
Dla spostrzegawczych: tak, fotografia kościoła Św. Krzyża to jest właśnie ta fotka, która nie pochodzi z zimy.
Pomnik Mickiewicza: na starszej fotografii nie ma kandelabrów, ale jest śnieg, a na nowszej - na odwrót.
Na pierwszym zdjęciu lwy drzemią spokojnie, przysypane śniegiem. Na drugim leżą w szoku po zeszłorocznych tłumach odwiedzających.Archiwalne fotografie KP pochodzą z "Wędrówek po Warszawie" (vide: źródła). Nowe zdjęcia wykonałem w styczniu 2011.




Na starym zdjęciu z pierwszej pary kościół św. Krzyża sprawia takie monumentalne wrażenie! Na nowym już nie, choć przecież wiemy, że jest monumentalny. Dzięki samochodom to w ogóle wygląda to, jak Rzym z przełomu lat 50-tych i 60-tych.
OdpowiedzUsuńPotęga czerni i bieli, ale jednak z tym Rzymem to delikatna przesada patrząc na przysadzisty zadek garbatej Warszawy, nie do pomylenia z niczym innym (z wyjątkiem Pobiedy rzecz jasna)
OdpowiedzUsuńja nie wiem, dlaczego ludzią mówią, ze Warszawa była za PRL szara i smutna itp. Z tego, co pamiętam i widzę na co lepszych zdjęciach to ludzie byli ubrani w miarę kolorowo, kobiety przede wszystkim, dzieci też, zieleń i przyroda byla kolorowa jak zwykle, wystawy sklepów wlasnie wtedy były fajne, bo teraz czesto w ogole albo nie ma sklepów, albo wystawa jest zabudowana i widac tylko tyły półek.
OdpowiedzUsuńBo ludzie widzieli wtedy migawki z Londynu i Nowego Jorku w filmach, gdzie pokazywano migające neony, tłumy na chodnikach, ruch samochodów. I to się ludziom podobało. Teraz, kiedy to przyszło do naszej rzeczywistości (nieco zbarbaryzowane), nie sprawia już tak pozytywnego wrażenia, jak wtedy na filmach "z zachodu".
OdpowiedzUsuńPo prostu, ludzie jakby nie chcieli (albo nie umieli) zauważyć, że pocztówki przekłamują rzeczywistość.
Co do czerni i bieli, to większość zdjęć czarno-białych sprzed 40 lat wygląda fajnie, bo wówczas miasto nie było jeszcze zsyfiałe (większość zabytków miała najwyżej dwadzieścia lat), po drugie nie wiem jak to fachowo nazwać, ale stare, czarno-białe fotki oferują inne nasycenie, inne ziarno i takie tam - w każdym razie nawet w PS trudno to podrobić, czego dowodem liczne próby tu i ówdzie.
OdpowiedzUsuńCo do szarości i kolorów, to PRL PRLowi nierówny: wiadomo, że pokazywano zazwyczaj to, co najbardziej atrakcyjne miejsca a mniej reprezentacyjne zakątki rzadziej, bo niby po co.
W filmach z lat 60 (tu przykładem megakolorowe i radosne "Nie lubię poniedziałku") żywe barwy aż walą po oczach, neonów od cholery, wszędzie światowo a jak nie, to przynajmniej na tyle przyjemnie, żeby strachu nie było. Ale też chyba takie ogólne trendy w sztuce były - w latach siedemdziesiątych pojawiła się (w różnych krajach, niezależnie od ustroju) moda na pokazywanie niepokojących, industrialnych klimatów, powrócił turpizm (muzyka punk i takie tam) a później to już był totalny misz-masz. No i wiadomo, że tylko część najbardziej eksponowanych widoków przechodzi do naszej świadomości i pamięci, więc tak a nie inaczej sobie to kojarzymy.
Powyższa opinia jest moim prywatnym zdaniem i mogę być w błędzie, szczególnie że lat 60 pamiętać nie mogę, ale tak te niuanse odbieram na podstawie obserwacji i rozmów ze starszymi i mądrzejszymi.
Tak, zgadzam sie z H.Piotrem - samochody na pierwszej fotce to po prostu cos niesamowitego. Stara warszawa- ta pierwsza i garbata (dziś powiedzielibysmy "hatchback" :-)) - teraz jawi sie jak prawdziwy zabytek klasy zero, nie mniej cenny historycznie niż kościół 3 krzyzy, pod którym stała. Faktycznie wygląda to jak ulica w Rzymie. Super blog! Zestawianie zdjeć tego samego miejsca zrobionych w różnym czsie to rewelacyjny pomysł. Pozdr. El kondor.
OdpowiedzUsuńA mi się szalenie podoba "dawny" Mickiewicz, to znaczy to zdjęcie - z klimatem.
OdpowiedzUsuń