13 paź 2010

Ogród Saski w XIX wieku

Jak sięgam pamięcią, nigdy specjalnie nie doceniałem Ogrodu Saskiego za czasów dziecięco-młodzieżowych. Dopiero, gdy zaczęto w nim dbać o zieleń i w fontannach pojawiała się regularnie bieżąca woda, jakoś się przekonałem. Naturalnie, dziś to zupełnie inne miejsce niż kiedyś. Był grodzony (tu zdania są podzielone czy należy zrobić to ponownie), miał teatr letni (spłonął w 1939 r.), no i chyba - ogólnie rzecz ujmując - był nieco bardziej ekskluzywny i elegancki, nieco bliżej estetyki Łazienek, do których idzie się specjalnie na spacer, a nie przechodzi biegiem na skróty do metra. Bo Ogród Saski od momentu rozbudowy powojennej stał się właśnie takim bardziej przejściem niż parkiem. Ładnym, ozdobnym, ale jednak mniej elitarnym niż kiedyś. Zobaczmy, jak prezentował się w XIX wieku.




Sadzawka i wieża ciśnień w 1880 roku i w 2010. Z daleka, na szczęście nie widać potwornie pomazanych przez jakieś niedojdy umysłowe ścian wieży. Za drzewami schował się też szczęśliwie blok Żelaznej Bramy, który do wizerunku Ogrodu Saskiego niespecjalnie pasuje.




Fotografia, wykonana w latach 90 XIX wieku z kolumnady Pałacu Saskiego w głąb parku. Naturalnie, w 2010 nie mógłbym się wspiąć na żadną kolumnadę (a nie ryzykowałem wdrapywania się na Grób Nieznanego Żołnierza; aresztowaliby mnie za profanację). Fontanna sika, jak sikała, rzeźby są (poza jedną Prawdą, która ostatnio została zwalona przez ciężarówkę, nie pierwszy to taki przypadek z rzeźbami z Saskiego) i w ogóle Francja elegancja.




N o i na koniec nieco bardziej przybijająca perspektywa: z alei parkowej w stronę... no właśnie, w II połowie XIX wieku zdjęcie wykonano w kierunku Pałacu Saskiego. Ów nie przeżył niemieckiej odnowy architektonicznej w 1944 i zostało, to co widać.


Fotografie archiwalne pochodzą z pozycji "Warszawa w obiektywie Konrada Brandla" i "Warszawa na fotografiach z XIX wieku" (patrz źródła).

8 komentarze:

  1. Racja. Saski miał przed wojną chyba pewną aurę elitarności i niedostępności. Wejścia też były różne, mniej i bardziej "godne".

    OdpowiedzUsuń
  2. powinni go ogrodzić i odbudować pałace - już dawno temu

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja bym ogrodziła, ale nie zamykała. Po prostu zatrudniła więcej panów do pilnowania i w nocy by żulerii ni wpuszczali po prostu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dokładnie - ogrodzić proszę bardzo, ale zamykać najwyżej na (ścisłą!) noc, jeśli w ogóle.

    OdpowiedzUsuń
  5. A, to o tej Prawdzie pisałeś w następnym poście.
    Bardzo dobrze, że nie ma wejść bardziej i mniej godnych. Hasta la victoria, siempre! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przestańcie z tym grodzeniem. System jest coraz bardziej opresyjny - na każdym kroku grodzą nas płoty, kamery i przepisy. Niech chociaż parki zostaną normalne. Wolę miejsce nieco syfiaste, ale żywe - bo takie jest miasto, niż ogrodzoną, cukierkową bombonierkę, w której - do licha - nawet nie będzie można się podrapać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety Ogród Saski jest nieco syfiasty i... martwy. Chyba, że życiem nazwiesz kolejkę do stoiska z watą cukrową.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dlaczego nie ogrodzenie? Mam na myśli takie jak choćby w Łazienkach.

    OdpowiedzUsuń