Bez bicia przyznam, że z różnych względów czas, jaki mogłem poświęcić na przygotowanie tej akcji, był mocno ograniczony, toteż wpis jaki jest, taki jest. Tyle tytułem usprawiedliwienia.


Najbardziej wioskowy widok, jaki udało mi się wyszperać moich archiwach, to Puławska na wysokości Bukowińskiej. Górne zdjęcie pochodzi sprzed
1939 roku, dolne zrobiłem na początku 2010. Jak widać, miejska wieś ustąpiła zdecydowanej wielkomiejskości.


A to ode mnie z podwórka: zdjęcie górne pochodzi gdzieś z przełomu lat 70 i 80 XXw. Pamiętam, że gdy byłem baaaardzo mały, z mojego balkonu rozpościerał się widok na wieś. Były domki, były kury, krówki i koniki... pamiętam nawet ustawione gdzieniegdzie zakazy wjazdu furmanek. Po nieparzystej obecnie stronie Conrada, w rejonie Kwitnącej, czas się zatrzymał aż do momentu, w którym osiedle zaczęło się rozrastać. Wówczas cała wioska, której zdjęć niestety nie posiadam (a przynajmniej takich, które można by tu poddać procedurom porównawczym), w zasadzie za jednym zamachem zniknęła. Z dnia na dzień pojawiać się zaczęły nowe, wysokie bloki, które ostatecznie wyparły sielski krajobraz gdzieś w połowie lat osiemdziesiątych. Na zdjęciu z 2010 roku dość zabawnym komentarzem jest reklama, umieszczona na samochodzie.


A to taka sielanka: słoneczko świeci, na polu suszą się uprane świeżo ubrania... gdyby tylko nie fakt, że w tle widać ruiny Starówki, można by spokojnie postawić obok wsiową chałupę i pasącą się przy niej krowę. Zdjęcie z 1945 roku jednak przedstawia "wieś wymuszoną", bo akurat nic innego ludziom nie pozostało. Ciekawostką niech będzie interesujący zabieg na miarę ówczesnego PS (kościół Św. Anny i dalszy plan).
Fotografie pochodzą odpowiednio z pozycji: "Korzenie miasta", "Warszawa - portret miasta" oraz "Warszawa 1945-1970".
Mniej konwencjonalne podejście do tematu wsi w mieście proponuję
tutaj.
Tu gdzie mieszkam jeszcze kilka lat temu pasły się krowy. Jest co wspominać. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńhanula1950
Ojej. Nie widziałam jeszcze socjalistycznego bloku, "złożonego" tylko do połowy :-)
OdpowiedzUsuńJak zawsze coś ciekawego wynalazłes. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńSzczególne uznanie za to, że robisz zdjęcia w tej samej perspektywie co "wczoraj". Nie zawsze się to innym "wczorajidzisiowcom" zdarza.
OdpowiedzUsuńYorryk - nie zawsze to mi wychodzi, ale się staram.
OdpowiedzUsuńheh, fajnie sie te klamoty pod Starówką suszą... :)
OdpowiedzUsuńZnaki z zakazem wjazdu furmanek widywałam jeszcze w latach 90 pod moim bazarem. Zdjęli je, jak przestały przyjeżdżać. Trochę za nimi tęsknię...
OdpowiedzUsuńU mnie było podobnie. Wystarczyło przejść przez kanałek, a tam było wszystko co mogło się z wsią kojarzyć. Były krowy, kury, konie, były pola z redlinami, łąki i białe gołębie latające w ławicach...
OdpowiedzUsuńA tu, na Białołęce co prawda krów nie widziałam, ale pola, kury, gęsi i kaczki to i owszem. :)
Jak zwykle wpis na najwyższym poziomie.
OdpowiedzUsuńU mnie na Kabatach wieś zanikała z roku na rok. Teraz ostały się ino niedobitki.
OdpowiedzUsuńMoże pokusiłbym się o jakieś 'wczorajidziś' - bo wiejskie miejsca które mam na zdjęcia sprzed 4-5 lat już wyglądają zupełnie inaczej.
Genialne zdjęcia ! Ciesze sie za trafiem przez przypadek na taki interesujacy blog ...
OdpowiedzUsuń