Ulica Moniuszki, mimo iż leży w ścisłym centrum Warszawy, jest ulicą na wpół wymarłą, na wpół zapomnianą. Nie ma po co tam chodzić - właściwie wszystkie budynki przy niej położone zajmują biura, urzędy itp. Partery domów nie są "interaktywne" z przechodniami; nie ma tam knajpek ani sklepów. Zero i nul. No bo umówmy się, że do Filharmonii chadzają mniejsze tłumy niż do Złotych Tarasów. Przed wojną było chyba troszkę inaczej - zapraszam na pierwszy z kilku spacerów po tej krótkiej uliczce, która bardzo zmieniła się od czasów przedwojennych.


Tak prezentował się w
1940 roku narożnik Moniuszki (nr 1) i placu Napoleona/Wareckiego/Powstańców Warszawy (niepotrzebne skreślić). Drugie w parze zdjęcie powstało dokładnie 70 lat później, w
2010 roku.


Przesuwamy się nieco na zachód i oto przed nami pałacyk Goldstandów przy Moniuszki 1a. Dziś nawet śladu po nim nie ma - ani w ogóle po przedwojennym układzie domostw (zdjęcia
1940/
2010).


Piękna i okazała kamienica wznosiła się niegdyś przy Moniuszki 2a (fot.
1940). Co dziś mamy na tym miejscu? Jakby to najdobitniej ująć - modernizm i funkcjonalizm (fot.
2010). Czyż nie? Oczywiście, kamienica spłonęła w 1944 roku, ale nadawała się do odbudowania, natomiast urbaniści mieli inne pomysły na zagospodarowanie terenu.


A to narożnik Moniuszki i wiadomego placu po stronie parzystej (nr 2). Budynek, pełniący przed wojną funkcję banku (zdj. 1940), został rozbudowany i podwyższony (fot.
2010) a dziś służy przedsiębiorstwu darmozjadów, pobierających nieuzasadniony haracz - karę za to, że posiada się radio lub telewizor. Dzięki temu, że takie są przepisy, można utrzymywać za niebotyczną pensję prezentera ze szczękościskiem i twarzą sadysty oraz kilka durnych seriali i teleturniejów, sprowadzających IQ narodu do poziomu Rowu Mariańskiego. Przepraszam za dygresję.
Zdjęcie z lata 2010 też jest już fotografią historyczną - jesienią padły kariatydy i kolumnada przy wejściu do Prudentialu.
Archiwalne fotografie pochodzą z "Atlasu dawnej architektury ulic i placów Warszawy".
Plac Napoleona/Powstańców Warszawy - bardzo zaniedbane miejsce w centrum. jeden wielki parking w zasadzie. a szkoda, bo można by coś z tym zrobić ciekawego
OdpowiedzUsuńObawiam się, że w obecnych czasach "zrobić coś ciekawego" oznacza:
OdpowiedzUsuńa) wylać wszystko betonem i nakleić płyty, które będą za pół roku odpadały
b) poprosić pana Kuryłowicza, żeby zaprojektował jakiś ciemny i do niczego nie pasujący kloc
Żal wielki ściska moje serce, jak patrzę i porównuję ... tyle pięknych kamienic i magicznych miejsc straciliśmy podczas barbarzyńskich wojen i nie mniej barbarzyńskiego postępowania władz odpowiedzialnych za odbudowę naszego miasta ... a i teraz wcale nie jest lepiej - owszem można znaleźć perełki, o które się dba, ale ileż jest takich miejsc - może nie samych budynków i budowli, bo te są w większości wpisane do rejestru zabytków i ruszyć ich nie wolno, ale takich właśnie magicznych i nietuzinkowych miejsc, które są stale oszpecane przez coraz to nowe pomysły "naszych" miejskich włodarzy :(
OdpowiedzUsuńZ wyjątkiem ostatniego porównania to faktycznie coś strasznego... a co do dygresji, to podpisuję się w całości :)
OdpowiedzUsuńale część tych darmozjadów, na który płaci sie abonament robiła i robi nadal dobre programy, a nie uprawia tylko propagany i robi wody z mozgów, pracując wyłącznie nad PR rządzących i wciskaniem lewacko/ateistycznego "etosu", zwanego nieraz europejskim pokoleniu urodzonemu pod lub też przed 1989.
OdpowiedzUsuńGratuluję przedpiszcy nawiedzonej składni ;)
OdpowiedzUsuńnie każdy ma czas na szlifowanie składni, czasami ktoś pracuje (jako free lancer)i pisze w międzyczasie komentarz na szybko. Poza tym zawsze uważałem, że liczy się treść, a nie forma:-)
OdpowiedzUsuńRzeczywiście to trochę wymarła ulica, ale fajna. Pozdrówka.
OdpowiedzUsuńhanula1950
Powojenni (i obecni) architekci na ul. Moniuszki najwyraźniej też doszli do wniosku, że "liczy się treść, a nie forma".
OdpowiedzUsuń@Bronek
OdpowiedzUsuń"ale część tych darmozjadów, na który płaci sie abonament robiła i robi nadal dobre programy"
puszczane po 23:00?
"a nie uprawia tylko propagany"
kogo?
"i robi wody z mozgów"
eeeeeeyyyyyyy
"pracując wyłącznie nad PR rządzących i wciskaniem lewacko/ateistycznego "etosu", zwanego nieraz europejskim pokoleniu urodzonemu pod lub też przed 1989"
Nie za bardzo wiem, po co ten ostatni wtręt - co to jest etos ateistyczny??? AAAAAAAAA!!!
Nie chodzi mi o formę, a o sens. Widzę, że kolega bronek ma ojca (duchowego) w ojcu Pospieszalskim. To mówiłem ja, IamI, urodzony dekady przed 1989. Stary komuch, po prostu.
OdpowiedzUsuńJa też tak podejrzewałem, ale chciałem, by Bronek sam z siebie to wydusił. Pozdrawiam również, komuch sprzed '89.
OdpowiedzUsuń