Skoncentrujmy się na pomnikach, bo przynajmniej ten temat częściowo ogarniam. Znaczy, pamiętam mniej więcej kto kogo wyrzeźbił, gdzie go wyrzeźbił i ewentualnie tajemnicą pozostaje za ile, ale dziś przyjrzę się pomnikowej egzotyce.
Normalnie w miastach pomniki się stawia. I – jeśli raz na jakiś czas przyjdzie jakaś wojna – się je burzy i potem odtwarza i/lub (opcjonalnie) stawia nowe. Ale w ciągu ostatnich dwudziestu lat wojny raczej nie było a z pomnikami dzieją się rzeczy dziwne, zresztą sami popatrzcie - fotografie odpowiednio z okolic 1990 roku i z 2011:

Pomnik Stefana Starzyńskiego, dość skromny, stanął sobie na miejscu pałacu Bruhla, na jednej z jego pozostałości. Zdjęcie górne nie pozostawia żadnych wątpliwości co do tego faktu. Ale po jakimś czasie Stefan S. zszedł z cokołu i udał się do nieistniejącej dzielnicy Praga Południe, gdzie stanął przed szkołą swojego imienia. Prawdopodobnie stało się tak dlatego, że usłyszał o swoim drugim pomniku, odsłoniętym nieopodal...

Stanisław Staszic to postać nie tylko dla Warszawy, ale i dla całej Polski zasłużona. Nic dziwnego, że doczekał się pomnika, ustawionego na lat kilkadziesiąt przed Pałacem Prymasowskim na Senatorskiej. Od pewnego czasu można odnotować absencję tegoż (pomnika, nie pałacu), nie wiadomo jednak, co się z rzeźbą stało. Znaczy się, może ktoś wie, ale ja nie.

Przepraszam za napis, bo zdjęcie pochodzi z okładki źródła. Przedstawia ono Syrenkę na Baszcie Marszałkowskiej. Ten pomnik to rekordzista, jeśli chodzi o zmienianie miejsca pobytu. Syrenka jest niezwykle wybredna, bo wędrówki rozpoczęła już przed wojną. Z dzieciństwa pamiętam jej pobyt właśnie w tym miejscu, co na powyższym zdjęciu. Ale ponieważ jakiś łobuz notorycznie łamał jej szablę ("nawet szabla była, ale jakiś łobuz..."), syrenkę sklonowano. Klon stoi na Rynku Starego Miasta a oryginał na dziedzińcu Muzeum Historycznego M. St. Warszawy, tuż obok.
W ramach ciekawostki dodam, że po ustawieniu klona Syrenki na rynku, również padła ona ofiarą wandali, którzy w świetle jupiterów i mimo monitoringu (który, klasycznie, g.... zarejestrował) zdeformowali jej broń.
A to egzotyka największa. Niby sami widzieliśmy, jak Felek był w totalnej rozsypce po zmianie ustroju. Ale teraz operacje plastyczne czynią cuda. Bójmy się.Powyższą notkę przygotowałem w oparciu o zdjęcia z książeczki, zatytułowanej "Warszawskie pomniki" (vide: źródła).
A egzotyka w nieco innym ujęciu do obejrzenia tutaj.




Juz wiadomo od dawna, że operacje plastyczne czynią cuda. Wędrujące pomniki to bardzo fajna rzecz.
OdpowiedzUsuńhanula1950
Łaałł głowa Dzierżyńskiego i Słowackiego jest prawie identyczna :D
OdpowiedzUsuńFelek się z wyglądu odmłodził, ale cyferkowo postarzył o prawie wiek ;)
OdpowiedzUsuńJak zwykle z pomyslem i dobrym poczuciem humoru.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Karolina
O, brakowało mi zdjęcia nr 1 do pewnego projektu :)
OdpowiedzUsuńBTW przez moment myślałam, że wrzuciłeś pomnik na pl. Bankowym sprzed ery Dzierżyńskiego. BTW stało tam coś? Pamięć mi kuleje....
@Lavinka: Dzierżyńskiego ustawiono w 1951. Wcześniej była wojna a jeszcze przed nią stała (mniej więcej) w tym miejscu fontanna, obecnie znajdująca się przed kinem Muranów a przeniesiona na Bankowy z Krakowskiego Przedmieścia.
OdpowiedzUsuńPrzed sklonowaniem oryginalna Syrenka przez chwilę postała na rynku.
OdpowiedzUsuńWarszawa jest chyba jedynym miastem na swiecie, gdzie pomniki podrózują na taką skalę. Ciagle kogos zrzucają, przenoszą, nowy rząd - nowe pomniki. W innych panstwach pomniki stoją od setek lat, spokojniutko i nobliwie, a u w Warszawie - nie znają dnia ani godziny. Jak nie wiece, to procesje. W Warszawie pomniki wzbudzają emocje, zamiast stać jak pomnik:-)
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawe, znałem tylko słynny przypadek Dzierżyńskiego. Cokół po Starzyńskim dość ponury.
OdpowiedzUsuńDziękuję za informację, no widzisz, pewnie wszyscy wiedzą o tej fontannie, a mi jakoś nie przyszło do głowy się zainteresować. Na fejsbuku ani w wyborczej o tym nie piszą, a szkoda ;)
OdpowiedzUsuńJako nieposiadacz FB nie wiem, o czym tam piszą, hehe.
OdpowiedzUsuńNo, Felek jak żywy, tylko kubraczek mu kocem przykryli, żeby go wichry historii nie zwiały znowu z cokołu. Ciekawie u ciebie.
OdpowiedzUsuń