1 sty 2011

Dziewiątką pojechać w Aleje... bez celu się przejść Marszałkowską...

Hepi Niu Jer. Nie jestem fetyszystą sylwestrowo-noworocznym, więc bez dodatkowych wstępów rozpoczynam styczeń, jak każdy kolejny miesiąc. Dziś zapraszam w wesołe lata sześćdziesiąte, kiedy to warszawskie ulice rozbłyskały może i niezbyt licznymi, ale bardzo pomysłowymi i do dziś pamiętanymi neonami. Niestety, większość z nich (neonów, nie ulic) już nie istnieje. Dlatego powspominajmy.





Marszałkowska róg Żurawiej w latach 1966 i 2010. Neon na górnym zdjęciu należy do biura podróży, mającego swą siedzibę w tym miejscu do dziś, tylko chyba już pod inną nazwą. No ale neonu żal.



Ekhm, to, prawda, taki drobny przerywnik z ulicy Brackiej, hehe. Rok 1961 oraz pięćdziesiąt lat potem. Ładnie? Ślicznie!




A to już rok 1962 i tramwaj numer 9 przed "Smykiem". W grudniu 2010 również poczekałem ze zdjęciem aż przyjedzie "dziewiątka" -na zdjęciu wprawdzie słabo widać wyświetlacz, ale to naprawdę to.

Dorzucam powiększenie zdjęcia z 2010. Żeby było widać, że to dziewiątka.


Zdjęcia archiwalne pochodzą z różnych wydań nieocenionej "Stolicy".

11 komentarze:

  1. Ten nowy budynek na Brackiej może być całkiem ładny. Chociaż zrobi się ciasno. Ale to w końcu centrum miasta, więc plombować trzeba.

    OdpowiedzUsuń
  2. sklep z chemią, ktory b. dobrze pamiętam - do kupienia gąbki miało sie hektary sklepu do dyspozycji, potem był tam szmateks, teraz ciemna sciana. Współczuję ludziom z bloku obok. Bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Och, jak mi żal tych dawnych neonów..
    Faktycznie nie widać, ze to dziewiątka, ale wierzę, że tak jest:)

    OdpowiedzUsuń
  4. to nowe 'coś' na brackiej prawie wcale nie ma okien... Taki bunkier wzwyż.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tomaszu - Plombować trzeba, ale z głową. Zgadzam się z Jolą + ponadto zwróć uwagę na kolorystykę budynku (mocno trumienną) i (nie mniej ważne) zniszczenie osi ulicy Brackiej - najstarszejj ulicy w okolicy, z rodowodem sięgającym wczesnego średniowiecza.

    Podsumowując - Zęby bolą, bo można było zaplombować na sto różnych sposobów mądrzej.

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja lubiłem te '1001 drobiazgów', choć nie mogę sobie przypomnieć, żebym tam cokolwiek kupił. Pewnie taki był to drobiazg ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. @Tomasz: O wartości architektonicznej Wolfa nie wypowiem się, natomiast współczuję ludziom, którzy mają czarną ścianę przed oknem. Nie mówiąc już o spadku wartości mieszkań z widokiem na czarną dziurę.

    @Jola - Pawilon Chemii, urokliwy, ale blokował trochę bez sensu pusty plac. No, obok jeszcze był parking. Można było, rzecz jasna, wykonać zabudowę lepiej...

    @Varshava - dołożyłem powiększenie.

    @Ulcik - ale projektował ten, kto projektował. I niejedno nam jeszcze zaprojektuje.

    @H_Piotr: Bracka już od dawna jest pół-ulicą po obu stronach alej Jerozolimskich.

    @I am I: Też mam takie sklepy, które lubiłem, np ze względu na neon czy niecodzienny wystrój, ale w życiu niczego w nich nie kupowałem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Marcinie, ale do tej pory przynajmniej wizualnie były połączone i zawsze można było coś z tym zrobić - np. przejście dla pieszych w Alejach. teraz już nic się nie da. Ten budynek jest jak zwitek skołtunionych włosów w przewodzie pokarmowym. Będzie trzeba usunąć chirurgicznie.

    Jest dziewiątka, są aleje, wpis zaliczony. Tylko, że to nie te aleje, co w piosence :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Aleje są? Są. Dziewiątka jest? Jest. No.

    OdpowiedzUsuń
  10. No fakt, wyguglałem projekt Wolf Bracka i okien będzie trochę mało :( Miałem przekonanie, że to co widzę teraz, to stan tymczasowy i okna pojawią się na końcu obrysowując budynek dookoła, jak w tradycyjnych biurowcach. Wtedy mieszkańcy bloku / kamienicy obok mieliby więcej światła... A tak to rzeczywiście bunkier.

    OdpowiedzUsuń
  11. rano wstawac i patrzeć w tę czarną ścianę, to naprawdę można sie powiesic. Przeciez mogli zrobic szklane, odbijało by sie swiatło i słońće. Mam tez tak z pólnocnej strony mieszkania, gdzie jest okno od kuchni i widok na drugą stronę ulicy (kamienice). Jest w nich sporo okien i wbrew pozorom kuchnia jest b. widna i oswietlona, bo w szybach odbija się południowe i poranne słońce. A od czarnej sciany nic sie nie odbije. Dlaczego cos takiego dopuszczono, jak mozna było zrobić ładniej i inaczej.....nie rozumiem tego. W takich wypadkach podejrzewam jednak jakies lapówkarstwo czy kumoterstwo.

    OdpowiedzUsuń