, i w sumie bardziej szczere niż ten zakłamany a zalecający się fałszywie Usynów?
OdpowiedzUsuńwięc bloki Cię nie rażą?
Stojące jako osobne osiedle z dala od centrum - nie. Na przykład lubię blokowe Stegny i blokową Sadybę. Ursynowa nie, ale to już osobny temat.
OdpowiedzUsuńChoć od bloków, oczywiście, wolę secesyjne kamienice, z bardzo dużą ilością główek, liści, kwiatków, zwierzątek i innych tortowych dekoracji.
to samo masz w blokach, tylko nie na zewnątrz a w środku.
OdpowiedzUsuńChyba jednak nie do końca to samo.
OdpowiedzUsuń