2 sie 2010

W labiryncie ludzkich spraw cz.18


Czas na kolejną dawkę capsów z mojego ukochanego serialu obyczajowego. No dobrze, bądźmy szczerzy - jedynego serialu obyczajowego, jaki jestem w stanie oglądać. A nie, jeszcze jest "Piątek trzynastego"...



W jednym z odcinków, kręconych wiosną 1989, Ewa (Agnieszka Robótka-Michalska) jedzie na Pragę, żeby obejrzeć pokój do wynajęcia. Pokój, jak i cały dom, okazują się jak to na Pradze (ach te stereotypy) potworną speluną. Miejsce to pojawia się tylko w jednym odcinku. Na powyższym zdjęciu widać samochód, jadący ulicą Małą. Poniżej - Mała w 2010.

Dziękuję Roztoczańskiemu za podpowiedź.


Przy okazji - kolejna niekonsekwencja lokalizacyjna. Bohaterowie informują widza, że jadą na ulicę Szarotki, na Bródno. Jak widać, nie jest to Bródno a ulica Szarotki naprawdę znajduje się na Mokotowie.




Ta oraz kolejna para zdjęć pochodzi również z odcinków, kręconych późną wiosną 1989. Ewa musi załatwić dla swojego syna trudno dostępny lek. Udaje jej się to i jedzie ze specyfikiem do Instytutu Matki i Dziecka.




Jak widać na tabliczce, instytut ów ma adres Kasprzaka 17a, ale w rzeczywistości usytuowany jest w głębi, przy ulicy Szarych Szeregów.



To wprawdzie nie jest jakieś oryginalne ujęcie i nawet nie z tej samej wysokości, ale zdecydowałem się je zamieścić, bo od tamtego czasu sporo się w tej okolicy pozmieniało. Pochodzi z 1989 roku, z odcinka, w którym Ewa jedzie odwiedzić starą ciotkę, by ta powiedziała jej, kto jest prawdziwym ojcem Ewy.



A to scena spod kamienicy Racewiczów (to ta po lewej; w tej po prawej kto inny mieszka). Marta (Jowita Miondlikowska, ob. Budnik) spotyka Bajbusa (Maciej Tuszyński), którego od dawna nie widziała. Chłopak dojrzał, złagodniał i jest to ostatni odcinek (1989 r.), w którym można zobaczyć tę postać.


Ale to nie ostatnia część labiryntowych miejsc. Bójcie się.

8 komentarzy:

  1. Nie licząc otoczenia Dworca Centralnego cieszy,że na plus zmieniła się ulica...

    OdpowiedzUsuń
  2. To jesteś lepszy ode mnie, bo nie trawię żadnego serialu bez wyjątku ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajnie zredagowany wpis. A co do polskich seriali to ja (jak wiadomo lub nie) głównie toleruję tylko jeden: "Pitbull". Aha, no i na Polsacie lubiłem oglądać "Falę zbrodni"... no ale to nie seriale obyczajowe tylko sensacyjne / kryminalne.

    OdpowiedzUsuń
  4. @Lavinka: Niby tak, choć wiele do zrobienia tam jeszcze jest.

    @Stolica i okolica: ale rozumiem, że mówisz o obyczajowych.

    @Robert: No tak, to inna kategoria. Ja lubię także "Wojnę domową", "07 zgłoś się" czy "Alternatywy 4". Są z różnych parafii, ale wszystkie mają wspólną cechę: są stare. Być może dzięki temu nadają się do oglądania.

    OdpowiedzUsuń
  5. Słusznie Marcin - uściślam: nie daję rady wytrzymać na żadnych współczesnych (młodszych niż circa 20 lat) krajowych serialach obyczajowych. Ostatni serial, jaki oglądałem w całości i z przyjemnością to "Zmiennicy", ale to inna liga.

    OdpowiedzUsuń
  6. A faktycznie... ale Berejowe filmy/seriale miały to do siebie, że były śmieszne i przykuwały widza do ekranu... nawet takiego "mało wiedzącego" młodego osobnika jak ja.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ulica Mała - niech już tak pozostanie. Może tylko delikatne remonty? (bez styropianu)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawe sąsiedztwo mieli Racewiczowie. W kamienicy po prawej mieszka(ł) prezydent Komorowski.

    OdpowiedzUsuń