Ale ja tu gadu gadu a czas płynie. Cofnijmy się w nim zatem na moment aż do okresu przedwojennego:

Dom Braci Jabłkowskich w okresie przedwojennym uwieczniony został w grudniu (nie jest mi, niestety, znany dokładny rok wykonania zdjęcia), o czym świadczą powieszone na nim reklamy. Z grudnia 2010 - czyli z tego samej pory wciskania klientom towaru na prezenty - pochodzi moja fotografia tego obiektu.
Przejeżdżamy już czterdzieści lat do przodu i jesteśmy w roku 1970. Na Hali Mirowskiej świeci się szklana kupa, doklejona do zabytkowej, ceglanej konstrukcji przez jakichś wyjątkowych idiotów. W 2011 też się świeci a stara hala chowa się ze wstydu za rusztowaniami.
Na koniec Pedet na Woli, przy zbiegu Wolskiej i Młynarskiej, również w okresie 1970 i 2011. Chyba stara dekoracja była ciekawsza, bo w ogóle była. Inna sprawa, że Pedet już Pedetem praktycznie nie jest, więc co tu porównywać.Wszystkie zdjęcia archiwalne pochodzą ze "Stolicy".




Pedetu trochę mi żal, podobnie jak domu towarowego na Pradze zamienionego w Rainbow Center, ale ostatnie lata przed zamknięciem oba miejsca miały tak żenujący asortyment, że nie dziwię się ich upadkowi. Czasy, gy sprzedaje się śmiecie za duże pieniądze, bo nawet tych śmieci brakuje... dawno się skończyły.
OdpowiedzUsuńkiedyś, w poszukiwaniu butów na zimę, w którą to wyprawę wyruszałam z mamą jako mała dziewczynka po całej Warszawie gdzieś w pazdzierniku - objeżdzalysmy najpierw wszystkie domy towarowe. Domy centrum, Cedet (Smyk dzisiejszy) pedet na Woli, na Pradze, był jeszcze jakiś na Zoliborzu, koło Placu Wilsona (ktory nazywał sie inaczej, ale juz nie pamiętam), Dom obuwia (wlasnie Jabłowskich), do Feniksa, plus parę ulic typu Grojecka, Puławska, Marszałkowska. Po tych poszukiwaniach, które poegały na wejsciu do sklepu czy odwiedzeniu stoiska i zobaczeniu, ze akurat nic nie ma, jechałysmy dalej. Wyboru nie było, kupowało sie buty, KTORE PO PROSTU BYŁY I PASOWAŁY ROZMIAREM. Potem były Relaksy. Ale mnie te wyprawy sie podobały. Zwiedzałam Warszawę jako kilku/nastoletnia dzieczynka i coś się działo:-)
OdpowiedzUsuńPraski dom towarowy znam z opowieści matki i ciotki które mieszkały jakieś 250 metrów dalej... Podobnie wolski pedet, Domy Centrum i jakiś sklep na pl. Zbawiciela w którym ojciec wystawał dla mnie po Bebiko (co będzie mi chyba przypominał do końca życia). A Hala Mirowska dziś to jakiś użas kak eta by Moskwiczanie skazali. Klasyczny przykład doklejania szkła i stali do starych cegieł. To zupełnie jakby w Warszawie M20 zrobić podświetlenie progów i klamek... Efekt wizualny żaden a pasuje to jak pięść do nosa.
OdpowiedzUsuńLubiłem te domy towarowe, najpierw Koszyki i Hale Mirowskie, potem Domy Centrum, Sezam i Feniksa, a w końcu Pedet i Cedet.
OdpowiedzUsuńPS. Przy pl. Wilsona (naonczas Komuny P.) to chyba Merkury?
Z trzech powyższych miejsc za czasów PRL wizytowałem jedynie Halę Mirowską z racji posiadania babci w bliskiej okolicy. W Pedecie na Woli byłem w latach 90, gdy już był taki sobie, a w Jabłkowskich to nie pamiętam czy przed "Traffikiem" kiedykolwiek byłem. Inna sprawa, że Traffic ma porypane ceny CD i DVD (film, który w Media Saturnie leży na wyprzedaży za 15 zeta, w Trafficu potrafią wycenić nawet na stówę) i ostatnio rzadko tam bywam. Acz wnętrze mi się podoba bardzo.
OdpowiedzUsuń@I am I: Ten przy Słowackiego za pl. Wilsona to Merkury. Do dziś zachował nazwę.
OdpowiedzUsuńU nas 'pedet' tez był, obecnie jest to 'renoma', w blasku porenowacyjnym uznana za najlepiej bodaj odtworzony budynek przedwojenny.
OdpowiedzUsuńDom Braci J. wydaje mi się tez stylowo odnowiony.
Wrocławska "Renoma" z zewnątrz bardzo mi się podoba, choć wnętrza ma zrobione już nowocześnie. Ale cieszę się, że ją odnowiono.
OdpowiedzUsuńczasami takie miniaturki tych PRLowskich cedetów i pedetów są jeszcze w małych miasteczkach. Takie mydło i powidło w jednym budynku. Osobiscie b. lubię je odwiedzać - nigdy nie wiadomo, co sie w nich trafi, panie sprzedające na pewno pamietają PRL i jest jakoś tak swojsko. Herbatka w szklance przy kasie, spokój, pustawo i leniwie:-))
OdpowiedzUsuńW wolskim PDT-cie bylem przed zamknięciem - pamiętam jakąś wielką mozaikę i wgląd we wszzystkie piętra z hallu. A Dom B-ci Jabłkowskich przed Trafiklubem, cóż... Pamiętasz wnętrze pasiaków z pl. Defilad? To wyobraź sobie coś takiego w tym zacnym budynku. Budka na budce, a w każdej jakieś ubrania, korale, zdejmowanie SIMlocków...
OdpowiedzUsuńCzekaj, czekaj, czy to się nie nazywało "Arka"? Jeśli tak, to byłem raz i uciekłem z krzykiem. W latach 90 w drugiej połowie.
OdpowiedzUsuńTak, to była zdaje się "Arka".
OdpowiedzUsuńee, ja dom braci Jabłkowskich pamietam, jak był wielkim magazynem z obuwiem - w latach 70 i 80tych chyba jeszcze. W srodku był imponujący, a buty??? trafiały się.
OdpowiedzUsuń