6 lis 2010

Warszawa baj najt wczoraj i dziś

Korzystając ze sprzyjającej aury (ciemności egipskie w porze "Teleexpressu") wygrzebałem kolejną porcję nocno-wieczornych zdjęć Warszawy i udałem się na poszukiwanie zaginionego świat(ł)a. Oto rezultaty:



Dom Studencki "Riwiera" przy Rondzie Jazdy Polskiej, jak widać na fotografii z 1970 roku, posiadał kiedyś elewację a w niej ściany i okna. Obecnie, co widoczne jest na zdjęciu z 2010, posiada jedną gładką powierzchnię, wykonaną z materiału, pokrytą nadrukiem reklamowym.


Jedyne, co dobrego można powiedzieć o obecnym wyglądzie "Riwiery" to to, że za dnia prezentuje się jeszcze bardziej koszmarnie.



Górna w tej parze fotografia pochodzi wprawdzie z albumu z 1970, ale po samochodach wnioskuję, iż może być nieco starsza. Ukazuje wejście do delikatesów, znajdujących się na tyłach CDT "Smyk". W 2010 roku delikatesy są tam nadal, ale napisy jakieś mało fantazyjne. No i "kawa, herbata, kakao, soki"... ech.




Pomnik Jana Kilińskiego był zapewne jednym z nielicznych, który długo cieszył się dobrym oświetleniem, dlatego jego nocne ujęcia znalazły się w wielu albumach. Tu w odsłonie z 1984 i z 2010 r.




Teatr Wielki - zdjęcie w albumie z 1984 roku tak naprawdę pochodzi z 1965 roku. Po 45 latach niewiele się zmieniło, no, choć jeśli spojrzy się na kwadrygę...




I na koniec powrót na Starówkę. Z albumu wydanego w 1984 roku pochodzi zdjęcie górne - niestety, nie ma na nim żadnych pojazdów, które pomogłyby zidentyfikować dokładniej faktyczną datę wykonania fotografii. Na pewno powstała po 1974 (zamek już stoi). I na pewno niższa powstała w 2010.


Nocne zdjęcia archiwalne pochodzą z albumów "Warszawa 1945-1970" i "Portret miasta" (vide: źródła).

8 komentarze:

  1. osobiście uważam, że kwadryga dobrze zrobiła temu teatru. to istna kropka nad i, tak jak w przypadku zegara na pałacu. jedyny minus, że trochę przypomina teraz Bolszoj Tieatr, budynek, bądźmy szczerzy, dużo mniej finezyjny niż warszawski.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz, to były czasy, gdy świat zmieniał się dużo wolniej. Dziś można datować miesiącami obserwując modele komórek w rękach ludzi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobry wpis :) nocna stara Warszawa. Riwiery bym nie poznał.

    OdpowiedzUsuń
  4. @Er - ja też wolę z kwadrygą. A podobieństwo do Bolszoja nie powinno chyba być dla naszego teatru jakąś straszliwą traumą.

    @Lavinka - owszem. Albo kasetonami na szybko zmieniających branżę sklepach (kebab/odzież na wagę...)

    @To022 - co do Riwiery, to "ewolucję" tego budynku obserwuję od jakichś dwóch dekad (zaliczyłem liceum nieopodal) i o ile, jak wszystko po jakimś czasie, domagał się umycia, to obłożenie go płytkami w kolorze rzygów po denaturacie a następnie zawieszenie nań szmaty reklamowej uważam za przegięcie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Do Riwiery w czasach młodości chodziłam na tańce i na koncerty. Potem z klasami na spektakle teatralne. Mam do niej sentymeny.
    Udanego weekendu.
    hanula1950

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie Riviera to koncerty = zadymy początku lat 80. :) A na ostatnim historycznym pięknie powyginane 'sztachety' ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja w Riwierze byłem może z raz... ale nie pamiętam nawet na czym.

    OdpowiedzUsuń