
Plac Starynkiewicza przed 1939 i w 2010. Zmiana dotyczy przede wszystkim budynku szpitala na Lindleya. Szpital, przypomnijmy, grał we wspaniałym i kultowym serialu "07 zgłoś się" i w równie wspaniałym choć mniej kultowym "W labiryncie". I w paru innych produkcjach zapewne też. Dla dociekliwych: tak, to nie jest zdjęcie zrobione w maju.
Nie jestem w stanie obcykać wszystkiego porą bezlistną, ale w tym przypadku i tak gałęzie drzew zasłaniają część elewacji, którą najlepiej ogląda się z chodnika pod nią. Budynek na rogu Filtrowej i placu Narutowicza w latach międzywojennych i w 2010. Obecnie mieści się tam bardzo użyteczna instytucja o charakterze publicznym - całodobowy sklep z alkoholami.
A to willa na rogu Suchej (obecnie Krzywickiego) i Filtrowej w okresie przed 1939 i w 2010. Obecnie w trakcie renowacji, czyli przykrywania budyniową panierką wszystkiego, co miało jakikolwiek kształt. No ale tak jest najtaniej i to się liczy, niestety.
A to już same Filtry Warszawskie - oczywiście, zwykły człowiek nie ma tam wstępu, także zrobienie zdjęcia w tym samym miejscu, co przed 1939, jest praktycznie niemożliwe, jednak dobrze gdy ma się przyjaciół z miejscówką prawie idealną. Magda i Michał, dzięki wielkie.Fotografie archiwalne pochodzą z "Korzeni miasta" (vide: źródła).




Szpital zagrał również we wspaniałym serialu Dom.
OdpowiedzUsuńA filtry można zwiedzać, ale zdaje się trzeba w tym celu wcześniej się zgłosić i o ile dobrze pamiętam zebrać grupkę osób, bo chyba nie robią indywidualnych oprowadzeń. Kto jest chętny?
Ale o dowolnej porze roku czy tylko w sezonie wakacyjnym? Ja chętny jestem, oczywiście, tylko nie wiem jak w tym roku wyglądają moje plany wyjazdowe.
OdpowiedzUsuńO dowolnej porze roku. Muszę dopaść znajomych, którzy tam byli i dopytam o szczegóły.
OdpowiedzUsuńGdybyście szli w Filtry, to ja też się piszę (x2). W te 'dni otwarte', co to były z różnych okazji było tyle ludzi, że za cholerę dopchać się nie dało...
OdpowiedzUsuńZ zebraniem dowolnie dużej grupy ludzi gotowych na wycieczkę na filtry nie byłoby kłopotu :-)
OdpowiedzUsuńJa się jakby co również piszę.
A tej willi autentycznie mi żal.
To jest świetne miejsce. Prawie, ze w samym centrum a jednak panuje tam spokoj zupełnie nie "centralny". I do tego estetycznie rzecz biorąc ładnie.
OdpowiedzUsuńNo dobra - wszystko już wiem. Jako że pracuję niedaleko, podjechałem po pracy na miejsce i zaczerpnąłem wiedzy u źródła.
OdpowiedzUsuńMiałeś rację Marcinie - zwiedzanie jest tylko w sezonie wakacyjnym - lipiec i sierpień, w soboty. Aby wejść trzeba wcześniej, w tygodniu pobrać na miejscu zaproszenia na konkretny termin.
Zaproszenia będą wydawane od 21. czerwca.
Wynika z tego, że sami nie musimy organizować grupy, to filtry je sobie organizują.
No ale skoro temat padł, to ewentualnie można wziąć kilka zaproszeń i zrobić wspólny wypad :)
Fitry i ja z przyjemnością zwiedzę. Muszę tylko dogadać się z E.
OdpowiedzUsuńDziękuję za info o STOLICY. Nie myślałam, że tak szybko ukaże się następny numer.
polecamy się na przyszłość :)
OdpowiedzUsuńA co do willi w sąsiedztwie ambasady Izraela, to na gazetowym forum poświęconym Starej Ochocie niemrawo poruszono kwestię donosu do stołecznego konserwatora w sprawie tego toskańskiego muru. Znając życie konserwator zgodę wydał albo wzruszy ramionami, bo już za późno...