Bajnajt to bajnajt, czyli obecnie osiemnasta i po niej. Nie wszystkie bajnajty mają prawo wyjść tak samo, jak te stare, ze względu na ograniczenia sprzętowe, również światło na starych analogach i na nowych cyfrówkach wychodzi inaczej, ale pal sześć. Moim celem jest, tradycyjnie, ukazanie miejsc, sfotografowanych ileś tam lat temu (album wyszedł w 1970, ale same fotografie mogą być nieco starsze), więc informuję, iż pozwolę sobie zignorować komentarze w stylu "To zdjęcie można było zrobić lepiej, gdyby się tylko wzięło dwudziestokilogramową lustrzankę z czterometrowym obiektywem a następnie obrabiało przez sześć godzin w fotoszopie i posmarowało musztardą dijon". Niestety. Zły adres. Ale jeśli ktoś chce tak zrobić - nikt nikomu nie broni.
Koniec introdukcji, teraz przechodzimy do części artystycznej.

Aleje Jerozolimskie w kierunku ronda Dmowskiego - po lewej stronie za skrzyżowaniem z Kruczą widać gigantyczny neon kwiaciarni, w ostatnich latach zmniejszony i rzadko działający. No i nie było tylu reklamowych szmat na budynkach. Przemierzam tę okolicę wieczorami od prawie trzydziestu lat (ostatnio nieco rzadziej, ale niegdyś prawie codziennie) i ze smutkiem stwierdzam, iż stare neony były ciekawsze, bo... były. Magia rurkowych światełek zastąpiona została prostackimi kasetonami bez pomysłu. Żeby tylko było jak największe i żeby było widać - najlepiej w walących po oczach kanarkach i różach, z czcionką zakrawającą na repertuar podupadłego sklepu papierniczego z Polski Z. Ale, niestety, w takich prostackich czasach nam żyć przyszło. Byle więcej, głośniej i wszyscy świetnie się bawimy.
Nie próbowałem wejść na dach "Cepelii", z którego prawdopodobnie (bądź z okien Metropolu) wykonano zdjęcie archiwalne. Ale nie to jest najgorsze, jeśli o widok chodzi. Najgorsze są te cholerne banery, kasetony i innego rodzaju śmieci, które wrzucono w samo centrum europejskiego miasta, dzięki czemu wygląda ono jak lepszy kawałek Trzeciego Świata. Nocą może to i jeszcze tak źle się nie przedstawia, ale za dnia, szczególnie mało słonecznego, turystów opuszczających dworzec PKP i kierujących się w stronę ścisłego centrum, może czekać lekki szok.
Rotundę PKO udało mi się w nowych czasach uchwycić w niezwykłym momencie - gdy akurat nic na niej nie wisiało. Zapewne jest to "zmiana dekoracji" i za chwilę wszyscy użytkownicy ronda będą mogli dowiedzieć się o nowych promocjach, kredytach itp. Już się nie mogę doczekać. A propos czekania - przepraszam wszystkich, że nie poczekałem, aż spadną liście z drzewa przed rotundą, ale miałem bardzo pilny telefon.
A to już skrzyżowanie Kruczej i Żurawiej, gdzie czterdzieści lat temu można było obejrzeć sporo fajnych neonów, świecących wzdłuż obu ulic. Takich z rysunkami (mówię o neonach, nie ulicach), z ciekawą grafiką, pomysłową czcionką itede itepe. A teraz? No właśnie. Dno i pięć metrów mułu.Zdjęcia sprzed 40 lat pochodzą z albumu "Warszawa 1945-1970" (patrz: źródła).




Przepraszam, że wczoraj dzwoniłem do Ciebie - nie wiedziałem, że czekasz na opadnięcie liści z Rotundy.
OdpowiedzUsuńI-sza para - Co ciekawe, "wczorajszy" fotograf (jakkolwiek to brzmi) czekał, aż nadjedzie jak najwięcej pojazdów, by pokazac, że "u nas też jest metropolia, też mamy korki", a Ty pewnie czekałeś na to, aż jak najwięcej pojazdów ODJEDZIE ;)
II-ga para - Uchwycono krótki moment (może ze dwa lata) gdzy Rotunda i Universal już stały, a jeszcze nie było ronda z przejściami podziemnymi. Oczywiście Domu Cenytrum były jeszcze w budowie (trwającej, uwaga, 9 lat!), dlatego też są poza kadrem. Zwraca uwagę duża ilość ludzi na chodnikach - teraz są zmuszeni przemykać ciasnymi, niskimi i nieprzewietranymi kanałami, jak szczury.
Zwraca uwagę też ładny słupek przystankowy i latarnia. Już prawie nigdzie nie ma takich latarń - Będzie niedługo z tego zagadka :)
III-cia para - Rotunda absolutnie powinna zostać w takiej postaci, jaką ma dziś (tzn. taką jaką miałaby bez szmat). Co do przeznaczenia - dużo fajniej byłoby, gdyby była tam kawiarnia, niż bank.
IV-ta para - Tak, z neonami to jeszcze jakoś wyglądało, teraz za to dno i pięć metrów mułu. Blok, który mógłby stać równie dobrze na Chomiczówce.
Hrabio, te bloki z IV pary - inne bloki też - zawsze ładnie wyglądają na estetycznych, czyściutkich i świeżych zdjęciach z lat 60.
OdpowiedzUsuńHehe, Rotundy bez ronda to już nawet ja nie pamiętam ;)
OdpowiedzUsuńA na pierwszym historycznym to tłok nieziemski - autobusy, jadące i parkujące auta... tylko obecnie przy Rotundzie więcej ludzisków, niźli w środku. No i gratulacje za niezwykłe ujęcie Rotundy bez szmatławca.
Ja już szykuję rękawice na zimowe bezliściowe baj-iwningi, które osobiście wolę od bajnajtów :)
Aż sam się prosisz, by Ci napisac, że Twoje zdjęcia są nieestetyczne :) - dobra, tego nie publikuj.
OdpowiedzUsuńAle mi chodzi nie tylko o zdjęcia, ale i o same obiekty. Spójrz - zabudowali częśc parterów. Budynek który był projektowany na wygląd z przeszklonymi parterami, wygląda okropnie, gdy mu się je zabuduje.
OdpowiedzUsuń@Hrabia: a Ci zrobię na złość i opublikuję.
OdpowiedzUsuńLatarnie - pierwsza para zdjęć i czwarta - jarzeniówki, czy jeszcze gdzieś w Warszawie są?
OdpowiedzUsuńZawsze mogę Ci zrobić na złość i skasować swój komentarz, który mi "na złość" opublikowałeś :)
OdpowiedzUsuńA ja Ci zrobię na złość i użyję funkcji "usuń na zawsze" - i wtedy nie będzie widać, że kiedykolwiek był jakiś komentarz, hehe.
OdpowiedzUsuń