7 mar 2011

Gdynia - ulica 10 lutego

Czasem sobie wczorajuję i dzisiuję na występach gościnnych. Latem byłem w Gdańsku i zrobiłem porównania, teraz - co już było widać -w Słupsku, ale przede wszystkim w Gdyni. W Gdyni bywam mniej więcej raz na rok i staram się, jak i przy innych częściach Trójmiasta, zgłębiać jej inne atrakcje a nie samo centrum, ale że akurat centrum było przed wojną najczęściej fotografowane, nie sposób było je pominąć.

Pogoda, niestety, była jak widać, ale plusem tego wszystkiego jest brak liści na drzewach, które to liście latem zasłoniłyby kilka widocznych obiektów.



10 lutego to jedna z głównych, reprezentacyjnych ulic Gdyni. Można nią dojść z okolic dworca PKP aż do Świętojańskiej i Skweru Kościuszki. Rezydujący tu w okresie 1939-45 turyści z zachodu używali między sobą nazwy Hermann Göring Straße, ale nie przyjęła się ona.



Budynek przed wojną mieszczący ZUS, do niedawna wieloletnia siedziba Polskich Linii Oceanicznych (lubię ten neon, choć nie pamiętam czy świeci), obecnie należy do miasta. Ale neon został, na szczęście. Jeden z moich ulubionych budynków w Gdyni, drugi parę zdjęć niżej.



Szkoła Powszechna nr 1.



Poczta Główna na starym zdjęciu wygląda inaczej, ale do obecnego stanu rozbudowano ją jeszcze przed wojną.


A to perspektywa ulicy w kierunku zachodnim. Chyba zachodnim. W każdym razie do dworca.



To mój ulubiony gdyński budynek - mieszkalny blok funduszu emerytalnego Banku Gospodarstwa Krajowego.



A to siedziba wspomnianego powyżej BGK, obecnie - jak widać - przejęta przez konkurencję.

Wszystkie zdjęcia archiwalne pochodzą z okresu międzywojennego. Nie były dokładnie datowane. W wersji papierowej znaleźć je można w znakomitym albumie "Gdynia między wojnami" - mimo wysokiej ceny, polecam (patrz: źródła). Do albumu dołączony jest reprint planu Gdyni z 1936 roku i płyta VCD z kronikami o powstawaniu Gdyni. Analogicznego wydawnictwa doczekał się też Gdańsk - jeszcze nie kupiłem, ale zapewne ta chwila nadejdzie.

Wpis ten i następne gdyńskie z pozdrowieniami dla autora "Na szlaku".

8 komentarze:

  1. Bardzo lubię Gdynię, choć już jakiś czas nie byłem w tym mieście - zimą za zimno, latem za dużo ludzi. Widać, trzeba się wybrać wiosną. Piękne miasto.

    OdpowiedzUsuń
  2. jak to jest, ze w ciągu 20 lat polskie władze potrafiły stworzyc całe nowe miasto, siedziby i biura wszelkich urzędów, doskonale funkcjonąjącą kolej (dworce!), pocztę, kasy chorych, fundusze emerytalne i wszystko działało, miasta były ładne, zadbane. W zaledwie 20 lat! A przeciez punkt wyjsciowy był rownie tragiczny, jak po 2 wojnie. Tez były zniszczenia wojenne, a przede wszystkim bieda i ogromne zroznicowanie poziomow życia. Wiadomo, biedy tez było mnostwo plus kryzys, ale te miasta wygladały pięknie, dostatnio, nowoczesnie w 1939 roku. A dzisiaj - jak wyglada Polska od 1989 roku? to też 20 lat.

    OdpowiedzUsuń
  3. @I am I - nie ma złotego środka. Ale wiosna chyba rzeczywiście najrozsądniejsza.

    @Gocha - jak się zaczyna od zera, to po prostu nie ma czego zepsuć.

    OdpowiedzUsuń
  4. nie nie takie zero było - w sumie zniszczenia wojenne były o niebo mniejsze. Ale chodzi mi o to, ze jednak widać było jakieś planowanie w rządzeniu, ktoś mądrze zarządzał i decydował z głową, a dzisiaj to wiadomo jak jest.

    OdpowiedzUsuń
  5. niby tak, ale
    - 1918 nie był ostatnim rokiem gospodarki planowej, a 1989 tak.
    - bieda i zróżnicowanie poziomów życia nie zniknęły do 1939.
    - nie ma dziś żadnej potrzeby tworzenia nowych miast jak Gdynia.
    - miasta wyglądały pięknie i dostatnio w swych pięknych i dostatnich centrach, tak jak teraz pięknie i dostatnio wyglądają centra naszych miast. centra handlowe.
    - ostatecznie nie jest dziś tak źle. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. centra handlowe nie są raczej w centrach miast - w Warszawie jest praktycznie tylko jedno - zlote tarasy. Reszta - na obrzeżach.

    OdpowiedzUsuń
  7. W Gdyni centra handlowe w ścisłym Śródmieściu są dwa: podupadłe nieco Gemini przy Skwerze Kościuszki oraz całkiem zatłoczony Batory przy 10 lutego. Kilka lat temu tendencja była odwrotna: w Batorym były pustki a przez Gemini przetaczało się sporo ludzi.

    Inna sprawa, że chyba najwięcej narodu jest w Klifie (Gdynia Orłowo) i w lokalnych mallach na osiedlach, czyli już daleko od ścisłego centrum miasta.

    OdpowiedzUsuń
  8. @Gocha: nie idealizowałbym okresu przedwojennego. Centrum Gdyni, czy Warszawy, wyglądało dostojnie, jednak obrzeża pełne były bieda-domków bez podstawowych udogodnień. Poza tym, jak napisał Er - dzisiaj naprawdę nie jest tak źle :) Druga rzecz - motywacja do inwestowania w Gdynię przed wojną była ogromna. A, jak wiadomo, w pospolitym ruszeniu Polacy są nieźli.

    Co do architektury, moim absolutnym faworytem jest budynek PLO.

    OdpowiedzUsuń