Dziewiąta już część spaceru po przedwojennej i obecnej Mokotowskiej będzie nieco mniej dołująca, niż dwie pozostałe, w obawie by oglądający nie użyli ostrych narzędzi lub płyt Krystyny Giżowskiej w celu samounicestwienia. Ale na początku będzie niefajnie, bo...


...bo nieco zmieniła się północna oficyna budynku nr 47, która na fotografii z 1938 roku wygląda troszkę inaczej, niż to samo miejsce w 2010... warto zwrócić uwagę na fakt, iż po lewej stronie archiwalnego zdjęcia rośnie drzewo. By być bliższym prawdy historycznej, powinienem był poczekać, aż jakieś w tymże miejscu wyrośnie - niestety, nie dysponowałem taką ilością czasu...


...nie żeby pod numerem 49 było lepiej (tu też zestawienie 1938-2010). A w ogóle to po wojnie - dokładniej od lat sześćdziesiątych XXw. - stał w tym miejscu budynek Metalexportu, stanowiący narożnik Mokotowskiej i Kruczej. Na początku XXI wieku przed nim nadbudowano nowy narożnik (Deloitte) a sam pomarańczowy Metalexport wiosną 2010 zburzono, by postawić tam... a jakże, szklany kloc na miarę nowych czasów. Nie wiem jak to jest, ale o ile przez lata Metalexport na skrzyżowaniu Kruczej i Pięknej uważałem za niezbyt ładny akcent, to teraz mi go autentycznie szkoda.


A tu już będzie nieco weselej i to nie tylko z powodu koparek, które latem pomagały przy remoncie tej szlachetnej ulicy, ale i dlatego, że kamienica pod numerem 51-53 ocalała w prawie niezmienionym kształcie. Tu widać skrzydła przyuliczne - zdjęcia odpowiednio z lat 1938 i 2010.


Rzucik na ten sam budynek z przodu pokazuje nam, co od 1938 najbardziej zmieniło się w skrzydle środkowym: góra. Aha, no i wyrosło po prawej drzewo, ale akurat nie wziąłem piły, żeby się go pozbyć w celu uprawdopodobnienia mojego zdjęcia porównawczego.


Również kamienica z krakowiakiem i góralem trzyma się nieźle. Jej parter i piętro opanował ostatnio projektant Zień Maciej, który - mam nadzieję - nie będzie dostosował wyglądu budynku do swoich wizji mody (mł)odzieżowej. Pamiętam, że na parterze po prawej stronie była kiedyś knajpka - taka raczej mało młodzieżowa, zazwyczaj stołowali się tam chyba miejscowi, ale i mnie zdarzyło się parę razy wpaść tam z towarzystwem na jakiś szybki posiłek.
Archiwalne fotografie Mokotowskiej - po której to jeszcze nie koniec spaceru - znajdują się w "Atlasie dawnej architektury ulic i placów Warszawy" (vide: źródła).
Mokotowska powróci jeszcze na chwilę w przyszłym miesiącu.
Robisz swietną robotę tymi zestawieniami.Daje ono pojęcie o ogromie strat jakie poniosła architektura naszego miasta. Tez zaczałem focić stare kamienice i domy w Warszawie w obawie, że gdy nastepnym razem tam przydreptam, to moze okazac sie, ze stoi tu jakaś nowoczesna ...maszkara. Dawno juz nie zagladałem do blogosfery. Uzbierało mi sie fotek ze spacerów po miescie, ale na razie mam co innego na głowie niz blogi niestety:(
OdpowiedzUsuńDokładnie, biorąc pod uwagę burzymurkowość, należałoby udokumentować całą Warszawę, bo w tym tempie "Wczoraj i dziś" będzie można robić co roku, niestety.
OdpowiedzUsuńTeż tak mam z (byłym) Metalexportem. Jak był, to nie był śliczny, ale jak go nie ma, to szkoda. W środku był za to dużo mniej 'awangardowy' niż na zewnątrz - wyglądał raczej jak pobliskie ministerstwa.
OdpowiedzUsuńA ja Metalexportu nie żałuję. Zawsze wydawał mi się taki mocno przybrudzony.
OdpowiedzUsuńW dzisiejszej 'stołecznej' jest o chodnikach i miejscach parkingowych na Mokotowskiej właśnie. Nie zachęca to do spacerów tamtędy, niestety...
OdpowiedzUsuńKamienicę z krakowiakami i góralami lubię - bo jest inna
OdpowiedzUsuńJej, faktycznie brakuje "góry". Oj jak brakuje...
OdpowiedzUsuń