2 paź 2010

Mokotowska VII

Po chwili przerwy czas na kolejną porcję spacerów po ulicy Mokotowskiej (poprzedni odcinek tutaj). Dziś zaczynamy od nieparzystej strony pomiędzy placem Zbawiciela a Koszykową. Uwaga, będzie przykro, mimo iż w większości przypadków niczego nie zasłaniają liście.




W 1941 roku budynek przy Mokotowskiej 21 wyglądał tak, jak na górnym z powyższej pary zdjęć. W 2010 na jego miejscu jest, eee, to co jest.




To kolejna w rzędzie kamienica, z numerem 23, w odsłonie AD 1941 & AD 2010. Dodam, że zarówno domy nr 21 jak i nr 23 to nie są nowe budynki, tylko odbudowane kamienice, które spalono w 1944. Odbudowane w sposób, nazwijmy to, nowatorski i zjawiskowy.




Cudem nie zmienił się tzw. Pałacyk Cukrowników (wcześniej był to dworek Kazimiery Ćwierciakiewiczowej). Nie został zniszczony, przeszedł w latach 80 remont i niedawno kolejny. Foto górne pochodzi z ok. 1925 r., dolne z 2010.





Pod numerem 27 stał sobie, widoczny na fotografii z 1941 budynek. Dziś stoi taki, jak widać na zdjęciu z 2010. Nic dodać, nic ująć.




I na koniec dzisiejszego odcinka: Mokotowska 29, kamienica małż. Lewkowiczów. W 1944 spłonęła, wobec czego rozebrano ją i zbudowano coś zupełnie innego (użyto przy odbudowie/budowie elementów oficyn, które były w zadowalającym stanie). Niestety, po prawej stronie na górze w kadr weszła gałąź - mógłbym wprawdzie, jako że w życiu niczym innym się nie zajmuję, przychodzić tu codziennie i sprawdzać, czy już nie złamał jej wiatr, no ale jakoś nie było mi po drodze. Może następnym razem.


Wszystkie fotografie archiwalne pochodzą z "Atlasu dawnej architektury ulic i placów Warszawy" (patrz: źródła).

7 komentarze:

  1. Mokotowska to czas mojego dzieciństw, a potem młodości. Przy okazji muszę sprawdzić, czy istnieje jeszcze lokal, do którego często chodziłam. Dobrego weekendu.
    hanula1950

    OdpowiedzUsuń
  2. Koszykowa to jedna z tych nazw, które znam z opowiadań ojca o przedwojennej Warszawie.
    Pałącyk piekny, to cieszy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przy numerze 23 możnaby zastosować metodę panierkowania styropianem z wycinaniem rowków i innych ozdób na modłę przedwojenną - to daje niezłe efekty.

    27 - To też wygląda na przedwojenny nadbudowany dom.

    29 - Góra rzeczywiście inna...

    OdpowiedzUsuń
  4. "mógłbym wprawdzie, jako że w życiu niczym innym się nie zajmuję, przychodzić tu codziennie i sprawdzać, czy już nie złamał jej wiatr"

    :))))))))

    OdpowiedzUsuń
  5. To również moje ulubione okolice z dzieciństwa. Szczęśliwie nie wygląda to najgorzej.

    OdpowiedzUsuń
  6. @Hanula - z powodu uczęszczania do pobliskiej podstawówki, ja również spędziłem tu w dzieciństwie sporo czasu.


    @Hrabia - wycinanie w styropianie to jakaś desperacja, ale i tak lepsza niż okładanie jak popadnie i wygładzanie. Grunt, żeby drzewa niczego nie zasłoniły.

    OdpowiedzUsuń
  7. @marcin - skoro wspólnota uparłaby się aby docieplać 50 cm ścianę, to by przy okazji można by odtworzyć detal ze styropianu a nie gipsu

    OdpowiedzUsuń