27 wrz 2010

Freta 1982 - 2010 cz.1

Niedawno można było obejrzeć nowomiejską ulicę Freta w okresie przed- i tuż powojennym. Dziś przybliżamy się nieco do współczesności, bo oto fotoreportaż "Stolicy" z 1982 r. (papier, niestety, mocno kryzysowej jakości), poświęcony właśnie tej ulicy.



Kawiarnia "Bombonierka" przy Rynku Nowego Miasta. Mimo że istnieje od lat, jakoś nigdy w niej nie byłem. Ktoś poleca?





Kamieniczki vis a vis Rynku Nowego Miasta, przy Koźlej. O ile ta w centralnym punkcie zdjęcia doczekała się remontu, to ta po lewej czeka nadal.




Powracamy do serii "Muzea, w których nigdy nie byłem". Od poprzedniego wpisu z Freta nic się nie zmieniło - nadal nie byłem.





To samo muzeum raz jeszcze, z samochodem jakiegoś bałwana, który MUSIAŁ KONIECZNIE wjechać na Nowe Miasto (Ja będę na piechotę szedł, ja?) i zepsuł mi kadr. Bo parking przy sądzie za daleko.


Ulicę Freta sfotografował dla "Stolicy" 28 lat temu Henryk Jurko a w 2010 r. - ja.

7 komentarzy:

  1. Heh, pamiętam ten 'kryzysowy' papier, który praktycznie rozpadał się przy czytaniu - coś strasznego. A Bombonierki akurat nie polecam, nic ciekawego i ceny staro-, a nie nowomiejskie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bombonierka o tyle mi się wbiła w pamięć, że jak się pobiłam z jedną babcią(tak naprawdę to był wielki Austryjak - aktor przebrany za babcię) to potem pod tą kawiarnią wrzucono mi za koszulę kostki lodu przyniesione przez kelnerkę. Szczęście,że tylko dwie (babcia nie trafiła). Babcie były cztery :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lavinko, opowiedz o tym więcej - zapowiada się ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie, że bez większych zmian. Poza tym, ze niektóre kamienice doczekały się remontów.
    A Bombonierki i ja nie znam, choć opowieść Lavinki brzmi rzeczywiście intrygująco ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lav, to brzmi jak Monty Python i panowie, przebrani za panie, nawalający się torebkami... opowiedz więcej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Lav już kiedyś o tym opowiadała - był jakiś performens i wielkie Austriaki przebrane za babcie zaczepiały przechodniów. A że Lav się nie dała bezkarnie zaczepiać, no to poszły w ruch pazury i kudły, no i jak widać - kostki lodu ;)

    OdpowiedzUsuń