16 maj 2010

Ulica Krucza w latach sześćdziesiątych XXw.


Przejście dla pieszych na skrzyżowaniu Kruczej z alejami Jerozolimskimi. Górne zdjęcie pochodzi z 1966 roku i widać na nim neony - zarówno ten ogromny z kwiatami na narożnym budynku, jak i dalszy, w głębi ulicy (zakładów radiowych). Dziś (2010) tego dalszego neonu już wcale nie ma a z mniejszego pozostała skromna i na ogół wyłączona miniaturka.



Ulica Krucza przy skrzyżowaniu z Wilczą w roku 1966 oraz w 2010. Śmiesznie to wygląda: na starym zdjęciu kamienica jest ewidentnie zapuszczona a blok nowy i świeży. Na zdjęciu nowym sytuacja się odwróciła. Kamienica przy Wilczej ma tynk i ozdoby a blok... no cóż.



To jeszcze raz skrzyżowanie, widoczne na pierwszej parze zdjęć, tylko ujęte z rogu Kruczej i Jerozolimskich w stronę "Smyka". I ponownie lata 1966-2010. I także ciekawy kontrast - na starym zdjęciu blok za "Smykiem" jest nieco poszarzały a sam dom towarowy trzyma się dobrze, natomiast obecnie blok jest jaśniutki a o wyglądzie "Smyka" ze szmatą, zasłaniającą zeszpeconą elewację, nawet nie mam siły pisać.




Ponownie to samo skrzyżowanie, ale tym razem spod "Smyka". Lata 1970 i 2010. Piękne mamy te nowoczesne reklamy na budynkach, czyż nie?


Wszystkie zdjęcia archiwalne pochodzą z różnych numerów "Stolicy".

6 komentarzy:

  1. Są kolorowe i dają nam trochę radości w tym smutnym mieście :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniałe lata 60. i ich obłe w kształcie auta :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne jest ostatnie ujęcie, spod Smyka sprzed lat... co za swiatło i nastrojowość autor uchwycił!

    OdpowiedzUsuń
  4. @Hrabio - tak, oczywiście. Tylko moja wątroba może tej radości któregoś dnia nie wytrzymać.

    @Krabikowie: też je bardzo lubię.

    @Varshava: Żeby było zabawniej, to zdjęcie (też mi się podoba) w 'Stolicy' wydrukowano odwrócone na lewą stronę i przez dobrą chwilę zastanawiałem się, dlaczego nie mogę złapać podobnego ujęcia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie kiedyś z tej radości wszystkie zęby wypadną ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. W latach 60-tych tłumy jakieś takie... weselsze?
    A o szmatach, bilbordach, plakatach to już i mnie się nie chce pisać. Ohyda i tyle.

    OdpowiedzUsuń