Ponieważ jakoś tak się złożyło, że ostatnie wpisy były o Starym Mieście, to dziś żadnego zdjęcia z tych okolic nie daję. Co więcej, nie daję dziś także żadnego zdjęcia ze Śródmieścia - tak dla odpoczynku psychicznego. Dziś dwie fotki z końca lat 70 i jedna z początku 80 XXw. Co się zmieniło od tamtej pory? Zobaczmy.


Narożnik Madalińskiego i Kwiatowej w okolicach przed 1982 rokiem i w 2010. Dookoła panierka się stała. No i okna na klatce schodowej uległy przekształceniu. Panierowane styropianem domy kojarzą mi się z opuchniętą twarzą celebryty/celebrytki po naszprycowaniu botoksem. No, ale tak jest najtaniej, rozumiem. W sumie można by naszych celebrytów też obłożyć styropianem i zaklajstrować - nikt by nie zauważył.


Chwilowo przenosimy się na bliższą Wolę, gdzie przez lata stał sobie SDH "Feniks". Pamiętam go doskonale, gdyż jako dziecię czasem chadzałem z babcią na zakupy do tej oazy dobrobytu. Po latach Feniks został pozbawiony zewnętrznej powłoki a na jej miejscu wykwitł blaszany, szarozielony Marcpol. Długo nie postał, bo - jak widać - także ustąpił miejsca przyszłej inwestycji, którą naturalnie będzie szklano-aluminiowy stolec na miarę naszych czasów. Brawo.


A to już południe Warszawy a konkretnie Stegny. Dłuższą chwilę szukałem tego miejsca i okazało się, że jest to doskonale mi znana ulica Krymska, na której również spędziłem w dzieciństwie trochę czasu. Tu zmian wielkich nie ma, poza zniknięciem daszków znad klatek schodowych i chodnika oraz - oczywiście - otynkowaniem bloków.
Pierwsza fotografia archiwalna pochodzi z albumu "Warszawa - portret miasta" z
1984 r. a dwie pozostałe z albumu "Warszawa - od wyzwolenia do naszych dni" z
1977 (vide: źródła). Nowe zdjęcia powstały latem
2010.
Ha, ja też Feniksa lubiłem w dawnych czasach - jeszcze dwie dekady temu był jednym z niewielu dobrze zaopatrzonych supersamów w okolicy :)
OdpowiedzUsuńOj, wydaje mi się, że blaszany, szarozielony Marcpol to po prostu wynik przebudowy Feniksa...
OdpowiedzUsuńFajny ten czerwony autobus. To chyba ,,ogórek". Ja dziś u siebie do restauracji zapraszam.
OdpowiedzUsuń@I Am I - fakt, ludziska tam ciągnęły setkami. A śmieszne, że w ogóle już nie pamiętam jego wnętrza.
OdpowiedzUsuń@Hrabia Piotr: Rzeczywiście, jak się przyjrzałem tu http://wczorajidzis.blogspot.com/2009/08/ulica-sienna.html - to racja. Z tym że został tak oszpecony, że traktowałem to jako już zupełnie inny budynek. Ta blacha to jak baraki w Tadżykistanie.
@Hanula - już dziś jadłem, ale zaraz zajrzę.
A wnętrze pamiętam doskonale - mocno zbliżone do Sezamu - szerokie schody oczywiście z lastrico (lastryka?). Na pięterku był sklep z elektroniką i RTV - kasety TDK tam kupowałem ;)
OdpowiedzUsuńAch, za czasów mojego kupowania kaset przestałem gościć tak często u babci i kupowałem w Śródmieściu. Na przykład tam, gdzie obecnie są kasy teatru Polonia.
OdpowiedzUsuńA co do schodów, w pamięć najbardziej wryły mi się te z klatki schodowej "Smyka", świecące miką.