22 wrz 2010

Pójdę na Stare Miasto... i na Nowe też.

Na Stare Miasto? Na Nowe? Proszę bardzo, nawet codziennie. A szczególnie w dni powszednie, zanim zwali się weekendowy tłum turystyczno-rodzinny.


Górne zdjęcie pochodzi z 1974 roku. Kończono właśnie ostatnie prace przy odbudowywanym Zamku Królewskim, na którego miejscu od czasów wojny leżał gruz i rosła trawa. Mimo iż - wiadomo - odbudowa nie jest dokładnym odwzorowaniem tego, co stało w tym miejscu przed wojną, należy się cieszyć, że odbudowano zamek a nie stworzono jakiś blok z muzeum historycznym czy coś takiego. Samego zamku nie lubię zwiedzać, ale mimo to bywam w nim od czasu do czasu.




A to muzeum Marii Skłodowskiej-Curie na ulicy Freta. Nigdy nie byłem w nim w środku, podobnie jak w wielu innych mniej lub bardziej odjazdowych muzeach warszawskich (Azji i Pacyfiku, Andrzeja Struga, Marii Dąbrowskiej, Władysława Broniewskiego itp). Foto archiwalne - lata 70 XXw.




Zegar na rogu Podwala i Piekarskiej jak wisiał w latach 70 XXw. , tak wisi i dziś.




A to już Rynek Nowego Miasta, także w latach 70 XXw. Kiedyś dziwiłem się, a nawet mnie trochę gniewało, że takie tłumy idą na Starówkę a większość ignoruje równie urokliwe przecież Nowe Miasto. Z czasem jednak - jako zdecydowany przeciwnik tłumów i zgromadzeń - nauczyłem się to doceniać.


Zdjęcia archiwalne pochodzą z albumu "Warszawa od wyzwolenia do naszych dni" z 1977 roku (patrz - źródła). Nowe fotografie wykonałem w 2010.

11 komentarzy:

  1. Nowe Miasto jest o wiele łądniejsze do życia i ogladania niz Starówka. Jest przestrzeń, zieleń i atmosfera.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nowe Niasto jest trochę niedocenione, turyści je omijają.

    OdpowiedzUsuń
  3. I bardzo dobrze, ja też zasadniczo wolę Nowe Miasto. A w muzeum Curievovej (tak zdaje się odmieniają to bracia Czesi) to nawet byłem. Ale ze szkołą, czyli się nie liczy, bo dawno i nieprawda.

    OdpowiedzUsuń
  4. Muzeum Curry;-) jest b. nudne. Byłam tam kiedys z kolegą, nikt nam biletu nie sprzedał, ani nie przeszkadzał wejść ani wyjść, po prostu nikogo nie było, można było teoretycznie wynieść wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  5. I am I: Marie Curieova. Oni tak lubią.

    OdpowiedzUsuń
  6. Słusznie. Mieszkałem nawet w Pradze przy Namesti Curieovych (to drugie v bardziej mi pasuje, no ale nie pasuje Czechom, jak widać ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja się przyznam (tylko nie krzyczcie), że Zamku nigdy nie zwiedzałam, nawet z klasą:(

    OdpowiedzUsuń
  8. TU NIKT NA NIKOGO NIE KRZYCZY!!!


    A tak na poważnie, nie wiem czym się, Krabianko, przejmujesz. Ja dopiero rok temu byłem po raz pierwszy w życiu w pałacu wilanowskim. A w niektórych szacownych instytucjach i muzeach jeszcze wcale nie byłem, bo jakoś nie wyszło. I nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało...

    OdpowiedzUsuń
  9. Tam też mnie jeszcze nie widzieli, ale jeszcze zobaczą...

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdjęcia obudowywanego zamku chyba dawno nie widziałam, bo nijak nie pamiętam. I zadziwiające, że Na Freta zmieniła się latarnia. Obie w stylu gdyby nie porównanie w życiu bym na to nie wpadła.

    OdpowiedzUsuń
  11. Na placu Zamkowym stała taka wystawka w latach 70, właśnie typu 'wczoraj i dziś'. Ludziska bardzo się cieszyli z tej odbudowy.
    PS. Niech szlag kompletnie trafi tiny za nagłe wyłączenie serwisu.

    OdpowiedzUsuń