
Zacznę od przysypanego śniegiem Mariensztatu i zbrożynowej baby z kurakiem.
Możemy też skoczyć pod wiadukt Markiewicza... Przy okazji widać, jak się różnił przed remontem.
A kto nie chce, niech się schowa w tunelu trasy WZ albo pojedzie ruchomymi schodami. Zdjęcia są z zimy, jedne i drugie, bo zima jest fajna. Ale zimą. Teraz już nie.Zdjęcia archiwalne pochodzą z albumu "Warszawa" (Hartwig/Kwiatkowski) - vide: źródła.




To taki świetny obrazek w temacie narzekaczy, jaką to straszną zimę mieliśmy tego roku. Phi! :D
OdpowiedzUsuńBajeczne zdjęcie z Mariensztatu. Musiała być mgła jakowaś, nie wiem jak powtórzyć ten efekt.
Też się nad tym zastanawiałem. Św. Anna na starej fotce wygląda jak fototapeta.
OdpowiedzUsuńPrzypuszczam, że Hartwig (mistrz nad mistrze!) albo użył dwóch zdjęć z różną ekspozycją, które na siebie nałożył, albo odpowiednio obrobił jedno zdjęcie. Tak czy inaczej wyszło prześwietnie. To ostatnie zresztą też.
OdpowiedzUsuńróbmy zdjecia sw. Annie, bo sie obsuwa....
OdpowiedzUsuńCholera muszę nacykać trochę z wieży, bo jak zamkną...
OdpowiedzUsuńZ wieży kiepskie wychodzą. Kiedyś robiłam Zenitem. W złym miejscu stoi.
OdpowiedzUsuńCóż, jest szansa że niedługo wieża znajdzie się gdzie indziej. A to że kieppskie wychodzą, to wiem, tylko że mam na "Wczoraj i dziś" kilka ujęć, tylko nia pamiętam za cholerę, w których książkach.
OdpowiedzUsuńŚw. Anna we mgle wyglada bajkowo... Chyba w sobotę (o ile będzie słoneczko) śmignę na wieże i pocykam fotencje:)
OdpowiedzUsuńO rany, jakie to pierwsze zdjęcie piękne! nie widziałam go do tej pory wczesniej:-)
OdpowiedzUsuńa swoją drogą widać jak drzewa bardzo urosły.
OdpowiedzUsuń