19 lis 2010

Nocne place Warszawy (dwa)

W nocno-wieczornym cyklu proponuję dziś przetuptanie się na dwa dość popularne place warszawskie. Jeden zdecydowanie spacerowy, drugi zdecydowanie przejezdny, choć zdarza mi się przezeń przechodzić częściej niż po tym pierwszym.




Fotografia placu Zamkowego pochodzi z wydanego w 1970 roku albumu "Warszawa 1945-1970" i przedstawia ów plac zza Kolumny Zygmunta. Zdjęcie zrobiono zapewne nieco przed owym 1970 rokiem, co widać po pojazdach, natomiast w oczy rzuca się, poza faktem istnienia parkingu na placu (nie było wówczas zamku), beznadziejne oświetlenie Krakowskiego Przedmieścia - na dobrą sprawę oświetlona była tylko jezdnia. I już.





Dwa nocne zdjęcia placu Konstytucji ukazały się w albumie "Warszawa" E. Hartwiga w 1984 roku (i zapewne także powstały wcześniej). Przedstawiają plac w zimowej scenerii, przykryty śniegiem. Obecnie plac przykryty jest także banerami reklamowymi, co dodaje mu niezwykłego uroku i czyni jedynym w swoim rodzaju.

Nowe fotografie wykonałem w 2010 roku.

4 komentarze:

  1. Moje pierwsze wspomnienia z tych placów oczywiście sięgają lat 80. Przy placu Zamkowym kiedyś był postój taksówek i dantejskie sceny się tam odbywały w sezonie letnim(gdy na przykład z autokaru wywalali się wczasowicze po turnusie). Kiedyś nie jeździło się taksówką jak teraz. Pytało się taksówkarza grzecznie w którym kierunku jedzie i jeśli godził się na trasę, to się pytało resztę kolejki, czy ktoś jedzie w tym samym kierunku. I za kurs płaciło się za osobokilometr, nie za kilometry na spółkę, jak dziś. A ile oszukiwali... strach. Do tej pory mam uraz ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na szczęscie tego nie pamiętam z autopsji.

    A pierwsze zdjęcie "wczorajsze" placu Konstytucji to chyba moje ulubione zdjęcie powojennej Warszawy.

    OdpowiedzUsuń
  3. pamietam, jak w latach 80tych i chyba 1979 zimą stałam i czekalam na tych przystankach w centrum, czekając po godzinę na tramwaj czy autobus, w drodze na lekcje do szkoly muzycznej, mając 12 itp. lat. Nieraz po prostu kupitulowam po staniu godzinie na mrozie, bo minął juz czas lekcji. Wtedy nie bylo - nie przyszlam, bo nie mialam jak dojechac, albo ze jest -25 stopni. Szło sie i tyle, a mrozy były i -25 w dzień, snieg na 2 metry. Ale miałysmy futerka z nutrii, co lepsze z lisa, na nogach relaksy i jakoś przetrwalismy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Potwierdza się fakt, że Hartwig maestro był i basta. Jego zdjęcia na pewno są dużo starsze, niż wydanie albumowe, co już wstawiałeś na wcześniejsze porównanie - myślę, że to lata 60.
    Natomiast pierwsze zdjęcie wcale nie jest dużo starsze niż data wydania albumu, bo widać na nim Fiata 124/5 - czyli sama końcówka lat 60.

    OdpowiedzUsuń