6 wrz 2010

W labiryncie ludzkich spraw cz.20


Wiadomo, dla mnie ten serial jest pozycją wyjątkową (niezależnie, co kto o o nim myśli), dlatego już po raz dwudziesty zapraszam do obejrzenia miejsc, gdzie dwie dekady temu powstał serial TVP "W labiryncie".



Tego dokładnie nie widać, bo kamera jest w ruchu a dodatkowo akcja rozgrywa się wieczorem, ale to tutaj. Leon Guttman i Mariola Kaczorek (niewidoczni w tym kadrze a odtwarzani odpowiednio przez Ś.P. Wiesława Drzewicza i Annę Wojton) spotykają się na przystanku przy ulicy Ludnej. Przystanek istnieje nadal i ma się dobrze.




Dorota i Marek (Marta Klubowicz i Dariusz Kordek) udają się na randkę do Łazienek Królewskich, gdzie spacerują po mostku mniej więcej vis a vis Pałacu na Wodzie. Widać wyraźnie na starym zdjęciu, iż kiedyś nie było tam uroczego skalniaczka, przy którym ludzie robią sobie obecnie zdjęcia na pałac, tylko po prostu lekkie chaszcze.




W jednym z odcinków babcia Janina (Eugenia Herman) zostaje przywieziona przez córkę (Renata Pękul) do energoterapeuty na seans, który starszej pani niespecjalnie przypada do gustu. Kobiety zajeżdżają na ulicę Miechowską...



...i wchodzą do kamienicy przy Rozbrat 32 (od tyłu), w której już wtedy mieszkał aktualny prezydent RP. W tym miejscu tradycyjnie dziękuję Hrabiemu Piotrowi za podpowiedź.





Marta (Jowita Miondlikowska) wychodzi z koleżanką z liceum im. Batorego i razem biegną do autobusu, który właśnie zatrzymuje się na przystanku przy Rozbrat. Przystanek chyba przeniesiono bliżej Łazienkowskiej, bo budynek w tle jest ten sam, ale podczas gdy autobus w serialu się zatrzymywał, to ten sfotografowany przeze mnie już z przystanku ruszył.


Zdjęcia z serialu "W labiryncie" pochodzą z 1990 roku. Współcześnie przeze mnie wykonane - z 2010.

6 komentarzy:

  1. Bardzo lubiłam ten serial. Dziękuję za fotki
    hanula1950

    OdpowiedzUsuń
  2. Po prostu tolerowałem ten serial. Fakt, że pokazywał trochę sztuczności... ale że akurat były to lata '90 to można wybaczyć. Fanem jakimś wielkim serialu "W labiryncie" nie byłem i nie jestem, ale jak leciał w TV to z nudów czasami oglądałem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubiłam ten serial - nie za akcję a za klimat. Dobrze oddaje realia tamtych czasów, wczesnych lat 90 i raczkującego kapitalizmu. Nowe seriale są bezpłciowe i niczego nie mówią o tym, jak naprawdę żyją ludzie.

    OdpowiedzUsuń
  4. No więc, ustosunkowując się, podpisuję się pod ostatnią wypowiedzią. "W labiryncie" było może mało ekscytujące pod względem tzw. akcji i sensacji, natomiast kręcono je na prawdziwych ulicach, w większości także w naturalnych pomieszczeniach a nie w studiu. Widać ludzi na ulicy, samochody, sklepy itp - w nowych serialach robi się tak, by pokazać takich rzeczy jak najmniej.

    OdpowiedzUsuń
  5. ... żeby bez obciachu móc puścić ten serial za 5 i 10 lat :)

    Za 20-30 lat to juz nie obciach, lecz nostalgia, ale za 5-10 to czysty obciach.

    OdpowiedzUsuń
  6. A propos przystanku przy Ludnej. Że Ty to rozpoznałeś po ciemku... A może ktoś Ci pomógł, bo sam pisałeś, że niektóre miejsca wskazali Ci ludzie. Mimo wszystko Cię podziwiam. Dzięki Tobie zacząłem się interesować lokalizacjami, w których kręcono moje ulubione filmy i seriale.
    Wiem, że w pobliżu tego przystanku znajdował się chyba w latach 80. postój taksówek, po którym nie ma dzisiaj śladu. W 14. odcinku "Zmienników" para głównych bohaterów zatrzymuje się przed pawilonikiem Cepelii, który jeszcze parę lat temu stał obok bloku Durajów i przekazuje swojego pasażera Parzydlakowi. A może tego postoju tak naprawdę tam nie było? Może tabliczka i tych parę taksówek ustawiono tam na potrzeby filmu?
    Jeśli chodzi o wnętrza domów w serialach, to słyszałem, że wnętrze posiadłości Sucheckich znajdowało się w zupełnie innej willi niż ta, którą pokazywano od zewnątrz. Spróbuję się skontaktować z panem Domagałą albo z "Bene" Rychterem, może oni będą pamiętać. W zasadzie nie ma co się dziwić, że wnętrza domów bohaterów polskich seriali są kręcone w studiach. Autentyczne mieszkania są po prostu za małe, tak jak było to w przypadku kultowego "Czterdziestolatka" albo sąsiedztwo jest zbyt uciążliwe. Aktorzy grający w "Świecie według Kiepskich" mówili, że pierwsze odcinki były kręcone w mieszkaniu, w kamienicy przy ul. Podwale. Sąsiadowało ono ze szkołą muzyczną, dochodziły także dźwięki z innych mieszkań, tłuczenie kotletów itd. Trzeba było przerywać ujęcia i poczekać, aż będzie ciszej. Na pewno ekipa filmowa i aktorzy nie byli z tego zadowoleni. A trzecia sprawa, nie każdy chce udostępniać filmowcom swoje cztery kąty.

    OdpowiedzUsuń