Przez lata całe, przed rewitalizacją Alej Ujazdowskich, na środku placu było wgłębienie w chodniku, które przy każdym deszczu przekształcało się w malownicze rozlewisko, przez które nie sposób było przejść suchą nogą. Teraz już go nie ma.
Zniknął też kiosk gastronomiczny (lody, zapiekanki, wata cukrowa, wołek zbożowy) przed wejściem do Parku Ujazdowskiego. Cała gastronomia przeniosła się do podziemi, gdzie obok całodobowego sklepu z C2H5OH króluje, rzecz jasna, kebab i inne takie cuda.
Poniżej kilka zdjęć z lat siedemdziesiątych XX wieku oraz z 2010 roku. Oto, jak (nie) zmieniła się okolica placu Na Rozdrożu.

W barze-kawiarni "Rozdroże" bywać zacząłem dopiero w czasach studenckich i to nie na górze, a w podziemiach, które mieściły pub o tej samej nazwie. Lata 90-te to była epoka pubów, które w zasadzie w Warszawie zniknęły z powierzchni ziemi. Sam lokal przeszedł delikatny lifting i ostatnio zdjęto z niego szpetne szmaty z reklamą typu "organizujemy wesela i chrzciny" i widoczną z Marsa tablicę z numerami telefonicznymi.

Tego zdjęcia nie da się dziś wykonać z dokładnie takiej samej pozycji, jak oryginalne, ze względu na znaczne zarośnięcie terenu po prawej stronie. Ale to tam. W tle widoczna kładka, prowadząca od domków fińskich do wariatów. Znaczy, do Centrum Sztuki Współczesnej. Znaczy, do Zamku Ujazdowskiego.

A to odwiedzany przeze mnie od bardzo wczesnego dzieciństwa Park Ujazdowski, który chyba pozostanie na zawsze moim ulubionym parkiem w Warszawie. Spełnia wszystkie cechy parku, które dla mnie są istotne:- jest zadbany, wyposażony w piękną roślinność
- ma rzeźby i pomnik
- jest czynny również wieczorem, ergo można obejrzeć go w oświetleniu latarenek
- na ogół nie ma w nim meneli, bo na ogół strażnicy go patrolują (piszę "na ogół", gdyż na jakieś 5% swoich wizyt tam, a bywam często, zaobserwowałem sytuację odbiegającą od normy)
-ma wodę
- ma różne zakamarki, dużo ławek i miejsc do schowania się przed słońcem
Minusem jest dla mnie urządzenie po rewitalizacji gigantycznego placu zabaw, ale rozumiem, że takie są potrzeby i że rodzice - posiadacze małych dzieci - nie za bardzo mają gdzie w Śródmieściu zabrać maluchy na różne huśtawki, liny itp. Park jest, na szczęście, na tyle duży, że plac zabaw można ominąć szerokim łukiem.
Zdjęcia archiwalne pochodzą z publikacji "Parki i ogrody Warszawy" (1976) oraz "Wiślana skarpa warszawska"(1977). Nowe fotografie powstały latem 2010.




Ale trzaskasz te tematy, dzień w dzień nowy. Go on:-)
OdpowiedzUsuńJak człowiek siedzi unieruchomiony katarem to i na trzaskanie tematów czas jest.
OdpowiedzUsuń...te zdjęcie ze skarpy...poczekaj aż liście opadną ;)))))))
OdpowiedzUsuńjak zwykle świetna robota. Krótko i na temat. Tak trzymaj katarze, tzn. Marcinie. ;)
Tak trzymaj.
Pzdr.
Lubię nawet Pl. Na Rozdrożu chociaż faktycznie - placu mi to też nie przypomina.
OdpowiedzUsuń@Marcin/Wolsztyn - tam rosną dość wysokie krzaki, więc nawet gdy liście opadną, widać będzie kupę gałęzi.
OdpowiedzUsuńO, masz broszurkę "Warszawska skarpa wiślana"? No, no. To jest bardzo ciekawe.
OdpowiedzUsuńI para zdjęć - To w skali Warszawy niesamowite, że leżą tamwziąż te same kamienie od 30 lat.
II para zdjęć - Bo widzisz, trzeb podejść bliżej kładki i tam krzaki sa duz o niższe i da się zrobić dość pdoobne zdjęcie.
III para zdjęć - A ja niezbyt lubię ten park za jedną rzecz - zewsząd słychać szum samochodów. Może, gdyby wpuścili trasę Ł w tunel, a Aleje ujazdowskie zostawili tylko dla autobusów i taksówek...
@Hrabia Piotr: tak, mam - znalazłem w domu :) A co do II pary zdjęć: jak się podejdzie bliżej, to już kompletnie zmienia się kąt i zdjęcie jest jeszcze mniej podobne do oryginału, próbowałem. Ad. III -ech, wrzucenie samochodów pod ziemię, marzenia.
OdpowiedzUsuń